Bez stresu.
Znajdz numery archiwalne Gazety Wyborczej. Kiedys byl tab fajny artykul na
temat paragrafow i odroczen. A druga sprawa wszystkie wzory podan powiniens
dostac w Komendzie, jesli jest normalna i pracuja w niej normalni ludzie. A
tacy sie zdarzaja, uwierz. OLSZTYN

qwa MON mnie ściga znacie jakies strony z wzorami podań na odroczenia,
zmianę kategorii itp. przydała by mi się ustawa o chorobach na ktore sie
mozna odwolac znalazlem kilka stron ale albo nic tam nie ma albo juz od
100
lat niedzialaja, jesli ktos ma jakies materialy bede stasznie dzwięczny

pozdr
mike1234567



· 

Moj piesek sie szczesliwie znalazl, dzieki pomocy reoprterow z "Gazety
Wyborczej" i "Gazety Olsztyńskiej". Trafil w niedziele do schroniska, na
szczescie zaopiekowano sie nim nalezycie.

Uwazajcie na swoje czworonogi, zwlaszcza jesli sa rasowe albo ladnie
wygladaja. Podobno wczoraj spod sklepu na Jarotach ktos ukradl sznaucera, a
w sobote skradziono suczke spod Tesco. Teraz szybko robi sie ciemno,
zlodzieje maja ulatwione zadanie. Lepiej isc po zakupy bez pieska, lub
zostawic go pod czyjas opieka. Zlodziej krazy gdzies po Jarotach - to
pewne - i zaiste po pobliskich osiedlach. Poinformujcie swoich znajomych o
kradziezach; moga uniknac stresu, jaki ja przezywalam, no i moj biedny
piesek na pewno tez.

Maja

P.S. Pod tym linkiem kryje sie artykul o moim Samarku, a w dzisiejszej
"Wyborczej" jest nawet jego zdjecie.
http://twojemiasto.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,1806725.html



Moj piesek sie szczesliwie znalazl, dzieki pomocy reoprterow z "Gazety
Wyborczej" i "Gazety Olsztyńskiej". Trafil w niedziele do schroniska, na
szczescie zaopiekowano sie nim nalezycie.


glupi był, że dał się ukraść :-P



| Moj piesek sie szczesliwie znalazl, dzieki pomocy reoprterow z "Gazety
| Wyborczej" i "Gazety Olsztyńskiej". Trafil w niedziele do schroniska, na
| szczescie zaopiekowano sie nim nalezycie.

glupi był, że dał się ukraść :-P


Ja wiem, ale co poradzic - to taki maly piesek, wiec jak moze miec duzy
mozdzek...

Maja...


· 



| Moj piesek sie szczesliwie znalazl, dzieki pomocy reoprterow z
| "Gazety Wyborczej" i "Gazety Olsztyńskiej". Trafil w niedziele do
| schroniska, na szczescie zaopiekowano sie nim nalezycie.

| glupi był, że dał się ukraść :-P

Ja wiem, ale co poradzic - to taki maly piesek, wiec jak moze miec
duzy mozdzek...

Maja...


"jaki pan taki pes"
MSPAMSNC



http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3590329.html

Jakiś czas temu, w temacie brzmiącym mniej więcej "Z czym Ci się

dotyczącymi ruchu samochodów, pieszych i ogólnie sygnalizacji
świetlnej. Chciałbym oficjalnie przeprosić za te słowa, już widzę
jak doskonałe i bezpieczne są to rozwiązania i proszę mnie nie
skarżyć, bo jako biedny student nie mam tylu pieniędzy na PCK.

pozdrawiam.
PlaMa


Wygląda na to, że postoanowienia były zgodne z prawem.

Zatem - mamy tutaj złe prawo. Kto ustanawia prawo? - posłowie. Kto
wybiera posłów? -partie polityczne. Kto głosuje na partie? -my
obywatele.

Może ten łąńcuszek wyborczy jest zbyt długi i powinniśmy
bezpośrednio wybierać posłów?


Po opublikowaniu moich tekstów pt. "ZYDOMANIA" i "Gazeta Wyborcza", dostalem
dziwne dwa listy od niejakiego redaktora Krzysztofa Olszewskiego. Do tekstu

O co tu cholera chodzi. Pracuje w oddziale GW w Olsztynie. Gdy jezdze na
blokady rolnicze i slysze ze jestem "pachole Michnika" to po prostu
trafia mnie szlag. Zydow, to ja znam, ale wlasnie z takich bzdurnych
opowiesci. Ludzie opanujcie sie, bo w tym kraju naprawde nie bedzie
nigdy normalnie.
Krzysztof Olszewski




bo takich debili tutaj nie przyjma. Na szczescie.


Co sadzic o takim czlowieku, glupi Zyd? Hm, troche dziwny.

boukun
http://home.t-online.de/home/boukun/


Gazeta Wyborcza, Olsztyn, ostatnia aktualizacja 01-08-2003 22:45

http://www1.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,1604692.html

Pojazd na 150 pasażerów jest przystosowany również do przewozu
niepełnosprawnych. Przewidziano miejsce na wózek inwalidzki. Jest też
toaleta przystosowana do potrzeb niepełnosprawnych.


Musi chyba być 2 - członowy  ??

Pozdrawiam
Grzegorz Sobala


http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3083215.html

Pod Gągławkami chuligani obrzucali kamieniami pociąg relacji Olsztyn -
Warszawa. Wybili szyby w lokomotywie, lekko draśnięty został maszynista

Pociąg, który wyjechał z Olsztyna o godz. 13.35, przerwał podróż po
kilkunastu minutach. - Najpierw sądziłam, że zatrzymaliśmy się na jakiejś
małej stacji, ale po chwili obsługa pociągu poinformowała nas, że przerwę w
podróży "zafundowali" nam chuligani - relacjonowała jadąca pociągiem
reporterka "Gazety".

Pracownicy pociągu zaalarmowali policję i przełożonych, którzy wysłali do
Gągławek drugą lokomotywę. - Na szczęście maszynista jest tylko lekko
draśnięty, więc po zmianie lokomotywy mógł kontynuować jazdę - mówił
Kazimierz Bronicki, zastępca dyrektora ds. technicznych zakładu linii
kolejowych w Olsztynie.

Podróżni z niecierpliwością czekali, kiedy nowa lokomotywa dojedzie i kiedy
ruszą w dalszą drogę. Niektórzy wysiedli z wagonów i spacerowali wzdłuż
składu. Wielu denerwowało się, że nie zdążą przesiąść się w Warszawie na inny
pociąg.

Bronicki przyznał, że chuligani bardzo często obrzucają pociągi kamieniami.
Ale wczoraj po raz pierwszy ucierpiał też maszynista. - Nie wiem, jak głupim
trzeba być, by rzucać w jadący pociąg. Przez takie "zabawy" może dojść do
poważnego wypadku! Co by się stało, gdyby maszynista stracił przytomność? -
mówi.

Poszukiwaniem sprawców wczorajszego incydentu zajmuje się policja.


http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3083215.html

Pod Gągławkami chuligani obrzucali kamieniami pociąg relacji Olsztyn -
Warszawa. Wybili szyby w lokomotywie, lekko draśnięty został maszynista

Pociąg, który wyjechał z Olsztyna o godz. 13.35, przerwał podróż po
kilkunastu minutach.


Teraz już wszystko wiadomo, dlaczego "Ostrowianin" miał dzisiaj + 60 na
Łodzi Kaliskiej.

Pozdrawiam.

Forest


http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3190490.html


[ciach]

 Jaki deficyt przynoszą pociągi? Np. połączenie Olsztyn - Pisz (odjazd o
godz. 14.52) to 537 tys. zł deficytu rocznie (jeździ nim 201 osób
dziennie).


200 osób w jednym pociągu to mało? To ile trzeba, żeby było dobrze?

Pozdrawiam
Piotr


Witam wszystkich. Czytam grupę od dawna ale się nie udzielałem.
Mam na imię Tomek. Mieszkam w Olsztynie, a pochodzę z Pisza. Mam 26 lat. Tyle o
mnie.
Polecam artykuł z GW dodatek Olsztyn

http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=844917&dzial=olo010100

Nie cytuję bo najciekawsza jest mapka.

Jak było to przepraszam



Witam wszystkich. Czytam grupę od dawna ale się nie udzielałem.
Mam na imię Tomek. Mieszkam w Olsztynie, a pochodzę z Pisza. Mam 26 lat.
Tyle o
mnie.
Polecam artykuł z GW dodatek Olsztyn

http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=844917&dzial=olo010100

Nie cytuję bo najciekawsza jest mapka.


Najciekawsze, to Działdowo-Olsztyn Główny do likwidacji...
Ciekawe, czy Pospieszne: Mazury (51100/15101), Kormorana (51112/15113),
Warmię (51106/15107) i osobowy (51728/15729) też ma spotkac taki los? A może
będą jeździć przez Iławę????
Te pociągi mają - z moich obserwacji w Mławie i Działdowie - frekwencję ok.
60-80%
W połączeń Działdowo-Olsztyn Główny jest w ciągu doby 10: pospiesznych 3 i 7
osobowych, z zcego tylko 6 lokalnych (4 są z Wawy Zachodniej).

Pozdrawiam,



http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=844917&dzial=olo010100

Nie cytuję bo najciekawsza jest mapka.


O tak, na Wyborcza mozna w tych sprawach liczyc. Patrza ludziska na
mapke i sie dziwuja: z Nidzicy do Wielbarku beda pociagi, a do Dzialdowa
i Olsztyna juz nie. Z Bartoszyc do Korsz trzeba bedzie jechac przez
Lidzbark. A ze Szczytna dojedzie sie do Biskupca Reszelskiego i kuniec.

BR


Znowu ze stron olsztynskiej wyborczej:

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2222518.html

Wielu olsztyniaków jeździ po darmowe owoce na plantację czarnej
porzeczki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego k. Bartąga. Ryzykują
zdrowiem. Nie wiedzą, że rośliny spryskano trującym herbicydem
Tuż za granicą Olsztyna położona jest 14-hektarowa plantacja, z której
uczelnia nie zbiera w tym roku porzeczek. Cena skupu nie pokrywa kosztów
ich produkcji. Na dodatek krzaki są już kilkunastoletnie i dają słabe
plony. Nic dziwnego, że wielu olsztyniaków jeździ zbierać owoce za które
nie trzeba płacić.
Uczelnia postanowiła zlikwidować za rok uprawy i zasiać tam zboże. Aby
szybciej pozbyć się niepotrzebnych już roślin całą plantację spryskano
niedawno roundupem. To tzw. kosa chemiczna, najsilniejszy z dostępnych w
Polsce trujących herbicydów, który nie tylko wypala nadziemną część
roślin, ale i niszczy korzenie.
Zbieracze nie wiedzą jednak, co im grozi. Nie postawiono tablic
ostrzegawczych, a pole nie jest ogrodzone.


On śro, 11 sie 2004 at 13:50 GMT, citizen Colage testified:

Znowu ze stron olsztynskiej wyborczej:

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2222518.html

Wielu olsztyniaków jeździ po darmowe owoce na plantację czarnej
porzeczki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego k. Bartąga. Ryzykują
zdrowiem. Nie wiedzą, że rośliny spryskano trującym herbicydem
Tuż za granicą Olsztyna położona jest 14-hektarowa plantacja, z której
uczelnia nie zbiera w tym roku porzeczek. Cena skupu nie pokrywa kosztów
ich produkcji. Na dodatek krzaki są już kilkunastoletnie i dają słabe
plony. Nic dziwnego, że wielu olsztyniaków jeździ zbierać owoce za które
nie trzeba płacić.
Uczelnia postanowiła zlikwidować za rok uprawy i zasiać tam zboże. Aby
szybciej pozbyć się niepotrzebnych już roślin całą plantację spryskano
niedawno roundupem. To tzw. kosa chemiczna, najsilniejszy z dostępnych w
Polsce trujących herbicydów, który nie tylko wypala nadziemną część
roślin, ale i niszczy korzenie.
Zbieracze nie wiedzą jednak, co im grozi. Nie postawiono tablic
ostrzegawczych, a pole nie jest ogrodzone.


Ktoś im powiedział "tutaj możecie za darmo zbierać owoce"? Jeśli nie,
to jest to naturalna eliminacja złodziei, z czego należy się tylko cieszyć.

bart



Znowu ze stron olsztynskiej wyborczej:

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2222518.html

Wielu olsztyniaków jeździ po darmowe owoce na plantację czarnej
porzeczki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego k. Bartąga. Ryzykują


ale kogo pietnujesz tych co zbieraja, czy tych co spryskali i nie
raczyli postawic tabliczek?

zyga


Dnia 2004-08-11 16:27, Zygmunt M. Zarzecki osmielil sie przerwac ma
sjeste stwierdzajac, ze:

| Znowu ze stron olsztynskiej wyborczej:

| http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2222518.html

| Wielu olsztyniaków jeździ po darmowe owoce na plantację czarnej
| porzeczki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego k. Bartąga. Ryzykują

ale kogo pietnujesz tych co zbieraja, czy tych co spryskali i nie
raczyli postawic tabliczek?

zyga


I tych, i tych. Pierwszych, bo sie lasza na owoce, ktore mozna obecnie
kupic za grosze, drugich, bo oszczedzajac na tablicach wprowadzaja
powazne zagrozenie.


http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,70865,5631313,Remont_torow__beda_za...

Remont torów, będą zastępcze autobusy
nok
2008-08-26, ostatnia aktualizacja 2008-08-26 19:51

Od 1 do 6 września na szlaku Ełk-Stare Juchy będą prowadzone roboty. W tym
czasie odcinek ten zostanie całkowicie zamknięty.

Dlatego pociągi na trasie Olsztyn-Ełk będą kursowały według zmienionego
rozkładu jazdy. Dodatkowo na odcinku Ełk-Stare Juchy kursować ma zastępcza
komunikacja autobusowa. Szczegółowe informacje na: www.pr.pkp.pl.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn


Podaje za

17-latek zginął, bo zasnął na torach

tk

2007-06-20, ostatnia aktualizacja 2007-06-20 12:10

Młodego mieszkańca Warmii i Mazur przejechał szynobus

Dziś rano szynobus jadący w kierunku Pieniężna przejechał 17-latka, który
leżał na torach. Nastolatek poniósł śmierć na miejscu. Z ustaleń policji
wynika, że mieszkaniec miejscowości Żugienie, wracając do domu, zasnął na
szynach. Do wypadku doszło za stacją PKP Żugienie na linii prowadzącej w
kierunku Pieniężna. O zdarzeniu oficer dyżurny braniewskiej komendy został
powiadomiony o godzinie 6:55 przez maszynistę autobusu szynowego. Policja
stwierdziła, że maszynista był trzeźwy. Dokładną przyczynę wypadku wyjaśni
prowadzone śledztwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

----------------------------

Toż to skandal, pomimo tego, że maszynista był trzeźwy nie zdołał ominąć
leżącej na torach osoby.

Pozdrawiam MaG.





| polecam artykul w piatkowej GW o tym jak setki ofert z Wielkiej
| Brytanii czekaja na bezrobotnych i nie ma chetnych. takie to juz nasze
| bezrobocie...

Ludzie na czarno pracują, więc jak sobie policzą koszty
wyjazdu+utrzymania,
to im wychodzi, że się nieopłaca ;-)))


Za to oplaca sie przyjezdzac do Polski... :(

Pięć tysięcy złotych zasiłku dostają w Polsce bezrobotni - pisze "Gazeta
Wyborcza" dodając jednak, że chodzi o bezrobotnych cudzoziemców z Unii
Europejskiej.

Według dziennika Urząd Pracy w Olsztynie wypłaca już kilka takich zasiłków.
Coraz więcej bezrobotnych z zachodu przyjeżdża szukać pracy w Polsce, ale
zanim ją znajdą, dostają zasiłek. Umożliwia im to obowiązujące u nas od 1
maja prawo unijne.

"Gazeta Wyborcza" wyjaśnia jednak Polakom chętnym do życia z zasiłku w
zachodniej Europie, że dostaną tam tylko równowartość 500 złotych, bo tyle
wynosi w Polsce zasiłek dla bezrobotnego. Polscy urzędnicy wyjaśniają, że w
Unii nie ma tak taniego kraju, w którym można by się utrzymać z polskiej
"kuroniówki" - pisze "Gazeta Wyborcza".

zrodlo http://biznes.onet.pl/947277%2C2%2Cdrukuj.html

Maciej



| Kolejny plan dawnego Olsztyna - już w czwartek w "Gazecie
| Wyborczej". Tym razem mapa pochodzi z dwudziestolecia
| międzywojennego.

Jak można zdobyć ten plan, gdy się mieszka daleko od Olsztyna?


Taki pomniejszony plan się pojawił:
http://www1.gazeta.pl/im/1303/m1303963.jpg

Pzdr
Jacek Sobota



| Wśród 154 autobusów najwięcej jest jelczy i
| nielubianych przez olsztyniaków przegubowych ikarusów. Są one mało
| komfortowe zwłaszcza podczas upalnych dni.

Że co niby? To może sauna DABie jest komfortowa w upalne dni??


"Gazeta Wyborcza" się nie zna. W wersji papierkowej wydrukowali zdjęcia
busów, które jeżdżą po Olsztynie i troche literówek było w typach (z markami
sobie radzą). Poza tym pisanie, że najstarszy autobus jest z 1986 roku to
jakaś propaganda ;)
pozdr
borys



czy codziene polaczenie z Bielska do Olsztyna z dwiema autokuszetkami.


A o tym pociagu, to juz nawet informowano podroznych. Jak pisze
"krzychoo" z forum "Gazety Wyborczej"
(http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?w=3866242&a=3902...



BR

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej w dodatku Praca jeden z międzynarodowych
koncenrnów poszukuje kierownika obszaru sprzedaży w następujących regionach:
*...Szczecin, Poznań, Gorzów Wielkopolski, Gdańsk, Białystok, Olsztyn,
Warszawa, Łódź, Toruń, Lublin, Rzeszów, Kielce, Kraków, Katowice, Wrocław,
Wałbrzych, Zielona Góra...*

Czy jest jakaś zasada regulująca sposoby wyliczania w tekście określonych
elementów. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to chronologia alfabetyczna. Nie
znajdując tej prawidłowości w powyższym przykładzie, pomyslałem o wielkości
danego miasta. Też nie znajduję tam odzwierciedlenia mojej poprzedniej myśli.
Może kategoria potencjału gospodarczego miasta dla danej firmy (przy czym
najczęściej jest to równoznaczne z wielkością miasta). Moim zdaniem, powyższe
wyliczenia nie wyglądają ładnie. Gdyby pojawiła się większa liczba
miejscowości, znacznie utrudniłoby to poszukiwania danej nazwy osobie
zainteresowanej.

Czy jest jaka zasada regulująca powyższe zagadnienie? Czy może chodzi o
kwestię kultury, estetyki, taktu czy *każdy sobie rzepkę skrobie*?

TW



W dzisiejszej Gazecie Wyborczej w dodatku Praca jeden z międzynarodowych
koncenrnów poszukuje kierownika obszaru sprzedaży w następujących regionach:
*...Szczecin, Poznań, Gorzów Wielkopolski, Gdańsk, Białystok, Olsztyn,
Warszawa, Łódź, Toruń, Lublin, Rzeszów, Kielce, Kraków, Katowice, Wrocław,
Wałbrzych, Zielona Góra...*

Czy jest jakaś zasada regulująca sposoby wyliczania w tekście określonych
elementów. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to chronologia alfabetyczna. Nie


Domyślam się, że chodzi o kolejność (ROTFL)
A po co taka reguła? Chory pomysł.

znajdując tej prawidłowości w powyższym przykładzie, pomyslałem o wielkości
danego miasta. Też nie znajduję tam odzwierciedlenia mojej poprzedniej myśli.
Może kategoria potencjału gospodarczego miasta dla danej firmy (przy czym
najczęściej jest to równoznaczne z wielkością miasta). Moim zdaniem, powyższe
wyliczenia nie wyglądają ładnie. Gdyby pojawiła się większa liczba
miejscowości, znacznie utrudniłoby to poszukiwania danej nazwy osobie
zainteresowanej.


To już zmartwienie reklamodawcy, nie języka polskiego.

Czy jest jaka zasada regulująca powyższe zagadnienie? Czy może chodzi o
kwestię kultury, estetyki, taktu czy *każdy sobie rzepkę skrobie*?


Podobnych bzdur od czasów Mirnala tu nie widziałem! Sprawdź w słowniku
co to jest 'kultura' i 'takt'.



w jedynym na świecie Liceum Ogólnokształcącym Linux.
na razie dzieci będą miały cztery godziny informatyki tygodniowo


Czy to jakiś żart?

Linux jest dziś jedynym liczącym
się konkurentem dla Windowsów, które opanowały ok. 90 proc. rynku.


Tak, zdecydowanie to jakiś żart.

Paweł Piektun, Olsztyn, Gazeta Wyborcza nr 196.3497


Aha. To już jasne :)

TP



| w jedynym na świecie Liceum Ogólnokształcącym Linux.
| na razie dzieci będą miały cztery godziny informatyki tygodniowo
Czy to jakiś żart?
Tak, zdecydowanie to jakiś żart.
| Paweł Piektun, Olsztyn, Gazeta Wyborcza nr 196.3497
Aha. To już jasne :)


komentarz wyborczej owszem, smieszny i wygląda na żart, ale
sam fakt chyba nie, bo ta wiadomość się rozprzestrzenia
jak wirus "i love you" :

--c


Dnia 23 Aug 2000 14:14:24 GMT, Dawid Kuroczko zeznaje:
 W tym roku rusza pierwsze w świecie liceum Linux.  
[...]
Paweł Piektun, Olsztyn, Gazeta Wyborcza nr 196.3497
(środa, 23 sierpnia 2000).


        MSZ, bzdura. Liceum powinno byc ogolnoksztalcace,
a nie byc zawodoka komputerowa. Przeciez zanim skoncza liceum,
ich wiedza bedzie zupelnie przestarzala, bo sadze, ze raczej
beda ich uczyc tak zwanej 'wiedzy praktycznej'.

bart


I nadal to będzie spór wyłącznie wśród elit, czyli tej skromnej części społeczeństwa, która czytuje prasę. W dodatku prasę inną niż "Fakt", "Superexpress" i kilkadziesiąt plotkarskich tygodników po 99 groszy...

Niestety, masz racje. Wiekszosc spoleczenstwa wychowana na antyniemieckiej propagandzie lat 50., 60. i 70. dalej bedzie wierzyla w prapolski Szczecin, Olsztyn, Wroclaw... Umiejetnosc czytania zanika w narodzie, chociaz wsrod moich znajomych nie mam nikogo, kto by czytal wymienione przez Ciebie "opiniotworcze" gazety.

P.S. Dzieki za zaliczenie mnie do "elit". Teraz to czytam nawet wiecej gazet i czasopism niz w Polsce. Oprocz Wyborczej (ktorej poziom ostatnio jakby sie obniza, moze walcza o rynek?), Rzepy, Polityki i Wprost, ktore czytywalem w Polsce ostatnio doszlo wiele czasopism dostepnych on-line w internecie, i to tych zarowno z prawej jak i z lewej strony naszej rzeczywistosci.

Zgadzam się z Tobą. Ale i tak jest lepiej niż w czasach gdy szefem TVG był Bogdan Osiński z Olsztyna.
Wtedy jeszcze Olsztyn nie miał własnego ośrodka TV i zgadnij od jakiego miasta zaczynała się zawsze Gdańska Panorama
Szczerze powiedziawszy to osobiście średnio mnie interesuje obwodnica Chojnic czy to co powiedział prezydent Słupska. Brakuje programu czy medium ściśle miejskiego.
Nawet dwie do czterech informacji z Trójmiasta to bardzo mało jak na tak wielką aglomerację.

A co do konwencji wyborczych, to już widzę jak znany wszystkim poseł określany ostatnio w Sejmie jako "oszust" i "klamca" strofuje redakcję za brak "najważniejszego wydarzenia na Pomorzu"
Tak to działa....

To jest strona i forum odwiedzane przez ludzi mediów

i jeszcze strona i forum branżowego miesięcznika PRESS

Może też napisz "list do redakcji" Dziennika Bałtyckiego.
Gazety lubią publikować listy czytelników zamiast je zmyślać

hej
znalazlem dzis na portalu GW (http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4144033.html):
"W Kielcach cyfrowa telewizja kablowa?

Jeszcze w tym roku telewizja kablowa Vectra zaoferuje kielczanom telewizję cyfrową, a niewykluczone, że również programy w wysokiej rozdzielczości HDTV.
To absolutna nowość. Dotychczas z takich nowości mogą korzystać tylko właściciele tunerów satelitarnych. Wczoraj na konferencji prasowej w Radomiu przedstawiciele Vectry poinformowali o wprowadzeniu oferty cyfrowej dla swoich abonentów w tym mieście.

Telewizja cyfrowa, oprócz lepszej jakości obrazu i dźwięku, umożliwia telewidzowi wyświetlanie na ekranie opisów właśnie oglądanych programów oraz tego, co nadają inne kanały (tzw. EPG), łatwiejsze ich porządkowanie, blokowanie niepożądanych audycji np. przed dziećmi.

Aby korzystać z telewizji cyfrowej, nie trzeba mieć specjalnego telewizora. Wystarczy dekoder, który abonenci otrzymają z Vectry. Ten system testowany jest już m.in. w Radomiu - abonenci za dekodery zapłacili jednorazowo 10 zł.

Vectra rozpoczęła oferowanie telewizji cyfrowej w listopadzie ubiegłego roku w sześciu miastach na Śląsku. Obecnie w ośmiu miastach tego regionu ma ponad 30 tysięcy abonentów telewizji cyfrowej. W tym roku nową usługę wprowadza m.in. do Olsztyna, Radomia, Słupska, Wrocławia i - jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie - również do Kielc.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Kielce"

i tu rodzi sie pytanie czy UPC zamierza cos dzialac w kierunku cyfrowki?
bo konkurencja zaczyna zostawiac UPC w tyle

Giertych chce miliona złotych za teściową

Joanna Wojciechowska, Olsztyn 03-11-2005, ostatnia aktualizacja 03-11-2005 21:04

Nie zamierzam przepraszać Romana Giertycha - oznajmił wczoraj w olsztyńskim sądzie europoseł Bogusław Rogalski. Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do procesu - Rogalski, były członek LPR, kontra Roman Giertych, lider LPR

Roman Giertych uważa, że Bogusław Rogalski naruszył jego dobra osobiste. Chodzi o tekst w "Gazecie Wyborczej", w którym Rogalski opowiada, że Giertych kazał mu zatrudnić swoją teściową w biurze poselskim. W piśmie do sądu szef LPR napisał, że to nieprawda, i zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do ugody, będzie domagał się miliona złotych, sprostowania, przeprosin oraz sądowego zakazu kolejnych wypowiedzi na jego temat.

Decyzja o ewentualnej ugodzie miała być podjęta wczoraj na posiedzeniu w olsztyńskim sądzie rejonowym. Ale Roman Giertych przysłał faks do sądu, że nie może przyjechać, bo musi pracować w Sejmie. Sąd wyznaczył kolejne posiedzenie na 8 grudnia. Rogalski już zapowiedział, że do ugody nie dojdzie. - Podtrzymuję to, co powiedziałem "Gazecie", dowody przedstawię na procesie. Jeśli pan Giertych ma kłopoty z pamięcią i nie przypomina sobie tej sytuacji, to jest jego problem, a nie mój - mówił Rogalski przed salą rozpraw. - Kwota miliona złotych świadczy o tym, że Roman Giertych obraca się w wirtualnej rzeczywistości - dodał.

Giertych i Rogalski znają się od lat, razem działali w LPR. W sierpniu Rogalski wystąpił z partii, nazywając ją "sektą Giertycha".

Pociągiem znowu dojedziemy do Pisza

Od 2 stycznia PKP przywraca pociąg z Pisza do Olsztyna.

Wycofanie tego pociągu prawie rok temu stało się przyczyną protestów, głównie mieszkańców Pisza. Dzięki dofinansowaniu z urzędu marszałkowskiego zawieszona w linia będzie znów funkcjonować. Pociąg będzie wyjeżdżał z Pisza o godz. 4.57, a z Olsztyna o godz. 15.55.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Kolej tnie pociągi

Wydany w grudniu książkowy rozkład jazdy pociągów to już makulatura. Wprowadzono w nim dotąd 21 zestawów poprawek - następna, od 1 lutego, będzie bardzo znacząca.

Dla częstochowian niesie ona jedną dobrą informację: dzięki likwidacji pociągu "Łużyce" Warszawa - Zgorzelec zyskamy połączenie z ostatnim z wymienionych miast: dojedzie tam bowiem "Oleńka", kończąca dotąd jazdę we Wrocławiu. Kolejne wiadomości są już gorsze. Do warmińskiego Olsztyna dotrzemy koleją tylko w wakacje, ponieważ "Hutnik" z Raciborza przez Częstochowę będzie miał skróconą relację (do Warszawy) poza sezonem. PKP Przewozy Regionalne likwidują też "Wieniawskiego" z Kielc, przez Częstochowę, do Szczecina. Tym samym tracimy połączenie z Pomorzem Zachodnim.

Z kolei mieszkańcy Lublińca nie pojadą bezpośrednio do Kołobrzegu: likwidowany 1 lutego pociąg pospieszny pojawi się powtórnie na torach dopiero w maju.Niestety, żadnego skutku nie przyniosły dotąd zabiegi o reaktywację zlikwidowanego w grudniu połączenia ok. godz. 8 rano z Częstochowy do Krakowa.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Do Szczecina pociągi będą jeździły rzadziej

Miesiąc po ogłoszeniu nowego rozkładu jazdy, kolej wprowadza korekty. Od lutego inaczej będzie kursował "Szczecinianin" i "Podlasiak". Skutek? Zniknie wieczorny pociąg do stolicy.

Zmiany zaczną obowiązywać od 1 lutego. Pociąg "Szczecinianin" relacji Białystok - Warszawa - Szczecin (odjazd o godz. 20.10), który kursuje codziennie, będzie jeździł tylko w niedziele. W ten sposób z codziennego rozkładu zniknie wieczorne połączenie z Białegostoku do Warszawy. Zatem od lutego ostatni kurs do stolicy będzie o godz. 18.05. W wakacje "Szczecinianin" znów będzie jeździł codziennie.

Również "Podlasiak" kursujący z Białegostoku do Szczecina Głównego od lutego będzie jeździł do Olsztyna i tylko w dni robocze. Do pierwotnej trasy powróci w wakacje.

Podobne korekty rozkładu odbywają się w całym kraju.

- Zaważyły kwestie ekonomiczne. Ministerstwo Transportu obiecywało, że do połączeń miedzywojewódzkich dołoży 250 mln zł, a dało 220 mln. Dlatego cięcia były konieczne - wyjaśnia Elżbieta Załuska, szefowa podlaskiego PKP Przewozy Regionalne.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Co prawda do Pisza juz nic nie jezdzi , a le dzis bylo takie info:

Scisk w szynobusie

Mieszkanka Szczytna poskarżyła się nam, że w szynobusie wożącym rano ludzi do pracy w Olsztynie, jest za mało miejsc dla pasażerów. Kolejarze doczepili już do niego dodatkowy wagon.

W środę do "Gazety" zadzwoniła mieszkanka Szczytna, która codziennie o godz. 5.22 wyjeżdża pociągiem do pracy w Olsztynie. - Kolejarze podstawiają nam tylko niewielki szynobus - opowiadała. - Już w Szczytnie wsiada do niego tylu pasażerów, że brakuje nawet miejsc stojących. W efekcie ludzie depczą sobie po butach, a o przewiezieniu większego bagażu nie ma co marzyć.

Czytelniczka zapewniła nas, że od kilku miesięcy prosi kolejarzy o doczepienie do szynobusu jednego wagonu. - Ale jak do tej pory muszę dojeżdżać do pracy przepełnionym pociągiem - żaliła się.

Wczoraj o skardze opowiedzieliśmy Stanisławowi Wojciechowskiemu z Warmińsko-Mazurskiego Zakładu Przewozów Regionalnych: - Mieliśmy takie same sygnały od mieszkańców Szczytna - przyznał. - Dlatego już w czwartek o godz. 5.22 do Olsztyna wyjechał szynobus z doczepionym jednym wagonem. Sam szynobus może zabrać około 130 pasażerów. A w wagonie pasażerowie mają teraz ponad 100 dodatkowych miejsc.

Dlaczego kolejarze dopiero teraz doczepili wagon do szynobusu? - Z przyczyn technicznych wcześniej po prostu nie mogliśmy tego zrobić - tłumaczy Stanisław Wojciechowski. - Szynobusy z doczepionym jednym wagonem jeżdżą także w Toruniu. To nie jest jeszcze zbyt duże obciążenie dla silnika.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podkarpackie miasta wysoko w rankingu najbogatszych
art2008-06-26, ostatnia aktualizacja 2008-06-26 18:00

Rzeszów znalazł się na dziewiątym miejscu wśród miast wojewódzkich, a Krosno jest siódme w rankingu miast grodzkich.

W najbliższym numerze tygodnika samorządowego "Wspólnota" ukaże się ranking pisma i naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego poświęcony najzamożniejszym samorządom.

W rankingu brana była pod uwagę polityka finansowa i inwestycyjna miast ostatnich lat. - Ranking ten jest doskonałym wskaźnikiem kondycji samorządów - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Wśród miast wojewódzkich pierwsze miejsce po raz kolejny zajęła Warszawa, w ścisłej czołówce znalazły się także takie miasta jak Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk. Rzeszów zajął dobre dziewiąte miejsce.

- Minimalnie wyprzedziły nas Katowice. Z kolei za Rzeszowem uplasowały się takie miasta jak Bydgoszcz, Łódź, Białystok, Olsztyn czy Kielce - mówi Maciej Kiczor z biura prasowego rzeszowskiego urzędu miasta.

Wysokie miejsce zajęło także Krosno. W kategorii "Najzamożniejsze miasta grodzkie" znalazło się na siódmym miejscu. Ranking opublikowany zostanie w najbliższym wydaniu "Wspólnoty", który ukaże się 19 lipca.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Sztaby Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mają problem ze znalezieniem sponsorów wielkiego styczniowego finału - akcentuje "Gazeta Wyborcza". Szczodre dotąd firmy tłumaczą: To przez kryzys.

- Znalezienie sponsorów finału WOŚP jest tym razem wyjątkowo trudne - mówi Łukasz Broniszewski z toruńskiego sztabu Orkiestry. "Marketingowcy tłumaczą, że firmy nie mogą nas wesprzeć, bo mają trudną sytuację ekonomiczną".

Monika Stankiewicz, koordynator ds. sponsoringu sztabu Orkiestry w Olsztynie stwierdza: "Mamy dokładnie taką samą sytuację jak w Toruniu. Firmy chętnie dają wsparcie rzeczowe, gadżety, jedzenie, bo to mogą wrzucić w koszty. Z gotówką jest gorzej. Przedsiębiorstwa tłumaczą się światowym kryzysem". W Poznaniu, czy w Lublinie - podobnie.

Tymczasem sztaby Orkiestry potrzebują gotówki od sponsorów na organizację bezpłatnych koncertów i imprez XVII Finału WOŚP, który odbędzie się 11 stycznia (tym razem pieniądze będą zbierane na wczesne wykrywanie chorób nowotworowych u dzieci) - wyjaśnia gazeta.

Krzysztof Dobies, rzecznik prasowy fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy powiada, iż nie było sygnałów, żeby jakiś sztab miał się rozwiązać z powodu całkowitej niemożności pozyskania pieniędzy od sponsorów, więc na razie nie chce szerzej komentować doniesień "GW". - Nawet jeśli niektóre firmy odmawiają wsparcia z powodu kryzysu, nikogo nie możemy, ani nie chcemy przymuszać do współpracy z nami - dodaje Dobies.

PAP/Gazeta Wyborcza

http://info.onet.pl/894615,11,item.html
"Paniczne zakupy cukru: Klienci winni wyższych cen
Ceny cukru w całym kraju rosną, w wielu sklepach brakuje go, w innych
wprowadzono ograniczenia. Prasa pisze o obawach klientów, że w związku z
wejściem do UE, cukier podrożeje.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że w Częstochowie w sieci sklepów PSS Jedność
wczoraj do godziny 15. sprzedano tyle cukru, co przedtem w dwa tygodnie. W
niektórych sklepach zabrakło go - dzisiaj mają być nowe dostawy, ale będzie
obowiązywać nowa cena - 2,60 zł zamiast 2,09.
W Olsztynie, w sklepie Real wprowadzono ograniczenie - można kupić do 50 kg.
UOKiK przestrzega, że nie za każdą podwyżką musi kryć się nieuczciwe
postępowanie przedsiębiorców. Często winni są sami konsumenci - podkreśla
Anders.
Jej zdaniem tak właśnie jest z ostatnimi problemami z cenami cukru.
To samosprawdzająca się przepowiednia. Konsumenci obawiając się wzrostu cen,
sami go wywołują poprzez wzmożone zakupy na zapas - powiedziała w rozmowie z
"Gazetą Wyborczą" rzeczniczka UOKiK."

SAM” kontrukcji 13-latka na ulicach Olsztyna
W Olsztynie policja zatrzymała trzynastoletniego Piotra, który poruszał się na motorze własnej konstrukcji. Pojazd miał przednie koło od komarka, a tylne od jawy. Bak służył kiedyś też jawie, ale już silnik o pojemności 125 cm sześciennych napędzał przed laty WSK-ę. - Nie udało nam się jeszcze ustalić, od jakiego pojazdu pochodzą ramy, które posłużyły do konstrukcji pojazdu chłopca - opowiada Izabela Niedźwiedzka, rzecznik prasowy olsztyńskiej policji. O zdarzeniu zostanie powiadomiony sąd rodzinny. Link do źródła: „Gazeta Wyborcza - Olsztyn” – „Trzynastolatek skonstruował motor i jeździ po mieście” - http://miasta.gazeta.pl/o...89,3019846.html

zdolny

Medal dla Władysława Ogrodzińskiego

- To dla mnie ogromny zaszczyt - mówił odbierając wczoraj nagrodę im. Biskupa Ignacego Krasickiego. Ogrodziński mówił o niezrealizowanym planie stworzenia muzeum piśmiennictwa warmińsko-mazurskiego. - Mamy wielki dorobek pióra, którym możemy się poszczycić. Jeśli takie muzeum uda się kiedyś stworzyć, spełni się moje marzenie.

Nagrodę kapituła przyznała za "Wierność w twórczości pisarskiej warmińsko-mazurskiej krainie, głównie jej historycznej przeszłości oraz czynne uczestnictwo w rozwoju nauki i kultury regionu w czasach współczesnych".

Władysław Ogrodziński, historyk, pisarz, publicysta, był współzałożycielem Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego i wieloletnim dyrektorem Muzeum Warmii i Mazur. Medal z wizerunkiem Krasickiego przyznano już po raz 20., a otrzymują go twórcy, którzy poprzez swoją działalność promują Olsztyn i region. Do tej pory wśród laureatów znaleźli się m.in.: Krzysztof Daukszewicz (satyryk), Stanisław Piechocki (pisarz), Stefan Brzozowski (muzyk, piosenkarz i kompozytor), Tadeusz Ostojewski (literat i tłumacz).

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Piętnastolatek zastrzelił bociana

Chłopak bez zastanowienia wycelował strzelbą w ptaka, który w gnieździe na słupie energetycznym wysiadywał jaja i strzelił. Kiedy zorientował się, że bocian jest martwy, wystraszony zakopał go na pobliskiej działce.

O bezmyślnym wybryku nastolatka policję w Ełku powiadomił świadek, mieszkaniec gminy Kalinowo. - Ustaliliśmy, że chłopak wycelował ze strzelby sąsiada w bocianie gniazdo - opowiada Izabela Niedźwiedzka z biura prasowego wojewódzkiej komendy policji w Olsztynie. - Jednym strzałem zabił ptaka, który właśnie wysiadywał jajka. Bocian spadł na ziemię. Nieletni zorientował się, że zwierzę jest martwe i zakopał je na pobliskiej działce.

Policjanci wspólnie z lekarzem weterynarii odkopali bociana i wykonali oględziny. Piętnastolatek za swój czyn odpowie przed sądem rodzinnym i nieletnich. Nie był dotąd notowany przez policję.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Gazeta Wyborcza, Olsztyn, ostatnia aktualizacja 01-08-2003 22:45

http://www1.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,1604692.html

Autobusem po szynach

Na Warmii i Mazurach będzie wreszcie jeździł szynobus! I to nie żart.
Zarząd województwa podpisał wczoraj umowę, na mocy której od lutego
przyszłego roku pojawi się kolejowy autobus

Zarząd województwa od trzech lat obiecywał, że szynowe autobusy na
niektórych trasach zastąpią zwykłe pociągi. Ale - jak wyjaśniali
urzędnicy marszałka - od trzech lat warunki przetargów na pojazd
okazywały się zbyt ostre dla ewentualnych dostawców. Nie udało się
więc rozstrzygnąć trzech przetargów. W końcu wiosną tego roku prezes
Urzędu Zamówień Publicznych zezwolił wybrać producenta w drodze
negocjacji, mniej rygorystycznych od przetargu.

Komisja przetargowa pod przewodnictwem wicemarszałka Janusza Cichonia
wybrała bydgoską firmę PESA. Według Janusza Śmietanki, z-cy dyrektora
departamentu infrastruktury urzędu marszałkowskiego koszt zakupu
pojazdu to 5,3 mln zł. - Trzy miliony zapłacimy w tym roku. Pozostałe
w przyszłym, już po dostarczeniu pojazdu, co ma nastąpić w lutym -
wyjaśnia Śmietanko. - Pieniądze będą pochodzić z dotacji Ministerstwa
Finansów na działalność PKP.

Pojazd na 150 pasażerów jest przystosowany również do przewozu
niepełnosprawnych. Przewidziano miejsce na wózek inwalidzki. Jest też
toaleta przystosowana do potrzeb niepełnosprawnych.

Autobus ma wyściełane siedzenia, jest klimatyzowany, a komfort jazdy
dodatkowo podnosi pneumatyczne zawieszenie. Nad bezpieczeństwem
pasażerów czuwają trzy kamery, z których obraz na ekranie widzi
maszynista.

Którędy będzie jeździł szynobus? W grę wchodzą dwie trasy:
Olsztyn-Braniewo-Elbląg-Morąg-Olsztyn oraz Olsztyn-Ełk. Nie wiadomo
jeszcze na której z nich będzie kursował. Wiadomo jedynie, że aby
zwróciły się koszty eksploatacji musi dziennie przejechać minimum 400
km.



http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3095664.html


Niestety mamy ograniczone fundusze i_nie_da_się


:)Działdowo-Olsztyn jak i Działdowo-Brodnica, nie wiele brakuje.. i
będzie NIEDASIĘ :D

Dobra wiadomość dla pasażerów PKP. Jeszcze w tym roku do będą mogli wygodnie
podróżować trzema kolejnymi szynobusami - zapowiada zarząd województwa.

Pierwszy szynobus pojawił się na trasach kolejowych Warmii i Mazur w lutym tego
roku. Już miesiąc później zepsuł się silnik a potem pompa paliwowa. Jednak
ostatnio szynobus kursuje bez kłopotów pokonując 600 km dziennie.

Teraz zarząd województwa zdecydował się na kupno kolejnych maszyn. - Regionalna
kolej na tym nie straci - przekonuje marszałek Andrzej Ryński. - Szynobusy są
nowocześniejsze i o 2 mln zł rocznie tańsze w eksploatacji niż tradycyjne
pociągi. Dlatego ta inwestycja zwróci się bardzo szybko.

Zakup jest możliwy dzięki 12,5 mln zł dotacji z kontraktu wojewódzkiego.
Brakujące 700 tys. zł dołoży sejmik z przyszłorocznego budżetu województwa.

W najbliższych dniach zostanie ogłoszony przetarg. Nowe pojazdy powinny zacząć
kursować przed końcem tego roku.

Na jakich trasach? Zdaniem Stanisława Rychlewskiego, dyrektora Zakładu
Przewozów Regionalnych w Olsztynie jeszcze za wcześnie o tym mówić. - Musimy
opracować nowy rozkład jazdy - mówi Rychlewski. - Wszystko zależy od wysokości
nakładów na przewozy regionalne. Będziemy obsługiwać linie, które nie przynoszą
strat.

Autobus na szynach może pomieścić 150 pasażerów i jest przystosowany do
przewozu niepełnosprawnych. Wnętrza pojazdów wyglądają bardzo estetyczny: obite
materiałem siedzenia, klimatyzacja. Komfort jazdy gwarantuje pneumatyczne
zawieszenie. Praca silnika jest wyciszona. W bardzo krótkim czasie szynobus
rozpędza się do maksymalnej prędkości 120 km na godzinę. Nad bezpieczeństwem
pasażerów czuwają trzy kamery, których obraz widzi maszynista.

Gazeta Wyborcza


Użytkownik "Mundek"

Tak kończyła bieg EP07-107 jakiś czas temu z "Warmią" w Krakowie Płaszowie.

Wczoraj 53100 przyjechał do Krakowa Głównego z 190 minutowym opóźnieniem.
Pociąg był praktycznie pusty, wysiadła z niego tylko jedna osoba.


Dalsze skutki wypadku opisała wyborcza tak:

"Pociągi pojadą przez Stawigudę w piątek"
 red. za Radiem Olsztyn 2007-05-17, ostatnia aktualizacja 2007-05-17 14:29:33.0

Po wypadku na przejeździe kolejowym pociągi na linii Olsztyn-Działdowo będą
mogły jeździć od piątku - tak zdecydowała dyrekcja Zakładu Linii Kolejowych w
Olsztynie.

Jak powiedział Radiu Olsztyn dyrektor Ireneusz Merchel, kolejarze muszą jeszcze
naprawić uszkodzoną w wypadku trakcję kolejową, a to wymaga przyjazdu na miejsce
tzw. pociągu sieciowego. - Gdyby ruch przywrócono w czwartek po południu i tak
musiałby być co pewien czas wstrzymywany ze względu na naprawę trakcji - dodaje
dyrektor Merchel.

Jego zdaniem prace powinny się zakończyć w piątek około godz. 5 rano.

W środę rano na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Stawigudzie koło Olsztyna
pociąg uderzył w ciężarówkę. Lokomotywa i dwa wagony wypadły z torów. Rannych
zostało 8 osób. Trzy są jeszcze w szpitalu. Najciężej ranny jest kierowca
ciężarówki, który prawdopodobnie ponosi winę za wypadek. Zdaniem policji,
kierowca nie zatrzymał się przed znakiem STOP i wjechał na przejazd akurat w
chwili, gdy nadjeżdżał pociąg.

Pociągi pośpieszne z Olsztyna do Warszawy kursują okrężną trasą przez Iławę.
Pociągi osobowe z Warszawy dojeżdżają do Olsztynka. Tam pasażerowie przesiadają
się do autobusów jadących do Olsztyna.
red. za Radiem Olsztyn

---------------------------------------------------------------------------­-----
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl C Agora SA
---------------------------------------------------------------------------­-----

Tylko mnie zastanowia od kiedy są z Warszawy do Olszyna osobowe?


 Trzy nowe szynobusy kupuje marszałek województwa. Pieniądze na ten cel mają
pochodzić m.in. z dotacji unijnych, które sam dzieli.
Całkowity koszt projektu to ponad 27 mln zł. Takiej kwoty marszałek nie jest w
stanie wyłożyć z własnego budżetu, więc sięgnął do Regionalnego Programu
Operacyjnego do działania "rozbudowa i modernizacja infrastruktury
transportowej warunkującej rozwój lokalny. Złożony wniosek o dofinansowanie
opiewa na kwotę ponad 18 mln zł. To maksymalna pula, bo tyle przeznaczono na
ten cel. Jarosław Słoma z zarządu województwa twierdzi, że na razie jest za
wcześnie, by podawać konkrety, w tym trasy, na których miały jeździć nowe
szynobusy. - Najpierw musimy udowodnić, że zakup tych pojazdów przyniesie
rezultaty oczekiwane przez fundusze unijne - stwierdził Słoma.

Decyzja w sprawie zatwierdzenia wniosku powinna zapaść wiosną. Zaraz po tym
zostanie rozpisany przetarg na dostawę szynobusów.

Z wykazaniem korzyści dla regionu przez zakup szynobusów nie będzie problemu.
Do tej pory po torach Warmii i Mazur jeździ pięć takich pojazdów. Najnowszy,
który wyruszył w trasę prawie rok temu, obsługuje linię Olsztyn-Braniewo.
Kolejarze są zadowoleni. Twierdzą, że utrzymanie jednego szynobusu jest
opłacalne i wynosi ok. 60-70 proc. kosztów tradycyjnego składu. To przełożyło
się na zwiększenie liczby połączeń na trasach, gdzie kursują. Autobusy szynowe
są dostosowane do przewozu niepełnosprawnych. Osoby na wózkach bez problemu
wjadą z peronu do wagonu, nawet toaleta jest zaprojektowana z myślą o nich i o
matkach z dziećmi w wózkach. Każdy z szynobusów zabiera średnio po 150
pasażerów. Nowe mają mieć jeszcze większą pojemność. Przypomnijmy, że w
pierwszą podróż pierwszy warmińsko-mazurski szynobus wyruszył z olsztyńskiego
dworca 19 lutego 2004 r. Teraz jeżdżą m.in. na trasie Olsztyn-Szczytno i
Olsztyn-Pisz.

Wielu pasażerów kojarzy szynobusy z ich awaryjnością, co powodowało ich
wycofywanie z eksploatacji. Urzędnicy marszałka zapewniają, że takie sytuacje
już nie będą się powtarzały.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,6148141,Nowe_autobusy_na_szyn...


W sobotniej GW w artykule o studenckiej kondycji autor pisze o 10 miastach
akademickich. Poza Krakowem, Lwowem, Wilnem, Warszawą i Poznaniem -
które-li
by do tej kategorii należały? Lublin - KUL? A reszta? (4)

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/

Podaje Szanownemu Panu linki do polskich uniwersytetów:

http://www.umcs.lublin.pl/index.html?akcja=allnews

Linki do innych uniwersytetów
Uniwersytet Warszawski - http://www.uw.edu.pl/

Uniwersytet w Białymstoku - http://www.uwb.edu.pl/

Uniwersytet Gdański - http://www.univ.gda.pl/

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - http://www.amu.edu.pl/

Uniwersytet Jagielloński w Krakowie - http://www.uj.edu.pl/

Uniwersytet Łódzki - http://www.uni.lodz.pl/

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu - http://www.uni.torun.pl/

Uniwersytet Opolski - http://www.uni.opole.pl/

Uniwersytet Szczeciński - http://www.univ.szczecin.pl/

Uniwersytet Śląski w Katowicach - http://www.us.edu.pl/

Uniwersytet Rzeszowski - http://www.univ.rzeszow.pl

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie - http://www.uwm.edu.pl/

Uniwersytet Wrocławski - http://www.uni.wroc.pl/

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie -
http://www.uksw.edu.pl/

Uniwersytet Zielonogórski - http://www.uz.zgora.pl/

Katolicki Uniwersytet Lubelski - http://www.kul.lublin.pl/

Już tu kiedyś pisałem, że Gazeta Wyborcza to dziennik do określonej

ale nie zawsze prawdziwe.
Lepiej przeczytać Hamleta:
To be, or not to be, that is the question.

m.z.


Witajcie!
Otoz w rece wpadl mi egzemplaz gazety, o chlubnej i perswazyjnej nazwie
"Gazeta Wyborcza", a w nim dodatek regionalny warminsko-mazurski,  i dobrze
widoczny naglowek:  WYSIADKA!   Na wakacje lepiej nie wybierac sie
pociagiem, (standart ;)), poniewaz kolej zamierza zlikwidowac znaczna czesc
lini kolejowych w naszym regionie: xxx km. Zalaczyli mapke z legeda, a
przedstawiala olsztyn i okolice. Byly zaznaczone linie kolejowe, na czarno,
jak podaje legenda, linie ktore nie zostana zlikwidowane, niebieskim linie
ktore PKP, zamierza zlikwidowac w nastepnych dwoch miesiacach. i czerwonym,
linie ktore za 3-4 miesiace zostana zlikwidowane. Oczywiscie "GW" wie
najlepiej, ze linie Czerwonka-Lidzbark Warm. likwiduja za dwa miesiace....
tylko ze ta linia zostala zlikwidowana dobrych 6 latek temu, i nie juz
zadnego kolejowego polaczenia do Lidzbarka jak podaje gazeta.
Za swoich czasow byl to 5 kierunkowy wezel. Malo tego, likwiduja linie
Olsztyn-Czerwonka : R O T F L!
to juz prawdziwy absurd, to tak samo jak by wielkopolski zpr, podal ze
przerabia cmk na 750 mm, i wprowadza tabor szerokotorowy!.
Po lini Olsztyn-Czerwonka, jezdzi codziennie  15 par pociagow, w tym 4
pospiechy, i wlasnie w Czerw. rozgaleziaja sie 2 linie na Elk. Sprawdzcie na
mapie, i zobaczcie sami czy to adekwatne do realizmu, by likwidowac ta
linie.
Oczywiscie dalej jezdzi sie do Elku przez Szczytno, Pisz, ktora to linie
zamkneli tez kilka lat temu, i oczywiscie nie likwiduja jej wedlug "GW".

Ataki ze stron srodkow masowego przekazu, zdarzaja sie coraz czesciej, i
nasilaja sie przed wakacjami. Jaki jest sens, cel i caly zachod by jak
najbardziej oszkalowac i obsmarowac kolej? wszystkie artykuly w gazetach,
rozpoczynaja sie przewaznie od tego: "Na wakacje lepiej nie wybierac sie
pociagiem..."
Natomiast w "Newsweeku" sa dosyc czesto watki kolejowe, ale tak denne, tak
drastycznie absurdalne, i mam wrazenie jakby jeden koles pisal wszystkie
artykuly w tym brukowym tygodniku. Tak sie wlasnie w naszym pieknym kraju
wpaja ludziom, ze kolej jest zla, ze kolej to, kolej tamto. A to przeciez
nie prawda, i mnie to mocno WQ.

Pozdrawiam,

Bartosz Pawlik

GG#2277035      {OLSZTYN}


[Gazeta Wyborcza]

PODWYŻKI CEN BILETÓW KOMUNIKACJI
MIEJSKIEJ
Większy wybór, wyższa cena

Dwa złote zapłacą od stycznia bydgoszczanie za
normalny bilet komunikacji miejskiej -
zadecydowali wczoraj radni.

To już trzecia podwyżka opłat za przejazdy
autobusami i tramwajami za rządów obecnego
zarządu Bydgoszczy. Kiedy lewicowa ekipa
Romana Jasiakiewicza obejmowała władzę,
jednorazowy bilet kosztował 1,20 zł. Szybko jednak
jego cena poszła w górę o 20 groszy, a później
podskoczyła aż do 1,80 zł.

Oprócz podwyżek w biletowej ofercie Zarządu Dróg
pojawiło się kilka nowości. Od 1 stycznia będzie
można kupować bilety zbiorowe: jednodniowe i
weekendowe. Uprawniają one do przejazdów
maksymalnie dwie osoby dorosłe i trójkę dzieci. W
wersji jednodniowej bilet ma kosztować 15 zł i
obowiązywać na wszystkich liniach przez cały
dzień. W wersji weekendowej cena wzrośnie do 28
zł, a wraz z nią przedłużony zostanie czas ważności
biletu - od piątku do niedzieli.

- Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom pewnej
grupy pasażerów - argumentował Marek
Kowalczyk, dyrektor bydgoskiego Zarządu Dróg i
Komunikacji Publicznej. - Nowe bilety są przede
wszystkim ofertą dla rodzin. Pozwolą one na
oszczędne poruszanie się po mieście środkami
komunikacji publicznej.

Kolejną nowością będzie możliwość kupowania
biletów u kierowców i motorniczych. Do tej pory
przepisy w tej materii nie były jasne, a wszelkie
kontrowersje związane z trudnością nabycia biletu
u kierowcy tłumaczono brakiem motywacji do ich
sprzedaży. Teraz motywację ma zapewnić wyższa
cena biletów w autobusach i tramwajach. Za
normalny bilet kupiony u kierowcy lub
motorniczego trzeba będzie zapłacić 2,60 zł - o 60
groszy więcej niż w kiosku, natomiast za bilet
ulgowy 1,30.

ZBIK

Za ile jeżdżą inni?

 Toruń - 1,50 zł

 Warszawa - 2,40 zł

 Wrocław - 1,80 zł

 Olsztyn - 1,70 zł

 Poznań - bilety czasowe: 10 min - 1 zł, 30 min - 2

Wszystkie ceny dotyczą przyszłego roku

Tarhimdugurth


Gazeta Wyborcza - Olsztyn
http://www1.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,1472311.html

MPK kupuje używane autobusy

 Krzysztof Olszewski 12-05-2003, ostatnia aktualizacja 12-05-2003 20:58

Po raz pierwszy od czterech lat MPK kupuje autobusy. Wymiana części taboru
jest niezbędna - kilkunastoletnie ikarusy i jelcze coraz częściej zamiast
jeździć po ulicach, stoją w warsztacie - uważają pracownicy MPK

Przetarg MPK ogłosiła wczoraj. Firma chce kupić dziesięć używanych
niskopodłogowych autobusów o długości 12 metrów. Korzystna cena i mały
przebieg - to najważniejsze warunki, jakie będzie musiał spełniać sprzedawca
autobusu. Na nowe spółce brakuje pieniędzy.

Do czasu rozstrzygnięcia przetargu przedsiębiorstwo nie chce ujawnić, ile
zamierza wydać. W firmach handlujących używanymi autokarami dowiedzieliśmy
się, że będzie to koszt od 30 do 120 tys. zł za jeden pojazd.

- Autobusy będą uzupełniały dotychczasową bazę pojazdów - mówi Jerzy Kant,
kierownik działu ruchu MPK. - W pierwszej kolejności będziemy wycofywać
najstarsze marki, takie jak Jelcz, a Ikarusy - sukcesywnie, w miarę
pozyskania środków na zakupy nowych.

Obecnie tabor MPK liczy 157 pojazdów. Prawie setka to jelcze i trzynaście
ikarusów, z których najstarszy ma prawie 20 lat. Spółka korzysta jedynie z
kilkunastu nowoczesnych autobusów volvo, dab i renault.

Kierowcy MPK przyznają, że stan taboru przedsiębiorstwa pozostawia wiele do
życzenia. Ich zdaniem węgierskie ikarusy, które kursują na linii nr 15 z
Kortowa na Jaroty - to jedne z najbardziej awaryjnych pojazdów.

- Palą się sprzęgła, psują skrzynie biegów i drzwi. A hałas jest w nich
taki, że po kilku godzinach jazdy człowiek głuchnie - wylicza jeden z
kierowców. Dodaje, że stare ikarusy często nie radzą sobie z podjazdem pod
większe wzniesienia: - Tak jest w godzinach szczytu na trasie przy
hipermarkecie Leclerc.

Utrapieniem kierowców są też kilkunastoletnie jelcze: - Najbardziej zawodnym
elementem są w nich drzwi pneumatycznie. Gdy jest mróz przymarzają, a czasem
w ogóle nie chcą się otworzyć lub zamknąć.


http://wyborcza.pl/1,87648,5614191,Ranking_dworcow_polskich__Smrod_Gl...

Ranking dworców polskich. Smród Główny, brud Centralny
Małgorzata Goślińska, Tomasz Haładyj
2008-08-21, ostatnia aktualizacja 2008-08-21 22:07
Hala dworcowa w Radomiu.
http://wyborcza.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=5613036&dx=87648
Białystok i Lublin mają najlepsze dworce kolejowe w kraju. Najgorsze:
Gorzów, Katowice i Warszawa. Według reporterów "Gazety", którzy spędzili na
dworcach kilka tygodni, właśnie na Śląsku i w stolicy jest największy brud.
Zatrzymaliśmy się na 23 dworcach największych miast, ocenialiśmy je w
dziesięciu kategoriach (szczegóły rankingu na serwisach lokalnych, zobacz
niżej). Wypadły fatalnie. W wielu miastach świata są ich dumą, a w Polsce to
przestrzeń wstydu: zdegradowanej architektury, brudu, zagrożenia i
organizacyjnego chaosu.

Jak powstawał ranking? - poznaj kryteria i wyniki
Najlepiej radzą sobie te mniejsze - Białystok, Lublin i Częstochowa - gdzie
ruch niewielki, więc pasażer nie śmieci, nie czeka na przesiadkę i rzadko
kupuje bilet. Większa liczba podróżnych jest już dla kolei wyzwaniem ponad
siły. Na dużych dworcach trudno coś odnaleźć wśród setek szyldów, kas mało,
a jedno przetarcie podłogi na dobę sprawia, że brud przez lata odkłada się
warstwami.

W Krakowie w informacji nie zawsze na trafimy na kogoś, kto włada
angielskim. W Szczecinie podróżni próżno szukają w holu wskazówek, jak dojść
na perony. W Łodzi Fabrycznej kasjerki zajmują się drobną paserką.

Największy postęp odkryliśmy tam, gdzie przez lata baliśmy się zaglądać - w
dworcowych toaletach. Często okazywały się prawdziwymi oazami czystości. W
Białymstoku w WC są nawet kwiaty.

Podróż reporterów "Gazety" - Dworzec PKP. Miejsce nie bardzo po kolei
Jak wypada dworzec w Twoim mieście? - na stronach lokalnych:

Katowice - zburzyć dworzec czy odnowić?
Warszawa - po prostu Dworzec Centralny
Rzeszów - dworcowa beznadzieja ze szczyptą poezji
Płock - wstydzą się za dworzec
Olsztyn - najbrzydszy dworzec w Polsce
Białystok - nie ma piękniejszego dworca w Polsce
Szecin - najobleśniejszy tunel
Gorzów - wstydliwa wizytówka
Zielona Góra - nie ma się z czego cieszyć
Poznań - dworzec niewart poznania
Toruń - jak w prosektorium
Łódź - czyli Bonanza
Radom - nie jest źle
Kielce - smutno i szaro
Bydgoszcz - na stacji śmierdzi

Zobacz także: galerię zdjęć polskich dworców
http://wyborcza.pl/5,75539,5615066.html

Źródło: Gazeta Wyborcza


  W tym roku rusza pierwsze w świecie liceum Linux.  Szkołę otworzy
  uroczyście Linus Thorvalds, twórca Linuksa, jednego z najbardziej
  znanych systemów operacyjnych.

  Od nowego roku szkolnego 30 uczniw ze Szczytna rozpocznie naukę
w jedynym na świecie Liceum Ogólnokształcącym Linux.  Szkoła,
poza normalnym programem nauczania, zamierza nauczyć wychowanków
arkanów Linuksa, jedynego poważnego konkurenta Windows Microsoftu.
Program zaakceptowało kuratorium.

  -- Mieliśmy dużo chętnych -- dwie osoby na jedno miesce -- opowiada
Urszula Filipowicz, dyrektor liceum.  -- Zgłaszała się do nas
młodzież z innych części Polski, która znalazła ogłoszenia na stronach
firmy 7bulls.com opekującej się nami.  Na razie przyjęliśmy 30 dzieci
do jednej, pierwszej klasy.  W przyszłym roku otworzymy kolejne klasy.
Teraz fachowcy kształcą naszych nauczycieli.

  Pomysł utworzenia liceum zrodził się na początku roku.  Filipowicz,
wówczas jeszcze dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych w Szczytnie,
odwiedził Cezary Ugustynowicz, jej były wychowanek i pracownik
jednej z firm internetowych.  Zaproponował jej utworzenie szkoły
-- z komputerami pracującymi pod Linuksem.

  -- Od słowa do słowa liceum udało nam się utworzyć -- mówi Urszula
Filipowicz.  -- Spotkałam się z różnymi opiniami.  Od wielkich
zachwytów po głosy wątpliwości.  na razie dzieci będą miały
cztery godziny informatyki tygodniowo, czyli dwa razy więcej
niż w innych liceach.  Z każdym rokiem będziemy zwiększać liczbę
tych godzin.

  Na otwarcie szkoły zgodził się przyjechać Linus Thorvalds,
twórca systemu Linux, jedna z największych gwiazd w świecie
informatyków i internautów.  Linux jest dziś jedynym liczącym
się konkurentem dla Windowsów, które opanowały ok. 90 proc. rynku.
Większość firm zajmujących się tym systemem jego wersje
instalacyjne udostępnia za darmo.  na Linuksie działa duża
część serwerów internetowych.

Paweł Piektun, Olsztyn, Gazeta Wyborcza nr 196.3497
(środa, 23 sierpnia 2000).

   Pozdrawiam,
       Dawid


Dziennikarze będą reprezentowani m.in. przez takie media jak: Aktivist, Gazeta Wyborcza Olsztyn, FreeColours, Roxy.fm oraz rrr.com.pl
ja proponuję zorganizować pompony i okrzyki dopingujące

"Olsztyniacy znużeni zimą oblegają solaria. Chętnych jest tam tylu, że lepiej umawiać się telefonicznie. Ja też czuję, że mam dość zimna i oglądania od trzech miesięcy śniegu za oknem. Dlatego zaczęłam szukać wiosny - pisze Magda Brzezińska, dziennikarka "Gazety Wyborczej Olsztyn". Na olsztyńskich chodnikach paskudna breja, wszędzie hałdy śniegu, z dachów zwisają coraz większe sople, przez szare chmury nie przebija się nawet promyk słońca ... - Czy widział Pan jakieś ślady końca wiosny? - pytam Pawła Bednarczyka, leśniczego z Dąbrówki koło Dywit, który codziennie chodzi po warmińskich lasach i polach.
- Przyrodniczych zwiastunów nie widać - sprowadza mnie na ziemię Bednarczyk. - Przelotne ptactwo jeszcze się nie pojawiło, nawet żurawie, które zwykle są pierwsze. Na razie trzyma mróz, a w lesie leży pół metra śniegu. Myślę, że zima będzie trzymać do połowy marca, a na pewno do końca lutego. Lepszych wiadomości nie mają też Jolanta i Andrzej Kłoczewski, właściciele gospodarstwa agroturystycznego Kozi Dwór w Gietrzwałdzie. - Obserwujemy nasze zwierzęta, zwłaszcza kuce, które żyją półdziko. Gdy zaczną linieć, to znak, że wkrótce koniec zimy. Niestety, na razie nie linieją. Może zaczną za tydzień, dziesięć dni - pociesza Andrzej Kłoczewski. Jest jednak światełko w tunelu. To, że wiosna się zbliża, zauważyli ludzie wrażliwi na pyłki leszczyny, która właśnie zaczyna kwitnąć. - Na razie stężenie alergenu jest niskie, ale po dłuższym spacerze za miastem niektórzy mogą już skarżyć się na pierwsze dolegliwości, np. łzawienie czy świąd oczu - tłumaczy Magdalena Zakrzewska, alergolog. Nie wybrałam się za miasto, by szukać wiosennego alergenu. Zadzwoniłam za to do psychiatry z pytaniem, jak radzić sobie z ogarniającym mnie zniechęceniem.
- Wywołuje je pochmurna pogoda, gdy wyjdzie słońce, minie ponury nastrój - pociesza Lech Gadecki, olsztyński psychiatra. .." reszta na gazeta.pl

Przeczytałem na tym forum, że być może rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie trasy tunelem. Rzecz w tym, że na tunel tzw. ekolodzy, którzy najwyraźniej zaczynają rządzić Polską, wcale się nie zgadzają. O ile się orientuję - Polska jest zdecydowana zaproponować jeszcze jedno rozwiązanie technologiczne, które wprawdzie podroży budowę o 150 mln zł, ale będzie absolutnie bezpiecznie dla - ponoć unikatowych w skali Europy - torfowisk. Osobiście nie mam wątpliwości, że Pan Wajrak na takie rozwiązanie nie przystanie, a zatem Gazeta Wyborcza nadal będzie blokować inwestycję oraz podpuszczać UE. Bo, proszę Państwa, tu wcale nie chodzi o ochronę przyrody. Proszę sobie tylko skojarzyć dwa fakty: ostre wypowiedzi Pana Dimasa zbiegły się w czasie z przyjazdem pewnej zagranicznej delegacji z żądaniami reprywatyzacyjnymi (także z żadaniami dotyczacymi nieruchomości gruntowych). Kontekst jest tu aż nadto oczywisty. Oczywiście kompletną bzurą jest twierdzenie, że torfowiska nad Rozpudą mają niepowtarzalny charakter. Ich obecny stan w znacznym stopniu został zdeterminowany oddziaływaniem Kanału Augustowskiego, który, jak wiadomo wybudowano w XIX wieku. Drzewostan w Dolinie ma charakter antropogeniczny (wiek drzewostanu około 40 - 50 lat). Takich Dolin mamy w Polsce cełe setki. I jeszcze jedno - dzisiaj miał miejsce w Dolinie tragiczny wypadek. Ekolog z Częstochowy spadł z drzewa. Jest przytomny, lecz ma uszdzoną miednicę. I tu nasuwają się następujęce pytania: kto, wbrew przepisom ustawy o ochronie przyrody, wydał pozwolenie na zimowe wspinaczki na drzewa; czy organizator zimowego obozowiska miał wydane przez obecnego zarządcę terenu (GDDKiA) pozwolenie na wjazd do lasu i użytkowanie gruntów Skarbu Państwa ; czy organizator zimowego obozowiska zapewnił wymagane przepisami prawa zabezpieczenie medyczne i sanitarne pobytu młodzieży; czy zarządca terenu wydał pozwolenie na wycinkę drzew i ich utylizację metodą ogniową ?. Wiem, że to forum czytają także leśnicy białostoccy. Na ich miejscu zwróciłbym się do olsztyńskiego oddziału GDDKiA z sugestią, że ta powinna zawiadomić prokuraturę o zaniedbaniach ze strony organizatorów zimowego obozowiska nad Rospudą, które doprowadziły do sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia młodych ludzi tam przebywających.

"Trzy tygodnie przed wyborami minister środowiska Jan Szyszko postanowił przeszkolić leśników z całego kraju. Szkoli z ustawy, która ma złagodzić skutki efektu cieplarnianego. Tyle że ustawy jeszcze nie ma - pisze "Dziennik".
Zapewne dlatego szef resortu środowiska chętnie wykorzystuje czas, by zebranym opowiadać o tym, jak wiele dla lasów zrobiło PiS, i straszyć PO. Koszty pokrywają Lasy Państwowe.
Minister w Polskę ruszył 1 października. Wojaże zakończy 19, a więc tuż przed ciszą wyborczą. W piątek spotka się z leśnikami z Białegostoku i Olsztyna. Należy się spodziewać 1400 osób. Obecność jest obowiązkowa, bo to szkolenie - podkreśla dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Piotr Zbrożek.
Do tej pory minister odwiedził już m.in. Kielce, Toruń, Gdańsk i Kraków. Na sali zbierało się od kilkuset do nawet półtora tysiąca osób. Na frekwencję minister narzekać nie może, bo zgodnie z decyzją dyrektora generalnego Lasów Państwowych za koszty narady płaci tzw. fundusz leśny - czytamy w gazecie. Z tych pieniędzy pokrywane są także koszty delegacji służbowych dla leśników. Szkolenia odbywają się pod hasłem cyklu regionalnych narad gospodarczych mających na celu przygotowanie Lasów Państwowych (...) do uczestniczenia w systemie ukierunkowującym na wzmożoną absorpcję dwutlenku węgla.
Według ministerstwa, podstawą tego systemu ma być ustawa. Problem w tym, że ustawa nie została jeszcze uchwalona. Ale szef resortu środowiska ma i na to odpowiedź: ustawa nie została uchwalona, bo część posłów z komisji podejmowała działania destrukcyjne. Zapewnia, że obecna władza jest na tyle zdeterminowana, by uchwalić ją w nowym Sejmie w pierwszej kolejności..." reszta na www.rmf.fm

Zgoda, zj55! Miałeś na języku vermin? Rzetelną i sprawiedliwą partią w RP jest tylko PiS. Trzeba ją popierać i ulepszać... od środka, będąc członkiem.

A oto przykład "niezależnego" polityka napisany przez Bronisława Wildsteina.

Olsztyńska lekcja

Historia prezydenta Olsztyna Czesława Małkowskiego powinna dać do myślenia tym, którzy w pełnej i bezwarunkowej decentralizacji upatrują leku na wszelkie zło w Polsce.

Małkowski aresztowany został pod zarzutami gwałtu i molestowania miesiąc po ujawnieniu jego postępków przez “Rzeczpospolitą”. Miał na sumieniu tego typu zachowania - i to wobec wielu kobiet - już od lat, a co najmniej od czasu, kiedy został przewodniczącym rady miasta - pierwsze zeznania dotyczą roku 2000. Zarzuty wobec niego nie dotyczą wyłącznie spraw seksualnych. To oskarżenia o korupcję, działania na szkodę miasta, niegospodarność. Wszystkie umarzane przez miejscową prokuraturę, która dostała od prezydenta nowy budynek.

Małkowski w PRL był cenzorem wojewódzkim. Po zmianie systemu zaczął robić karierę w SLD. Pokłócił się jednak z partią i założył własny komitet wyborczy. Od tego czasu karierę robił już bez przeszkód.

Z wszystkimi ważnymi miał dobre układy. Chociaż miasto huczało o jego wyczynach i korupcji, nic mu to nie szkodziło. Kilka lat temu ukazał się nawet anonimowy paszkwil, w którego bohaterze każdy choć trochę zorientowany rozpoznawał Małkowskiego. Do oficjalnej opinii publicznej nic jednak nie przeciekało. Nasi dziennikarze trafiali na ludzi zastraszonych potęgą i bezwzględnością Małkowskiego. Zastanawiające, że ani jedna wzmianka o sprawach, którymi żyło miasto, nie przeciekła do mediów, choć funkcjonują tam oddziały tak potężnych mediów ogólnopolskich jak TVP czy “Gazeta Wyborcza”.

Oddelegowanie demokracji na jak najniższy szczebel jest sprawą pożądaną, ale powinno się odbywać przy spełnieniu określonych warunków. Społeczność lokalna musi mieć dobrze działające instytucje. W innym wypadku stosunkowo łatwo może paść ofiarą zorganizowanej sitwy przekształcającej się w rodzaj mafii. Zasada pomocniczości oznacza, że sprawy, które mogą być rozwiązane na poziomie niższym, nie powinny być przekazywane instytucjom na poziomie wyższym. W wypadku Olsztyna takie instytucje okazały się jednak konieczne.

Konduktorzy w pociągach kwestionują legitymacje

Kolejowi konduktorzy podważają ważność studenckich legitymacji. Twierdzą, że nie nauczyli się odróżniać dokumentów aktualnych od tych, które nie są już ważne

1 stycznia przestały obowiązywać stare legitymacje studenckie. Od nowego roku w pociągach studenci, aby mieć prawo do ulgowych biletów, muszą posiadać nowy dokument, którego wzory szczegółowo określają rozporządzenia Ministerstw Infrastruktury i Szkolnictwa Wyższego. Jednak niektórzy konduktorzy nie do końca się zapoznali z nowymi przepisami i podważają legitymacje studentom.

- W pociągu do Olsztyna, gdy okazałam bilet ulgowy, dowiedziałam się, że muszę jechać na normalnym bilecie. Nie miałam wyjścia: dopłaciłam, choć nie powinnam - opowiada słuchaczka bydgoskiego Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych. - Zdziwiłam się, bo dzień wcześniej jadąc z Poznania do Bydgoszczy, nikt z obsługi pociągu nie miał zastrzeżeń do mojej ulgi - dodaje. Po powrocie do domu studentka dokładnie sprawdziła, że jej legitymacja spełnia wszystkie wymogi.

Łukasz Kurpiewski, rzecznik prasowy spółki PKP Przewozy Regionalne, przekonuje, że firma bardzo długo szkoliła w tym zakresie konduktorów i kierowników pociągów i nie powinni mieć oni kłopotów z odróżnianiem ważnych i nieważnych dokumentów. - Trudno mi powiedzieć, dlaczego akurat w tym przypadku nasz pracownik zachował się w taki sposób. Mogę jednak zapewnić, że uczulimy raz jeszcze naszą załogę na tą sprawę, aby więcej nie dochodziło do takich zdarzeń - kończy.

Studentka, aby odzyskać pieniądze, które dodatkowo musiała zapłacić konduktorowi, musi wysłać reklamacje na adres internetowy info@pr.pkp.pl. Po rozpatrzeniu reklamacji kolej przeleje różnicę z biletu na konto pasażerki.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytelnicy do Gazety: Kolejarz uciekł z pompką

Witam, chciałam nakreślić Państwu obraz sytuacji, która wydarzyła się dziś (13.07.08) w pociągu pośpiesznym relacji Wrocław-Olsztyn oraz na stacji Toruń Miasto.

Podczas postoju na stacji Toruń Wschodni do wagonu wsiadł pracownik kolei kończący zmianę. Żegnany okrzykami znajomych w służbowych ubraniach stanął przy rowerze. Znajdowałam się w tym momencie trzy metry od pozostawionego sprzętu. Zbliżając się do stacji Toruń Miasto podeszłam ze znajomym do rowerów, aby przygotować się do opuszczenia pociągu. Niestety, zauważyliśmy brak pompki rowerowej. W pobliżu nie było innego potencjalnego złodzieja oprócz pracownika kolei, który wsiadł przed chwilą. Pociąg zatrzymał się na stacji Toruń Miasto, mężczyzna wysiadł. Kolega próbował go powstrzymać, zawołaliśmy konduktora, który na szczęście w miarę szybko pojawił się na miejscu. Złodziej zaczął jednak uciekać i po krótkim, ale burzliwym pościgu wyrzucił skradziony przedmiot. Pompka niestety popsuła się na skutek upadku. Opisuję dzisiejsze zdarzenie, aby pochwalić i podziękować za świetną postawę konduktora z pociągu Wrocław-Olsztyn (z Poznania godz. 16.18). Jednocześnie jednak złodziej rowerowej pompki, pracownik toruńskiego oddziału kolei, którego znajomi nazywali Jasiem, popsuł nam całkowicie dzień, nie wspominając już o pompce. Okropna sytuacja, której nie życzę nikomu (no może jedynie temu złodziejowi), niestety nie będzie miała dalszego ciągu. Złodziej uciekł bezkarny, a starająca się o dobrą opinię PKP znów ucierpiała (może słusznie). Jesteśmy młodymi ludźmi i jako pasażerowie nie mamy alternatywy. Jednak podczas kolejnych podróży będziemy się strzec nawet pracowników kolei. Zdaję sobie sprawę, że sprawcę będzie niezwykle trudno znaleźć, ale może w jakiś cudowny sposób dosięgnie go ręka sprawiedliwości.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Pasażerowie PKP utknęli w potrzasku

Na kieleckim dworcu kolejowym utknęło mnóstwo pasażerów. Zepsuła się lokomotywa, później kolejna i... nikt nic nie wiedział.

- Kierowniku, kiedy pojedziemy? Zaraz pozamarzamy na śmierć - zapowiadał w niedzielę Piotr Adamczyk, wychylając się z okna pociągu pospiesznego z Kielc do Olsztyna przez Warszawę. Była godzina 17.40, a skład powinien odjechać o 16.10.
Pasażerowie na kieleckim dworcu PKP chuchali w ręce, przestępowali z nogi na nogę, zaczepiali każdego w kolejarskim mundurze, pytając, kiedy odjedzie ich pociąg.

- Tkwimy tu już półtorej godziny, marzniemy, bo elektrowóz ma awarię - denerwowali się. - Co ma zrobić nasz syn, który musi stawić się w Wojskowej Akademii Technicznej o wyznaczonej godzinie? Odpalać samochód? Brać usprawiedliwienie? - zastanawiali się rodzice studenta. - Niech oddają mi pieniądze za to, że nie będę na czas na przesiadkę do Bydgoszczy - pieklił się kolejny pasażer. Wszyscy narzekali na brak konkretnych informacji.

Kierownik pociągu, który nie chciał się przedstawić, podał jedynie swój numer służbowy - 31034, był bezradny. Napływały doń sprzeczne wiadomości o tym, kiedy i skąd przyjedzie elektrowóz.

- Ten, który miał jechać, zepsuł się. Podstawiliśmy elektrowóz przeznaczony dla katowickiego pociągu, okazało się, że ogrzewanie w nim nie działa. Teraz mam wiadomość od dyspozytora, że podeślą sprawny elektrowóz ze Skarżyska, ale to znaczy, że spóźnienie samego odjazdu może sięgnąć trzech godzin. A potem dojdą kolejne godziny, bo trzeba będzie czekać na stacjach na wolny tor - martwił się.

Nagle podbiegła kobieta w kolejarskim mundurze - Mają dać dwa elektrowozy z Herbów - informowała. - To znaczy, że kiedy odjedziemy? - pytali pasażerowie. - Trudno powiedzieć, musimy sprawdzić, czy ogrzewamy skład, inaczej dowieziemy do Olsztyna sople zamiast pasażerów. To jest czterysta kilometrów, z mrozem nie ma żartów - mówił kierownik, atakowany ze wszystkich stron.

- Zwracamy pieniądze za niewykorzystane bilety - zapewniano w informacji. Do Olsztyna kosztują drogo, normalne po 52 złote, studenckie po 32. - Jeśli ktoś nie zdąży na przesiadkę, samolot albo wyznaczoną godzinę, to może pisać skargę do dyrekcji do Krakowa, która będzie rozpatrzona indywidualnie - wyjaśniano.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zablokowane tory w Gdańsku

Protestujący kolejarze - przy akompaniamencie gwizdków, trąbek, syren i petard - na półtorej godziny zablokowali w czwartek tory na stacji Gdańsk Główny. Doprowadzili do opóźnienia 12 pociągów. Powód? Żądają 100 zł podwyżki.

Kolejarscy związkowcy gromadzili się przy dworcowym McDonaldzie od godz. 12.30. Wszyscy ubrani w pomarańczowe kamizelki ostrzegawcze, ze związkowymi sztandarami (była "Solidarność", ale także kilka innych central związkowych), gwizdkami, trąbkami sygnałowymi, syrenami, a nawet petardami. Byli to pracownicy kolei z Trójmiasta, ale i z odległych miast, np. Olsztyna i Łodzi. Łączyło ich jedno - ich pracodawcą jest firma PKP Polskie Linie Kolejowe. To jedna z kolejowych spółek córek, która zajmuje się kolejową infrastrukturą (torami, sygnalizacją) i sterowaniem ruchem pociągów.

Kilka minut przed godz. 13 grupa kolejarzy ruszyła na peron dalekobieżny, a punktualnie o godz. 14 weszła na tory wjazdowe na stację Gdańsk Główny (od strony Oruni). W proteście brało udział ok. 250 kolejarzy. Skandowali, gwizdali, trąbili i rzucali petardy. W przerwach - przez megafon - przemawiali do zgromadzonych liderzy poszczególnych ruchów.

Kolejarze wręczali dziennikarzom ulotki z hasłem "żądamy wdrożenia od 1 stycznia 2007 r. systemowej podwyżki wynagrodzeń w kwocie nie mniejszej niż 100 zł do uposażenia zasadniczego".

- Niektórzy się mogą śmiać, że to mało. Ale dla przeciętnego pracownika kolei to istotna kwota - mówił Andrzej Szmytka, dyżurny ruchu z Gdyni Chyloni, który pełnił rolę rzecznika protestujących. - Oczywiście, że chcielibyśmy większej podwyżki, ale dziś na więcej firmy po prostu nie będzie stać.

Według Szmytki początkujący dyżurny ruchu zarabia tysiąc złotych na rękę. Ten z kilkunastoletnim stażem - 500 zł więcej.

- Średnia płaca w naszej firmie to 80 proc. średniej krajowej. To skandaliczny poziom, podwyżka jest konieczna - mówił Grzegorz Arkita z "Solidarności" z Łodzi.

Wiec na torach trwał do godz. 14.28. - Tylko blokując tory mogliśmy zwrócić uwagę na nasze problemy - mówił Szmytka. - Chcieliśmy jednak zminimalizować utrudnienia dla pasażerów. Dlatego nie zdecydowaliśmy się na zatrzymanie pociągów SKM.

- Z powodu protestu na czas nie dojechało 11 pociągów pasażerskich, których łączny czas spóźnień wyniósł 521 minut. O 184 minuty spóźnił się także jeden pociąg towarowy - podsumowała Danuta Kumińska, rzecznik regionalnego oddziału PKP PLK.

Do podobnego protestu doszło wczoraj w Katowicach.



źródło: Gazeta Wyborcza

Trzy nowe szynobusy kupuje marszałek województwa. Pieniądze na ten cel mają pochodzić m.in. z dotacji unijnych, które sam dzieli.

Całkowity koszt projektu to ponad 27 mln zł. Takiej kwoty marszałek nie jest w stanie wyłożyć z własnego budżetu, więc sięgnął do Regionalnego Programu Operacyjnego do działania "rozbudowa i modernizacja infrastruktury transportowej warunkującej rozwój lokalny. Złożony wniosek o dofinansowanie opiewa na kwotę ponad 18 mln zł. To maksymalna pula, bo tyle przeznaczono na ten cel. Jarosław Słoma z zarządu województwa twierdzi, że na razie jest za wcześnie, by podawać konkrety, w tym trasy, na których miały jeździć nowe szynobusy. - Najpierw musimy udowodnić, że zakup tych pojazdów przyniesie rezultaty oczekiwane przez fundusze unijne - stwierdził Słoma.

Decyzja w sprawie zatwierdzenia wniosku powinna zapaść wiosną. Zaraz po tym zostanie rozpisany przetarg na dostawę szynobusów.
Z wykazaniem korzyści dla regionu przez zakup szynobusów nie będzie problemu. Do tej pory po torach Warmii i Mazur jeździ pięć takich pojazdów. Najnowszy, który wyruszył w trasę prawie rok temu, obsługuje linię Olsztyn-Braniewo. Kolejarze są zadowoleni. Twierdzą, że utrzymanie jednego szynobusu jest opłacalne i wynosi ok. 60-70 proc. kosztów tradycyjnego składu. To przełożyło się na zwiększenie liczby połączeń na trasach, gdzie kursują. Autobusy szynowe są dostosowane do przewozu niepełnosprawnych. Osoby na wózkach bez problemu wjadą z peronu do wagonu, nawet toaleta jest zaprojektowana z myślą o nich i o matkach z dziećmi w wózkach. Każdy z szynobusów zabiera średnio po 150 pasażerów. Nowe mają mieć jeszcze większą pojemność. Przypomnijmy, że w pierwszą podróż pierwszy warmińsko-mazurski szynobus wyruszył z olsztyńskiego dworca 19 lutego 2004 r. Teraz jeżdżą m.in. na trasie Olsztyn-Szczytno i Olsztyn-Pisz.

Wielu pasażerów kojarzy szynobusy z ich awaryjnością, co powodowało ich wycofywanie z eksploatacji. Urzędnicy marszałka zapewniają, że takie sytuacje już nie będą się powtarzały.

Źródło: Gazeta Wyborcza

W Olsztynie pojawiły się banery reklamujące przewozy regionalne PKP. Oferta była też prezentowana w autobusach MPK. Czy rzeczywiście ludzie po obejrzeniu takiej reklamy przesiądą się do pociągu?

Na murze aresztu śledczego przy al. Piłsudskiego możemy zobaczyć czerwono-niebieski pociąg okraszony hasłem "Podróżuj z nami". - Jesteśmy firmą usługową i chcemy przypomnieć, że taki przewoźnik jak PKP istnieje. Zamierzamy przyciągnąć ludzi do kolei - mówi Mariola Surdeko dyrektor ds. ekonomicznych warmińsko-mazurskiego zakładu przewozów regionalnych.

PKP liczy, że zachęci nie tylko tych, którzy już dawno temu zrezygnowali z jeżdżenia pociągami, ale nauczy jeżdżenia pociągami nowe pokolenie podróżnych. - Są ludzie, którzy prawie nigdy nie jeździli pociągami i chcemy ich zachęcić do korzystania z transportu szynowego. Z naszych badań wynika, że wielu ludzi czerpie informacje o PKP od innych osób i sami nigdy nie sprawdzali, jak jest naprawdę - wyjaśnia Mariola Surdeko. - To trochę niewymierne, ale sądzę, że dzięki reklamom przybędzie nam nowych klientów.

Spece od reklamy w to wątpią. - Nie wyobrażam sobie, by ludzie dojeżdżający np. do pracy w Olsztynie nie znali oferty PKP. Jeśli nie ma jakiejś unikalnej propozycji, to sens reklamowania się jest bardzo wątpliwy - uważa Jakub Bierzyński z domu Mediowego OMD. - To tak jakby reklamowało się MPK.

Przewozy regionalne dofinansowywane są przez samorząd. Czy nie jest to trwonienie pieniędzy, które można by było przeznaczyć na np. sprzątanie wagonów? - Uważam, że to bardzo dobrze, iż biuro promocji stara się przyciągnąć klientów reklamami. Ale równie ważne jest to, by w ślad za nimi poszły konkrety: lepszy komfort, terminowość, czystość. Bo gdy ktoś już zdecyduje się na PKP, to może się okazać, że król jest nagi - mówi Andrzej Bober dyrektor wydziału infrastruktury i geodezji w Urzędzie Marszałkowskim.

- Zaczęliśmy od reklamy, a w ślad za tym pójdą też następne działania - zapewnia Mariola Surdeko.

- Jeśli kolej pochwali się, że ma lepsze składy i oferuje większy komfort lub tańszą taryfę - to będzie to miało sens - podpowiada Bierzyński.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Olsztyn

Nowe wiesci :

Nie prosili o osuszenie rozlewiska
Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs
2007-06-14, ostatnia aktualizacja 2007-06-14 18:42

- Nigdy nie interweniowałem w Zarządzie Melioracji, by spuścili wodę z rozlewiska, mimo że zalewa ona moje działki - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo.

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Pod koniec maja Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie spuścił wodę z cennego przyrodniczo rozlewiska we wsi Kwiecewo. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. Rok w rok zjeżdżają tam ornitolodzy z całej Polski, by obserwować: mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek czy świstuny. Rozlewisko to zalane 34 ha nieużytków rolnych. Augustyn Jodko, kierownik zarządu mjelioracji, tłumaczył nam, że musiał spuścić wodę, bo interweniowali u niego okoliczni rolnicy. Gdyby tego nie zrobił, mieliby mniejsze dopłaty unijne i mogliby domagać się od zarządu melioracji odszkodowania.

Szkopuł w tym, że wodę spuszczono w samym środku okresu lęgowego. - Nigdy tego nie robiono - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo. Sam ma ponad jednohektarową działkę tuż przy granicy rozlewiska. Wiosną dwie trzecie jego ziemi znajduje się pod wodą. - Ale nigdy nie interweniowałem w zarządzie, by spuścili wodę - mówi Walczak. - Rozlewisko wpisało się już w krajobraz wsi. Ludzie chodzą tam na spacery, przyjeżdżają rybacy i ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. Mówią, że przylatują do nas bardzo rzadkie okazy.

Działkę w sąsiedztwie rozlewiska mają też państwo Urszula i Marek Gracz. - Nigdy na niej żadna woda nie stała. A i z wioski nikt nie dzwonił, by osuszyli rozlewisko - zapewnia pani Urszula. To ona kilka dni temu, kiedy zarząd spuścił wodę interweniowała w "Gazecie.

Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, zażądał od zarządu melioracji naprawienia zniszczeń. - Z przyczyn technicznych niemożliwe jest wpompowanie wody - mówi jednak Augustyn Jodko. - A sprawa Kwiecewa nabrała już rangi ogólnopolskiej. Organizacji ekologiczne przysyłają do mnie pisma z protestem, a jedna zawiadomiła już prokuraturę o przestępstwie lub wykroczeniu.

Jodko podtrzymuje, że musiał spuścić wodę, bo w zarządzie melioracji interweniowali rolnicy. - Jeszcze w lutym jeden z nich przypominał nam o obowiązku wypompowania wody i zapowiedział, że w innym wypadku będzie żądał odszkodowania. Później sześciu innych rolników zgłosiło do Agencji Modernizacji i Rozwoju Rolnictwa użytki rolne, w celu uzyskania dopłat. A dyrektywy europejskie nakazują utrzymywać je w odpowiednim stanie. Dlatego wodę trzeba było spuścić - twierdzi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Jeszcze o Kwiecewie, niestety napisane dokładnie 5 lat temu, a nowych wiadomości nie ma (?)

"Ptasie wody w okolicy Kwiecewa
Agnieszka Prokopczuk
2002-07-03, ostatnia aktualizacja 2002-07-03 15:35
Zalane wodą łąki nieopodal Kwiecewa są ostoją wielu gatunków ptactwa. Warto wybrać się tam na wycieczkę. O tej okolicy opowiada Marian Szymkiewicz, dyrektor olsztyńskiego Muzeum Przyrody
- Nie trzeba przemierzać setek kilometrów, żeby w jednym miejscu zobaczyć mewy śmieszki, rybitwy, czaple siwe, a nawet koczujące od niedawna w naszym regionie czaple białe - mówi Szymkiewicz. - Wystarczy tylko wyjechać z Olsztyna w kierunku Jonkowa, w Jonkowie zaś skręcić na Łomy, w sumie to jakieś 30 km. Jeśli wybierzemy się samochodem, wycieczka zajmie nam kilka godzin, jeśli pojedziemy rowerami, nieco się wydłuży - dodaje Szymkiewicz.

Skoro jest lato i dopisuje pogoda, polecamy jednak rower. Tylko przez krótki odcinek drogi (do Gutkowa) jedziemy główną trasą, potem już, zamiast mijających nas ciągle samochodów, mamy przepiękne aleje klonów, jesionów, lip i buków z pobliskiego rezerwatu Kamiennej Góry. Cała trasa wiedzie przez pofałdowane, raczej polne niż zalesione, okolice.

Choć rozlewisko w Kwiecewie nie jest oznakowane i nie ma tablic informacyjnych, nie sposób go pominąć. - Dojeżdżając do wioski, widać już wodę - mówi Szymkiewicz. - Auto, jeśli nim podróżujemy, można zostawić przed wsią, można też przez wieś przejechać i udać się na spacer z drugiej strony rozlewiska.

Dawniej wodę z łąk wypompowywano, a trawę koszono. Potem czasy się zmieniły. Zaniechano melioracji i w dość krótkim czasie zamieszkało tam ptactwo.

Na spacerek po rozlewisku warto zabrać lornetkę i atlas gatunków ptaków. Spotkamy tam przede wszystkim ptaki wodno-błotne. M.in. cztery gatunki perkoza (wszystkie jakie występują w Polsce), kaczki, żurawie, kołujące nad rozlewiskiem orły bieliki, ale przede wszystkim liczne łabędzie i kormorany.

- To zdecydowanie najciekawsza ostoja ptactwa w okolicach Olsztyna, cenna nie tylko dla sympatyków ornitologii, ale i tych, którzy słabo znają nasz region - mówi Szymkiewicz.

Samo Kwiecewo też warte jest odwiedzin. To stara wieś warmińska (ok. 500 mieszkańców). Jej założycielem był wójt warmiński Henryk Luter, początki jej istnienia sięgają zaś XIV w. We wsi do dziś funkcjonuje barokowy kościół św. Jakuba Apostoła (wieża kościoła pochodzi z XIX w., zaś ołtarz z poł. XVIII w.).

Będąc w pobliżu Kwiecewa warto też troszeczkę odbić w bok i zajrzeć do Głotowa, często zwanego Kalwarią Warmińską. Znajduje się tam droga krzyżowa z kapliczkami i figurami Chrystusa i świętych."
Żrodło: Gazeta Wyborcza.

http://wiadomosci.gazeta...._Kopernika.html

Coś znaleźli. Czy to obserwatorium Kopernika
Tomasz Kurs
2009-03-12, ostatnia aktualizacja 2009-03-12 19:00
Wkrótce powinniśmy się przekonać, czy w dawnym ogrodzie astronoma we Fromborku zachowały się jakieś fragmenty pavimentum, z którego uczony obserwował niebo.
Dzięki badaniom historycznym wiemy, że Kopernik patrzył w niebo z murowanej płyty, na której ustawiał przyrządy astronomiczne. Historyk Jerzy Sikorski, jeden z największych specjalistów od Kopernika, wskazał wcześniej dokładnie lokalizację kanonii św. Stanisława, w której uczony zamieszkiwał. Dzięki temu można było zacząć myśleć o poszukiwaniach jego obserwatorium.

Przez wiele lat nikt jednak nie interesował się zarośniętym ogródkiem we Fromborku. Przypomnieliśmy o tym miejscu w ubiegłe wakacje na łamach "Gazety". Wówczas w akcję poszukiwania podestu zaangażował się Urząd Marszałkowski. Badania ruszyły w styczniu.
Przy użyciu najnowszego sprzętu naukowcy przeczesali ogród, w pobliżu miejsca, gdzie niegdyś mieszkał Mikołaj Kopernik. Badania prowadzone były do głębokości 2 m i trwały dwa dni. Odczyty z georadaru zostały utrwalone w pamięci komputera, żeby stworzyć z nich trójwymiarową mapę podziemnych struktur.

Są już wstępne wyniki tych badań. Badacze natrafili na miejsca, które mogą być pavimentum. - Początkowo sądziłem, że takie miejsca są trzy, jednak ograniczyłem je do dwóch - mówi dr Piotr Lamparski z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania w Toruniu, naukowiec z Polskiej Akademii Nauk.

Jedno z nich znajduje się w odległości ok. 15 metrów od budynku stojącego na fundamentach dawnej kanonii Kopernika, ok. 80 cm pod powierzchni ziemi. Drugie leży kilkadziesiąt metrów w głębi ogrodu. - Regularność kształtu nie przesądza, czy to poszukiwany obiekt, czy też fragment jakiegoś fundamentu - zastrzega Lamparski.

Jego badania georadarowe posłużą teraz archeologom, którzy przeszukają miejsca rokujące nadzieję na znalezienie płyty obserwacyjnej.

Wsparcie kolejnego etapu poszukiwań zadeklarował już marszałek województwa Jacek Protas. Ogród i miejsce obserwacji mają stać się atrakcją przyciągającą turystów i promującą związki Kopernika z Warmią.
Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Starożytne znalezisko w Olsztynku

Archeolodzy szukali pozostałości pruskiego grodziska, tymczasem natrafili na ślady znacznie starszego osadnictwa.

Marian Juszczyński, dyrektor olsztyneckiego skansenu, chce zrekonstruować grodzisko po to, żeby mieszkańcy regionu i turyści mogli zobaczyć, jak wyglądało życie Prusów na naszych terenach. Do przedsięwzięcia zaangażował stowarzyszenie Pruthenia, badające pradzieje naszego regionu. Wybór padł na wzgórze leżące na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego. Według niektórych przekazów tutaj miał być zlokalizowany wczesnośredniowieczny pruski gród. Jednak brakowało na to dowodów. Badania były więc konieczne, żeby potwierdzić te przypuszczenia. Zadania podjęli się naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego: dr Kazimierz Grążawski oraz Mirosław Hoffmann z Pruthenii.

Tymczasem okazało się, że zamiast na ślady pruskiej kultury archeolodzy natrafili na dużo wcześniejsze pozostałości osadnictwa. W dolnych warstwach wykopów badacze znaleźli ceramikę, którą wstępnie datują na wczesną epokę brązu, czyli ok. 1500 rok p.n.e. A na tym się nie skończyło. W kolejnej warstwie natrafili na pozostałości najprawdopodobniej osiedla obronnego z wczesnej epoki żelaza, czyli sprzed około 500 lat przed naszą erą. - Mamy fragmenty ceramiki, miseczki i szczątki po kościach. Jest też fragment zabudowania z kamiennym paleniskiem. To wielce zaskakujące wyniki. Do tej pory sądzono, że była tu pustka osadnicza - mówi dr Kazimierz Grążawski.

Do tej pory nikt nigdy z naukowców nie sądził, że w okolicach Olsztynka istniało osadnictwo z okresu brązu, nie mówiąc o osadach obronnych wczesnego żelaza. Ostatnim wielkim odkryciem na tych terenach były cmentarzyska tzw. kultury wielbarskiej z okresu wpływów rzymskich w Gryźlinach, Olsztynku, Kunkach i Wilkowie. Badaczem, który odkrył w latach 70. XIX wieku ślady kultury wielbarskiej, był wschodniopruski historyk Max Polluks Toeppen, ówczesny dyrektor Gimnazjum w Olsztynku.

Odkrycie chce wykorzystać także dyrekcja muzeum. - Być może uda się wyeksponować fragmenty tego odkrycia i pokazać je w atrakcyjny sposób turystom - mówi dyrektor Marian Juszczyński, który nie rezygnuje także z pomysłu rekonstrukcji grodu Prusów. - Na razie będziemy chcieli kontynuować wykopaliska, ale rekonstrukcja grodziska też powstanie. Tyle że zapewne z rocznym opóźnieniem - twierdzi Juszczyński.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Der Spiegel krytykuje wycinkę alej na Mazurach

- O potrzebie ochrony przydrożnych alei napisał właśnie opiniotwórczy tygodnik "Der Spiegel" - cieszy się Krzysztof Worobiec, prezes stowarzyszenia Sadyba, które zajmuje się ochroną krajobrazu. - Niemcy planują cykl artykułów na ten temat

- Udało się nam zainteresować problemem niszczenia krajobrazu zagraniczne pisma - mówi Krzysztof Worobiec. - O wycinkach alei drzew w Warmińsko-Mazurskiem napisał niemiecki tygodnik "Der Spiegel". Bardzo się z tego cieszę, bo jest to pismo opiniotwórcze. To może pomóc naszym działaniom, ciągle bowiem wiele osób w Polsce bardziej liczy się z opiniami z zewnątrz niż zdaniem "tubylców". Niemcy planują cykl artykułów na ten temat.

Worobiec podkreśla, że najważniejsze jednak dla Sadyby są kontakty z miejscową prasą: - Wszystkie metody dotarcia do ludzi są dobre, a prasa ma wyjątkowe znaczenie. Dlatego chętnie korzystamy z przychylności gazet, by nagłaśniać problemy niszczenia alej.

Stowarzyszenie rzeczywiście potrafi korzystać z mediów: redakcje dostają np. listy dotyczące ochrony przyrody i kultury regionu. Sadyba reaguje na bieżąco także na to, co dzieje się w województwie, i nie tylko, np. staje w obronie zabytków, występuje do konserwatorów o ich ochronę.

To jednak nie wszystko, stowarzyszenie prowadzi również działalność edukacyjną i "propagandową". Organizowało m.in. szkolenia dla drogowców dotyczące rozpoznawania chrząszcza pachnicy dębowej żyjącego w dziuplach starych drzew. Coraz częściej obrońcy przyrody korzystają także z prawa - zaskarżają np. decyzje o wycince drzew.

Poza tym miłośnicy przyrody wydają foldery i broszury, w których piszą o zagrożeniach wynikających z wycinki i apelują o ochronę krajobrazu naszego regionu. - Na maj przygotowujemy dużą konferencję poświęconą ochronie alej. Zaprosiliśmy na nią naukowców, a poruszać będziemy nie tylko przyrodnicze aspekty wycinki - wyjaśnia Worobiec. - Chcemy spojrzeć szerzej, np. Andrzej Strumiłło przedstawi znaczenie i oddziaływanie alej na sztukę, malarstwo, kulturę. Po konferencji powstanie wydawnictwo na ten temat.

tomasz.kurs@olsztyn.agora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Warmia, czyli kłopoty z tożsamością

Tomasz Kurs, Frombork
2007-05-17, ostatnia aktualizacja 2007-05-17 19:44

O Warmii mówi się coraz więcej i śmielej. Jednak wiele jest jeszcze do zrobienia. Ta historyczna kraina ciągle jest mylona z Mazurami.

Na konferencji "Krańce Europy", zorganizowanej we Fromborku przez stowarzyszenie Dom Warmiński, okazało się, że jest o czym dyskutować, bo nawet sama definicja Warmii i Warmiaka może budzić spory i rodzić nieporozumienia..

O tożsamości regionu opowiadał Andrzej Rzempołuch, historyk sztuki. - Przeglądając strony internetowe, po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "Warmia" obok witryn UWM, OBN i Domu Warmińskiego można natknąć się na prawdziwe "smakowite kąski". Np. na stronie StayPoland.pl znajdujemy radę, aby podczas pobytu na Warmii nie przegapić zamku krzyżackiego w Malborku, a w Elblągu zobaczyć starówkę i Kanał Elbląski - opowiadał Rzempołuch. - A to właśnie definicje w sieci mają największy zasięg i siłę rażenia.

Przykłady można mnożyć, ot choćby znane zakłady odzieżowe Warmia znajdują się na Mazurach (Kętrzyn i Mrągowo).

Ciągle nie dla wszystkich jest jasne, kto to Warmiak. - Ja jestem Warmiaczką, a moi rodzice przyjechali tu ze wschodu - powiedziała jedna z uczestniczek spotkania. - Tylko że mieszkający w Niemczech Warmiacy uważają, że zawłaszczamy w ten sposób to pojęcie i lepiej nie mówić przy nich takich rzeczy, bo mogą się bardzo obrazić - mówił ks. prof. Alojzy Szorc, historyk.

Także samych Warmiaków jest jakby mniej od Mazurów. Ci ostatni mają Erwina Kruka, mieli Hieronima Skurpskiego. - Rolę dyżurującego Warmiaka pełni natomiast samotnie Edward Cyfus i nawet on jest zdania, że Warmia jest trudniej rozpoznawalna od Mazur - dziwi się Rzempołuch i zaraz wylicza elementy charakterystyczne dla regionu: *trwałe i naniesione na mapę (m.in. w 1775 roku przez Johanna Friedricha Enderscha) granice, *specyficzny krajobraz kulturowy (współistniejące gotyk i barok, kapliczki i krzyże przydrożne, *tradycja związana z wyjątkowym statusem i charakterem władzy sprawowanej przez Kościół, poczuciem przez ludność własnej odrębności, * kulturotwórcza rola Kościoła katolickiego). Natomiast o równie ważnej kulturze artystycznej Warmii autor wykładu ma zamiar wydać książkę.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Olsztyn
http://bn.gdansk.pl/NetPa....html&0&0&41069

Polsko-niemiecki tygiel w Gałkowie

Młodzi Niemcy i Polacy przyjechali do niewielkiej wsi pod Rucianem Nidą, aby na warsztatach dziennikarskich poznać rzemiosło i jak najwięcej dowiedzieć się o wspólnej historii Mazur.



więcej zdjęć tutaj

O naszym regionie rozmawiali z rodowitymi Mazurami i tymi, którzy osiedlili się na tych ziemiach po 1945 roku. W piątek poznali wyznawców trzech religii zamieszkujących okolice Gałkowa. Jednym z miejsc, które odwiedzili, była molenna - świątynia staroobrzędowców w Wojnowie i niewielki cmentarz. Spacerując po malowniczo położonej nekropolii, słuchali opowieści o ginących tradycjach starowierców, niegdyś licznie zamieszkujących te okolice. Co ciekawe na prawie żadnym grobie nie było zniczy. - Pamięć zmarłych czci się trzy razy w roku, ale nie 1 listopada i zamiast zniczy obowiązkowo muszą być długie świece woskowe - opowiadał jeden ze starowierców.

Studentów zachwyciły Mazury po sezonie wakacyjnym, gdy nie ma już tysięcy turystów. - Kiedy obudziłam się i wyjrzałam przez okno, od razu chwyciłam za aparat - mówi Emilia Grabowiecka. - Za oknem nikogo nie było, tylko pole.

Niemieccy uczestnicy ze swoimi polskimi kolegami często rozmawiali po polsku. - Pierwszy raz widzę tylu młodych Niemców, mówiących tak dobrze po polsku - mówi Wojciech Jagielski, zagraniczny korespondent "Gazety". On także wprowadzał studentów w tajniki dziennikarstwa.

- Studiowałam w Goerlitz i nie rozumiałam, o czym mówią ludzie po drugiej stronie rzeki, gdzie była już Polska - mówi Ines Igney, tłumacząc, dlaczego postanowiła uczyć się naszego języka. - Dla mnie jest to ciekawe, bo Niemcy w Dreźnie, skąd pochodzę, patrzą tylko w stronę zachodu.

Z kolei Anna Schinitter wyjechała z Gdyni do Dortmundu, kiedy miała trzy lata. - Na początku nie chciałam mówić po polsku, żeby nie różnić się od innych dzieci. Ale poczułam, że nie jestem typową Niemką i nigdy nią nie będę.

Projekt zimowych warsztatów Wspólnym Piórem o Mazurach powstał przy współpracy ambasady Republiki Federalnej Niemiec w Warszawie oraz Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Bać się roszczeń czy nie?

Czy żądania przesiedleńców, którzy wyjeżdżając do Niemiec zostawili swoje nieruchomości w Polsce, są słuszne?

Na te pytania próbowali odpowiedzieć historycy i prawnicy biorący w czwartek udział w konferencji na olsztyńskim uniwersytecie. - Liczymy, że dzięki wykładom wyrobimy sobie opinię o słuszności roszczeń - mówi Jacek Antoniewicz, jeden z organizatorów konferencji. Opinię o roszczeniach tzw. późnych przesiedleńców, czyli Warmiaków i Mazurów, którzy wyjeżdżali do Niemiec w latach 70. i 80. wyrobił sobie mec. Lech Obara, założyciel "Ruchu na rzecz obrony prawnej przed niemieckimi roszczeniami rewindykacyjnymi". - Nieruchomości próbują odzyskać ludzie, którym rząd niemiecki już raz wypłacił odszkodowanie za zostawiony w Polsce majątek. Ich szkoda została więc zaspokojona, a roszczenie wygasło 30 lat temu - przekonywał.

W gm. Szczytno toczy się siedem spraw dotyczących odzyskania nieruchomości. Wójt Włodzimierz Budny: - Ale może być ich nawet 40. Nie powinniśmy zaspokajać jednej krzywdy powodując drugą.

I przypomniał, że w grudniu mija termin wyprowadzenia się dwóch rodzin z mieszkań w Nartach, odzyskanych przez dawną właścicielkę - Agnes Trawny, która wyjechała do Niemiec. - Państwo musi pomóc kupić nowe mieszkania dla tych rodzin - dodał wójt.

Na Warmii i Mazurach roszczeniami może być zagrożonych około 300 z 13 tys. nieruchomości, które zostawili późni przesiedleńcy. Winą za to, że mogą teraz starać się o zwrot mienia, są obarczani urzędnicy, którzy w latach 70. nie dokonali niezbędnych wpisów do ksiąg wieczystych pozostawionych nieruchomości.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Rewolucja w olsztyneckim skansenie

Targi Chłopskie w Olsztynku pokazały, że nawet po sezonie można organizować imprezy, które przyciągną setki ludzi zainteresowanych rękodziełem, rzemiosłem i regionalnym jadłem

Tego jeszcze nie było: reklamy w radiu i zapowiedzi w prasie zachęcały do przyjazdu na kiermasz w Olsztynku. Wcześniej skansen unikał rozgłosu, teraz jest inaczej. To świadoma strategia dyrektora Mariana Juszczyńskiego, który pełni tę funkcję od miesiąca. - Chcę, by olsztynecki skansen stał się miejscem żywym, w którym będzie można poznać nie tylko architekturę, ale także poznać twórców ludowych i kupić ich wyroby, zobaczyć, jak piecze się chleb - mówi.

W sobotę rozstawionych zostało 40 stoisk. Mimo nie najlepszej pogody parking przed skansenem wkrótce okazał się za mały. Na straganach można było kupić m.in. rzeźbę ludową, malarstwo na szkle, drewniane zabawki, biżuterię. Nie zabrakło oczywiście jedzenia, w tym miodów. Zwiedzający zobaczyli, jak się wyrabia gliniane naczynia i wykuwa podkowy. O tradycji regionu opowiadał Edward Cyfus.

Jednak impreza nie zaspokaja ambicji organizatorów. - Chcieliśmy ściągnąć dwa razy tylu wystawców, jednak było zbyt mało czasu na przygotowania - wyjaśnia Waldemar Majcher, współorganizator targów.

Dyrekcja skansenu chce, żeby Targi Chłopskie stały się najważniejszą tego typu imprezą w regionie. - Mam nadzieję, że pojawi się np. meblarstwo warmińskie. Targi dadzą szansę pokazania się twórcom, którzy na co dzień rzadko opuszczają swoje wioski. Tutaj będą mogli wystawiać się za niewielkie pieniądze - mówi Marian Juszczyński. Następnym krokiem będzie stworzenie w Olsztynku całorocznej galerii regionalnej, w której będzie można kupić wystawiane wyroby i produkty.

Promocja skansenu ma się poprawić jeszcze bardziej: powstanie nowa strona internetowa, logo, drogowskazy. Atrakcją na miarę Biskupina może stać się rekonstrukcja grodziska pruskiego zlokalizowanego na terenie skansenu. Stowarzyszenie miłośników historii Prusów Pruthenia już rozpoczęło pracę nad tym projektem.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn


Subject: sprawa o trzy krzaki konopii

22 czerwca br. w Sadzie Rejonowym w Olsztynie odbedzie sie drugie
posiedzenie sadu w sprawie przeciwko Wojciechowi Jankowskiemu ("Jacobowi") o
posiadanie trzech krzakow konopii, czyli z artykulu 26 us. 22 ustawy o
zapobieganiu narkomanii.

Cala sprawa wydaje sie dosc absurdalna. 22 lipca 1994 roku (czyli siedem lat
temu) policja znalazla na dzialce Jacoba pod Olsztynem trzy krzaki konopii.
Od tego czasu w sprawie nic sie nie dzialo, oprocz jednego wezwania na
przesluchanie do prokuratury, na ktore Jacob nie mogl sie stawic poniewaz
opiekowal sie nieletnia corka i nie mial komu zostawic pod opieka swojego
gospodarstwa (ze zwierzetami) - mieszkal wowczas samotnie w gorach.
Wszystko jest dosyc szczegolowo opisane w ksiazce "Dumki Jacoba", wydanej w
1999 roku przez "Agencje Wydawnicza Tu" w Warszawie.

Wojciech Janowski "Jacob" to bardzow wazna i barwna postac polskiego ruchu
non-violence.
W 1984 roku był współzałożycielem działającego w Trójmieście Ruchu
Społeczeństwa Alternatywnego, a w 1985 roku współzałożycielem
ogólnopolskiego Ruchu "Wolność i Pokój". Działalność tych ruchów miała na
celu przeciwstawianie się państwu totalitarnemu, sprzeciw wobec obowiązkowej
służby wojskowej i nakłanianie organów państwa do poszanowania środowiska
naturalnego człowieka.

W 1985 roku został skazany na trzy lata i dziewięć miesięcy więzienia za
odmowe slużby wojskowej. Po kilkunastu miesiącach spędzonych w ośrodku
odosobnienia, po licznych protestach i demonstracjach w jego obronie, został
we wrześniu 1986 roku zwolniony na mocy amnestii.
Po wyjsciu z wiezienia pozostaje bardzo aktywny w ruchach działających na
rzecz praw człowieka i niezależnym obiegu wydawniczym. Byl publicystą
wydawanego przez Ruch Społeczeństwa Alternatywnego "Homka" i wydawanej przez
Ruch "Wolność i Pokój" "A Capelli". Wraz z grupą przyjaciół organizuje
wsparcie techniczne dla strajkujących w 1988 roku, w Stoczni Gdańskiej
stoczniowców i działaczy "Solidarności". Był wielokrotnie zatrzymywany,
rewidowany i przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa.

Po 1989 roku Jacob jest społecznym nauczycielem dzieci i publicystą. Jego
artykuły można znaleźć w "Gazecie Wyborczej", czasopismach "Wegetariański
Świat", "Zielone Brygady", "Mać Pariadka" i "Kayas Ochi". Jest także autorem
książki "Dumki Jacoba" (Agencja Wydawnicza TU, Warszawa 1999, ISBN
83-908766-4-7). W pisanych tekstach Wojciech Jankowski zajmuje się wciąż tym
samym: prawami człowieka, środowiskiem naturalnym, poszanowaniem zwierząt i
roślin.

W 2000 roku, po 7 latach mieszkania poza Trójmiastem, Jacob powraca do
Sopotu i  pracuje przy rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych,  jest
aktywnym członkiem Polskiego Towarzystwa Hipoterapeutycznego Oddział
Pomorski.

Jacob z cala pewnoscia nie jest producentem ani dealerem narkotykow. Ani
wczesniej, ani pozniej (czyli po 22 lipca 1994 roku) nikt sie go nie czepial
w zadnej sprawie "narkotykowej". Stawianie go przed sadem jako oskarzonego z
tego samego artykulu, z ktorego oskarza sie producentow i dealerow
narkotykow jest po prostu niesprawiedliwe.

Wsrod jego dawnych kolegow z ruchow pokojowych (takze wsrod poslow i
senatorow) zbierane sa podpisy pod listem w jego obronie.

Sad Rejonowy VII Wydzial Karny
ul. Dabrowszczakow 44
10-001 Olsztyn
tel. 527 3121 w.162
sygn. akt. VII. K. 419/01


| Mam nadzieje, ze nie powtarzam po kims;)

| http://www.rp.pl/gazeta/wydanie_011130/ekonomia/ekonomia_a_5.html

Piszesz ze wybiorcza a to chyba RP:)
I nie tylko o ulgach :
http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=584418&dzial=01010109


Cytuje:

Pracownicy PKP oskarzeni o smierc dwóch dwunastolatków

 (PAP) (30-11-01 14:00)

30.11.Kalisz - Trzech pracowników PKP odpowie przed sadem za zaniedbania, w
wyniku których na strzezonym przejezdzie kolejowym w Osieku (woj.
wielkopolskie) zginelo dwóch dwunastolatków.

W czerwcu tego roku, chlopcy wjechali motorowerem wprost pod pociag relacji
Poznan-Katowice i zgineli na miejscu. Ustalono wtedy, ze drózniczka nie
zamknela rogatek.

Prokuratura Rejonowa w Jarocinie oskarzyla 41-letnia drózniczke Malgorzate
B. o nieumyslne sprowadzenie niebezpieczenstwa katastrofy w ruchu ladowym.
"Nie zamknela ona rogatek na przejezdzie polozonym w terenie
zabudowanym" -powiedzial w piatek PAP Janusz Walczak, rzecznik prasowy
Prokuratury Okregowej w Kaliszu.

Podobnej tresci zarzuty przedstawiono dyzurnemu ruchu Tomaszowi K., który
tuz przed wypadkiem rozmawial przez telefon z drózniczka na tematy prywatne
oraz maszyniscie pociagu. "Temu ostatniemu, na podstawie opinii bieglych z
dziedziny kolejnictwa, prokuratura zarzuca, ze nie podal sygnalu dzwiekowego
przed dojazdem do rogatek i nie zaczal hamowac we wlasciwym momencie" -
powiedzial rzecznik.

Za spowodowanie smiertelnego wypadku grozi calej trójce kara do osmiu lat
wiezienia - poinformowal Walczak.

Akt oskarzenia w ich sprawie skierowano do sadu w Jarocinie.(PAP)

http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=584423&dzial=01010109


Cytuje:

Kierownik PKP oskarzony o przywlaszczenie ponad 600 tys. zl.

 (PAP) (30-11-01 14:06)

30.11.Kalisz - Do dziesieciu lat wiezienia grozi pracownikowi dworca PKP w
Jarocinie (woj. wielkopolskie) 57-letniemu Jerzemu M., który przywlaszczyl
sobie ponad 600 tys. zl.

"Prokuratura oskarza go o to, ze jako kierownik referatu operacji
pienieznych falszowal zapisy w ksiazce kasowej oraz miesieczne sprawozdania
wysylane do Biura Kontroli Dochodów PKP w Olsztynie i przywlaszczal sobie
pieniadze" - powiedzial w piatek PAP Janusz Walczak, rzecznik prasowy
Prokuratury Okregowej w Kaliszu.

Aktem oskarzenia objeto równiez 51-letniego Józefa T., któremu zarzucono, ze
przyjal on od Jerzego M. prawie 180 tys. zl., wiedzac ze pochodza one z
kradziezy.

Niedobór kasowy ujawnili kontrolerzy Biura Dochodów PKP w Olsztynie. W
sledztwie ustalono, ze Jerzy M. kradl pieniadze juz od 1994 roku.

Obaj podejrzani zostali aresztowani. (PAP)