Witam.

Kilka miesięcy temu wpadłem pod samochód (pieszo), przyjechała policja,
ustalono moją winę. Samochód poszkodowanej osoby wymagał remontu, który
został przeprowadzony. Dzisiaj dostaję z PZU pismo, abym zapłacił im ok.
6000zł za naprawę.
Moje pytanie, czy tak można? Przecież właściciel samochodu płacił
składki OC i AC, które w razie wypadku miały pokryć koszty naprawy
samochodu, inaczej, czemu płacenie tych składek miałoby służyć, tylko
nabijaniu kasy PZU? Nie ukrywam, że taka suma jest dla mnie zbyt dużym
wydatkiem, nie stać mnie. Czy możecie mi coś doradzić?


Jeżeli masz ubezpieczone mieszkanie to w ramach tego ubezpieczenia
powinieneś mieć OC w życiu prywatnym ktore obejmuje takie działanie - zgłoś
się do swojego ubezpieczyciela z pismem od PZU.
Jeżeli nie masz OC prywatnego, to idź do PZU z prośba o rozłożenie na raty,
jak Ci rozłożą to po wpłaceniu połowy regresu złóż podanie o umożenie reszty
(na 90% się uda)

Niezależnie od powyższego jeżeli doznałeś w wyniku tego wypadku uszczerbku
na zdrowiu to znajdź w swoim mieście dobrego adwokata od odszkodowań
osobowych (można znaleźć ich w lokalnej gazecie) i złóż takie roszczenie -
mimo że byłeś sprawcą należy Ci się z OC na zasadzie ryzyka.
Powodzenia i Pozdrawiam
MS80


· 

Kłania się zasada ryzyka. To PZU raczej powinno wypłacić odszkodowanie.
Andrzej Dziewierzyński
_________________________________________________________
Zapraszam na:

| Witam.

| Kilka miesięcy temu wpadłem pod samochód (pieszo), przyjechała policja,
| ustalono moją winę. Samochód poszkodowanej osoby wymagał remontu, który
| został przeprowadzony. Dzisiaj dostaję z PZU pismo, abym zapłacił im ok.
| 6000zł za naprawę.
| Moje pytanie, czy tak można? Przecież właściciel samochodu płacił
| składki OC i AC, które w razie wypadku miały pokryć koszty naprawy
| samochodu, inaczej, czemu płacenie tych składek miałoby służyć, tylko
| nabijaniu kasy PZU? Nie ukrywam, że taka suma jest dla mnie zbyt dużym
| wydatkiem, nie stać mnie. Czy możecie mi coś doradzić?

Jeżeli masz ubezpieczone mieszkanie to w ramach tego ubezpieczenia
powinieneś mieć OC w życiu prywatnym ktore obejmuje takie działanie -
zgłoś
się do swojego ubezpieczyciela z pismem od PZU.
Jeżeli nie masz OC prywatnego, to idź do PZU z prośba o rozłożenie na
raty,
jak Ci rozłożą to po wpłaceniu połowy regresu złóż podanie o umożenie
reszty
(na 90% się uda)

Niezależnie od powyższego jeżeli doznałeś w wyniku tego wypadku uszczerbku
na zdrowiu to znajdź w swoim mieście dobrego adwokata od odszkodowań
osobowych (można znaleźć ich w lokalnej gazecie) i złóż takie roszczenie -
mimo że byłeś sprawcą należy Ci się z OC na zasadzie ryzyka.
Powodzenia i Pozdrawiam
MS80



Jestem malym biednym chlopczykiem, ktory mieszka w malej, biednej wiosce.
Za wzgledu, ze jestem biedny i chce byc w miare uczciwy zaczalem uzywac
linuksa (jestem tez patriota, zaczalem od PLD:)))).
Jako biedny chlopczyk mam do internetu dostep tylko przez modem i nie mam
mozliwosci sciagniecia z internetu najnowszych wersji oprogramowania.
W moim poblizu nie ma tez zadnych kafejek internetowych. W najlblizszej (10
km) jest transfer 3 kb/s.
Gazety linuksowe tez sa calkiem drogie.
Czy jakis czlowiek o dobrej duszy moglby nagrac mi na plytki najnowsze
wersje GCC, Xfree, GIMP, GNOME etc.
i sprzedac via poczta po cenie tychze plytek?

pozdr, soomal


Za kilka złotych kupisz to co chcesz na aukcji Ale


                                Pozdrawiam
                                                        Staszek

Jestem malym biednym chlopczykiem, ktory mieszka w malej, biednej wiosce.
Za wzgledu, ze jestem biedny i chce byc w miare uczciwy zaczalem uzywac
linuksa (jestem tez patriota, zaczalem od PLD:)))).
Jako biedny chlopczyk mam do internetu dostep tylko przez modem i nie mam
mozliwosci sciagniecia z internetu najnowszych wersji oprogramowania.
W moim poblizu nie ma tez zadnych kafejek internetowych. W najlblizszej
(10
km) jest transfer 3 kb/s.
Gazety linuksowe tez sa calkiem drogie.
Czy jakis czlowiek o dobrej duszy moglby nagrac mi na plytki najnowsze
wersje GCC, Xfree, GIMP, GNOME etc.
i sprzedac via poczta po cenie tychze plytek?

pozdr, soomal



· 

Od okolo roku szukam pracy w Irlandii poprzez posredniakow w Polsce.Niestety
z marnym rezultatem . Wiec postanowilem szukac pracy na wlasna reke.

I tutaj mam goraca prosbe dla osob wymienionych w temacie bowiem mam wiele
znakow zapytania.
Po pierwsze : podroz-slyszalem ze jest bardzo tania jedna z Irlandzkich

to prawda ?
Po drugie : mieszkanie- jak najlatwiej wynajac tani pokoj. Czy kupic na
miejscu gazete z ogloszeniami czy kontaktowac sie z firmami ktore
posrednicza w tym? I jakie sa ceny?
Po trzecie : praca- jak jej szukac . Czy mam szanse znalezc jej w okreslomym
zawodzie (operator maszyn numerycznych CNC). Jezeli nie to jakiej roboty sie
chwycic nie majac doswiadczenia w innych zawodach.
Po czwarte : zycie- jak drogie jest w Irlandii?

Prosze odpowiedzcie na moje liczne znaki zapytania.
Rowniez inne porady przyjme z wdziecznoscia na lamach grupy oraz na prv

Pozdrawiam wszystkich

AVE CEZAR



| Cena (przecietna) wynajmu takiego na przyklad mieszkania dwa pokoje z
| kuchnia to jakies 4-5 tysiecy koron, moze byc mniej, moze byc wiecej.
mialem na mysli jeden pokoj , kawalerke gora 30 metrow.


Moze sie ksztaltowac w cenie od 2 tysiecy koron wzwyz. Zwykly pokoj
studencki "w korytarzu", czyli ze wspolna kuchnia, kosztuje czesto ponad 2
tysiace.

| Tu nikt (prawie nikt) nie kupuje takich rzeczy dzieciom!!!!! Na
| mieszkanie lub dom bierze sie pozyczke z banku i splaca.
Widze wklad spoldzielczy 260 000 koron a wiec to bedzie
130 000 zl.
130 000 / 12 miesiecy / 1000 moich zarobkow to nie
musialbym pracowac w Polsce przez przeszlo 10 lat :-/
Rozumiem, ze typowe jest podjecie pracy i kredyt dlugoletni
na ten wklad spoldzielczy.


Dobrze rozumiesz. ak dokladnie jest.

Ile mozna zarobic w Szwecji jako kasjer w supermarkecie IKEA?


Okolo 15 tysiecy koron przed podatkiem.

PS. W jakich zawodach mozna zdobyc prace?
(oprocz medycznych) Czy np. programisci storn WWW
(java albo asp) maja jakies szanse?
Albo technicy od okablowania w firmach
elektrycznych/telekomunikacyjnych?


http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=115&w=12775253
Polecam ten dluuuuugi watek na Forum Gazety.


Dawno dawno temu, czytałam artykuł w gazecie o dwojgu kochających sie
ludziach , każdy z nich po ślubie chciał mieszkać w innym miejscu - nie
wierzyłam,że cos tak błachego może stanowic problem....a jednak

jesteśmy razem od kilku lat, planujemy małżeństwo, ale on chce abyśmy
zamieszkali u niego z jego mamą- nie chce jej zostawiac samej ,natomiast ja
chcę u siebie. Nie wiem już co mam robic i jak do niego przemawiać, mieszka
sam z mamą - jesteśmy nawet z tej samej miejscowości, moi rodzice wybudowli
mi dom, w którym miałam mieszkać z moim przyszłym mężem.
Na początku zgodził się nawet chętnie, dom mu sie podobał, miesjce również
potem zmienił zdanie, a następnie znów sie  zgodził i teraz znowu mu sie
odmieniło- za co mnie przeprasza i oczekuje z rozumienia ale co ja mam
zrobić? Nie chce mieszkać w tamtym miejscu, tym bardziej,że mamy już dom, w
którym mieliśmy zamieszkać we dwoje.
Ma jeszcze przecież 4 rodzeństwa, które co prawda wyszło już z domu, i dom
pierwotnie miał byc dla niego.
I tu cały problem , jak ne ma gdzie mieszkać to źle a jak za duży wybór to
jeszcze gorzej.
Kochamy się, jednak ta sprawa nas rozdziela, na każdy mój argument on może
odpowiedziec tak samo, co mogę poradzić?
dziękuję z góry
Pozdrawiam
Monika


Dawno dawno temu, czytałam artykuł w gazecie o dwojgu kochających sie
ludziach , każdy z nich po ślubie chciał mieszkać w innym miejscu - nie
wierzyłam,że cos tak błachego może stanowic problem....a jednak
Monika


    Moniko, nie wiem czy dobrze rozumuje, ale czy te domy (mamy i Wasz-nowy)
nie leza w tej samem miejscowosci? W mojej opinii mlodym o wiele lepiej jest
mieszkac 'na swoim' niz z rodzinka. Twoj przyszly maz zawsze moze mame
odwiedzac, ale wg mnie powinien zamieszkac z Toba w nowym domu. Mozesz
porozmawiac z nim i zapytac sie dlaczego chce zamieszkac z mama. Mozliwe, ze
jego 'hustawka' decyzyjna wynika z tego, ze mama wplywa na jego decyzje.

Pozdrawiam i wierze, ze milosc zwyciezy :-)
Tomek 'S'


Zamieszkać w domu, w którym ty chcesz mieszkać ale z jego matką.

Dawno dawno temu, czytaÂłam artykuÂł w gazecie o dwojgu kochajÂących sie

| ludziach , kaĂŚdy z nich po Âślubie chciaÂł mieszkaę w innym miejscu - nie
| wierzyÂłam,ĂŚe cos tak bÂłachego moĂŚe stanowic problem....a jednak

| jesteÂśmy razem od kilku lat, planujemy ma³Ìeństwo, ale on chce abyÂśmy
| zamieszkali u niego z jego mamÂą- nie chce jej zostawiac samej ,natomiast

ja

| chcź u siebie. Nie wiem juĂŚ co mam robic i jak do niego przemawiaę,

mieszka

| sam z mamÂą - jesteÂśmy nawet z tej samej miejscowoÂści, moi rodzice

wybudowli

| mi dom, w którym miaÂłam mieszkaę z moim przyszÂłym mźĂŚem.
| Na poczÂątku zgodziÂł siź nawet chźtnie, dom mu sie podobaÂł, miesjce równieĂŚ
| potem zmieniÂł zdanie, a nastźpnie znów sie  zgodziÂł i teraz znowu mu sie
| odmieniÂło- za co mnie przeprasza i oczekuje z rozumienia ale co ja mam
| zrobię? Nie chce mieszkaę w tamtym miejscu, tym bardziej,ĂŚe mamy juĂŚ dom,

w

| którym mieliÂśmy zamieszkaę we dwoje.
| Ma jeszcze przecieĂŚ 4 rodzeństwa, które co prawda wyszÂło juĂŚ z domu, i dom
| pierwotnie miaÂł byc dla niego.
| I tu caÂły problem , jak ne ma gdzie mieszkaę to Âźle a jak za duĂŚy wybór to
| jeszcze gorzej.
| Kochamy siź, jednak ta sprawa nas rozdziela, na kaĂŚdy mój argument on moĂŚe
| odpowiedziec tak samo, co mogź poradzię?
| dziźkujź z góry
| Pozdrawiam
| Monika



Jasne ale i przykre historie tez czytalem ze ktos komus obsmarowal itd...lub
za plecami ....nic to ja tez poznalem jedno malzenstwo z Polski i od razu
chcialem im podziekowac bo sa super fajni  - nie podaje ich imion bo nie
wiem czy by tego zyczyli generalnie sa jeszcze dobrzy ludzie nawet wsrod
polakow :)) a to ze zlapali jekiegos dealera no coz nie tylko polacy zyja na
tym swiecie i nie tylko oni uprawiaja ciemne interesy. Starajmy sie byc tymi
lepszymi co nie ??:))

Buzka dla wszystkich kiwusow i kiwusek no i was moi mili.

w.p.

Ja, oczywiscie. To taka metoda usenetowego przekomarzania sie.

Bahia i ja mieszkamy i pracujemy niedaleko siebie, ale nie udalo nam
jeszcze
spotkac. Pomimo prob z obu stron.

Gdy przeprowadzilem sie z rodzina z Warszawy do Auckland naturalne wydalo
mi
sie nawiazanie kontaktu z tutejszymi polskojezycznymi rezydentami. Udalo
nam
sie poznac sympatyczne malzenstwo z Opola, kolege mojej siostry z
podstawowki, jak rowniez pare innych milych osob mowiacych po polsku.
Przed
wyjazdem sadzilismy, ze nie bedzie nas to interesowalo. Okazalo sie
jednak,
ze spotkania towarzyskie z ziomkami sa bardzo mile.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/


Wyluzuj Peter. Zycie za krotkie..:))
Pozdrawiam,
b.

Zagladam tutaj codziennie bo mam niewiele zajec w firmie, szukam kontaktu z
takimi jak ja, ale widze, ze to strata czasu i chyba znajde inne zajecia na
czas, gdy moj pracodawca nie wyraza zainteresowania skorzystaniem z moich
uslug. Poza tym mam pewien niesmak po tym jak ostatnio dowiedzialem sie, ze
wypisuje bzdury i nigdzie nie bylem tylko dlatego, ze tam gdzie mieszkam
nie
ma zadnych muszek i komarow.

Pozdrawiam cieplutko

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


Ale ja sie nie pytam o rade -:)

Nie radze.

W moich dziale wlasnie pojawil sie swiezy imigrant z RSA i jest strasznie
szczesliwy, ze juz tam nie mieszka.


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/



Módlcie się, katolicy... O to, by nie zlicytowano wam wszystkich
kościołów na poczet pokrycia długów pozaciąganych przez waszych
stróżów moralności. Stróżów, dla których widmo śmierci
(ekonomicznej), jakie za ich sprawą spotkało 110 rodzin
to tylko "mankament".

I płaćcie... płaćcie... Bo jak mawiają czerwone berety
"Kościołowi zdrowaśki nie wystarczą" a waszym pasterzom (jak
widać) wciąż mało i mało...
Cóż... kurwy, limuzyny  i życie w luksusie kosztują...


Taa jest. Ksiedzowate musza z czegos zyc a z samej tacy to coraz ciezej.
Wymyslaja wiec rozne akcje. Np. ZTCW w parafi, w ktorej mieszkam ksiadz po
koledzie chodzi 4 razy w roku. Tak co kwartal, a co?

| I kolejny artykulik do teczki z kwitami na KK. Oj coraz grubsza sie ta
| teczuszka robi, coraz grubsza.

Teczuszka!?  ;o)
Dobre!


Teczuszka zawiera rozne materialy (glownie z gazet "opiniotworczych", bo
jakbym bral wszystko co leci z FiM to musialbym zalozyc biblioteke!), ktore
zbieram dla mojego syna, ktory jak dorosnie i zachce mu sie blizej z
kosciolem zwiazac (jako wyznawca, jakis chrzest itp.) to wtedy bede musial
odbyc z nim powanza rozmowe, a zawartosc teczki bedzie musiala wesprzec
moja z nim dyskusje. Chyba, ze chlopak bedzie chcial sie zwiazac z Resortem
na powaznie (jakis ksiadz czy cus) to wtedy tez z nim odbede rozmowe ale
zawartosc teczuszki posluzy za przyklad jaka droga powinien isc mlody
duszpasterz aby... ROZPIERDOLIC TA ORGANIZACJE OD WEWNATRZ!


W MaPysku była audycja o radnych torunskich.
Sam Rydzyk straszył - cytuje z pamieci:
"niech się oni zastanowia (...) ten redaktor, co w tej gazecie zniewazał
Ojca Świetego, to zginął na przejściu, jak szedł na drugi proces. A teraz
utonął redaktor naczelny tej gazety".


taa... oni tak zawsze ..
BTW - w zeszlym roku, jesienia, w ciagu tygodnia w tragiczny sposob
zginelo trzech moich najwiekszych wrogow (czyli wlasciwie wszyscy,
ktorzy mieszkali w tym miescie, co ja) i cztery inne osoby w jakis
sposob zwiazane z moim zyciem...
czy to znaczy, ze to katolicki Bog byl tak mily, ze postanowil zrobic
mi ta przyjemnosc i uwolnic mnie od osob, ktorych tak nienawidzilam
(zreszta z wzajemnoscia...)? (przy okazji usuwajac pare innych
osob.. moze przez pomylke... a moze dla zabawy..) zreszta moze
i ma to sens.. jezeli nie ma sie wrogow, mozna zyc juz tylko
miloscia :| (inna sprawa, ze w katolicyzmie to uczucie
wyrazano w dziwny sposob... co mozna zauwazyc i dzis...
np. taki MaPysk gloszacy milosc ;)







begin quoted message:

| http://www1.gazeta.pl/katowice/1,35019,1773092.html
| Mieszkam miasto obok, kilku moich znajomych juz kontrolowali. Co wy na to
?

na 99 % prawdopodobnie handlowali - a to podhcodzi pod paserstwo -
pociesze
cie niektorzy ISP sami udostepniaja ~2 TB warezu ;p


Nie handlowali. Samo posiadanie chocby pirackiego Windowsa oraz kilku plytek
z pirackim softem skutkuje obecnie tym jak wyzej, zajeciem sprzetu
komputerowego oraz konfiskata tegoz softu i dalszymi problemami. Paserem
jest KADY kto nawet posiada piracki soft i nie musi go wcale rozpowszechniac
ani sprzedawac. Naucz sie czytac i rozumiec prawo.



hehe, odp "duzo firm" ;) to co moge poradzic - gazeta wyborcza w
poniedzialki ;)
swoja droga fajnie by bylo znac takie pewniaki, wtedy szukanie pracy
byloby tylko w bajkach ;p mi sie udalo po ~4mcach. trzymam kciuki!
anyway, wiem ze http://www.imperial-tobacco.com/ ostatnio szukalo sporo
ludzi..


ja prace mam od zaraz ("tam" gdzie w ubieglym roku. praca nie jest jakos
strasznie ambitna ale pracuje u znajomego o jesli chodiz o moj kierunek
studiow i tegoroczny plan zajec to nie wiem czy jakis pracodawca puszcal by
mnie co jakis czas na jakies wycieczki i praktyki do biur podrozy a wiem ze
ludzi z roku miewaja nie male problemy ) ale nie odpowida mi za bardzo jesli
chodzi o godziny no alke bede sie musial dostosowac! 14 wyjezdzam do
poznania pochodze po jakis duzych firmach i moze ktos zechce studenta tir'u
;)
btw bede mieszkal na kosmonautow nie wiem dokladnie gdzie bo moja kobieta z
jej kuzynka wyszukaly to mieszkanie, ale znajac kuzynki zamilowanie do
chodzenia to pewnie mieszkamy visavis jakeigos przystanku ;)
 hmm i odnosnie http://www.imperial-tobacco.com/  rozumiem ze jest siedziba
w poznaiu bo znalazlem tel (wydaje mi sie) do przedstawiciela w  tarnowie
podgornym a to kawalek od poznania


:(
A na jakim osiedlu mieszkasz jesli mozna wiedziec.
Nie fajne wiesci o naszym miescie.

pozdr
Dominik

W ubiegły weekend (19, 20 kwietnia) skradziono mi z mieszkania w Krakowie
następujące sprzęty:

- kamerę video Panasonic NV-DX100, numer seryjny G8HY04226
- komputer składający się między innymi z:
- karty do montażu wideo Pinnacle Miro Video DV500 DVD numer seryjny
203560580421720673
- dysku twardego Seagate 40BG Barracuda IV numer seryjny 3HS38WJ9
- procesora AMD K7 Athlon XP 1700+ numer seryjny 1339438
- płyty głównej ECS AMD VIA KT266A socket A numer seryjny
996ME15114908

Generalnie skradziono cały komputer, były w nim dwa dyski twarde, nie
przedstawiające szczególnej wartości materialnej, mające jednak ogromną
wartość niematerialną dla mnie, ponieważ zawierają one całą moją
twórczość -
rzecz całowicie nieprzydatną złodziejom i nie nadającą się do sprzedania.
Dlatego jeżeli ktoś zobaczył, znalazł albo "znalazł" tę kamerę, komputer,
dyski - proszę o kontakt, CZEKA NAGRODA (FINANSOWA).

Tomek

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/


Witam

Nawiazujac jeszcze temat za ile kreci sie wesela...
Zmartwiony niezbyt wielka liczba zamowien na filmowanie wesel
postanowilem sprawdzic ile kosztuje taka usluga u konkurencji.
    Wzialem gazete lokalna mojego miasta i podzwonilem troche
Okazalo sie, ze filmowanie z montazem (animacjami jak sie chwalili)
i jedna kasetka VHS kosztuje od 450 do 550 zl
Kilku z filmowcow przekonywalo mnie, ze robia to od kilkunastu lat
i ze ich sprzet (najczesciej S-VHS) jest lepszy od dzisiejszych cyfrowek.
Tylko jeden "filmowiec" pochwalil sie kamerka 3CCD (Sony VX2000)
i u niego kosztuje 800 do 900 zl, daje JEDNA plytke DVD nagrana
materialem o dlugosci 2 godzin.

Jaki z tego moral
Przynajmniej jestem jedyny z Canonem XL1s :)
Nie zamierzam obnizac cen
Nie jest to jedynym zrodlem utrzymania, wiec lepiej cos robic
lepiej, a rzadziej przy okazji jakos sie cenic
Szkoda, ze mieszkam w takim terenie, bo slyszalem (na grupie)
o cenach ponad 1500 zl :)

Artur - Bytom
www.dvd-r.pl


Nawiazujac jeszcze temat za ile kreci sie wesela...
Zmartwiony niezbyt wielka liczba zamowien na filmowanie wesel
postanowilem sprawdzic ile kosztuje taka usluga u konkurencji.
    Wzialem gazete lokalna mojego miasta i podzwonilem troche
Okazalo sie, ze filmowanie z montazem (animacjami jak sie chwalili)
i jedna kasetka VHS kosztuje od 450 do 550 zl
Kilku z filmowcow przekonywalo mnie, ze robia to od kilkunastu lat
i ze ich sprzet (najczesciej S-VHS) jest lepszy od dzisiejszych cyfrowek.
Tylko jeden "filmowiec" pochwalil sie kamerka 3CCD (Sony VX2000)
i u niego kosztuje 800 do 900 zl, daje JEDNA plytke DVD nagrana
materialem o dlugosci 2 godzin.

Jaki z tego moral
Przynajmniej jestem jedyny z Canonem XL1s :)
Nie zamierzam obnizac cen
Nie jest to jedynym zrodlem utrzymania, wiec lepiej cos robic
lepiej, a rzadziej przy okazji jakos sie cenic
Szkoda, ze mieszkam w takim terenie, bo slyszalem (na grupie)
o cenach ponad 1500 zl :)


jestem zmuszony podej c do tematu podobnie
sami profesjonali ci z svhs
u jednego nawet stoi XL1 ale chyba jako rekwizyt (byłem trzy razy i stoi ciągle w tym samym miejscu)
rozumiem jakby to była z "s"  - kupił sobie zamiast karty video
jedynie jedna firma ma mx300 tu cena powyżej 1000
chciałem się dogadać na współprace gdyby potrzebował dwie kamerki
ale go ć chyba szuka prawdziwych jeleni z dużymi rogami
albo jest debilem

z ceny też nie zejde
tylko co mają zrobić Ci co z tego żyją


Witam

Nawiazujac jeszcze temat za ile kreci sie wesela...
Zmartwiony niezbyt wielka liczba zamowien na filmowanie wesel
postanowilem sprawdzic ile kosztuje taka usluga u konkurencji.
    Wzialem gazete lokalna mojego miasta i podzwonilem troche
Okazalo sie, ze filmowanie z montazem (animacjami jak sie chwalili)
i jedna kasetka VHS kosztuje od 450 do 550 zl
Kilku z filmowcow przekonywalo mnie, ze robia to od kilkunastu lat
i ze ich sprzet (najczesciej S-VHS) jest lepszy od dzisiejszych cyfrowek.
Tylko jeden "filmowiec" pochwalil sie kamerka 3CCD (Sony VX2000)
i u niego kosztuje 800 do 900 zl, daje JEDNA plytke DVD nagrana
materialem o dlugosci 2 godzin.

Jaki z tego moral
Przynajmniej jestem jedyny z Canonem XL1s :)
Nie zamierzam obnizac cen
Nie jest to jedynym zrodlem utrzymania, wiec lepiej cos robic
lepiej, a rzadziej przy okazji jakos sie cenic
Szkoda, ze mieszkam w takim terenie, bo slyszalem (na grupie)
o cenach ponad 1500 zl :)

Artur - Bytom
www.dvd-r.pl


tak trzymaj .... je...c badziewiakow ...



A pewnie, mieszkałem kiedyś jako pacholę na osiedlu Sienkiewicza, a
dokładniej na ulicy Ciepłej, uczyłem się w 13-tce. Byłem wtedy w 7-mej
klasie. Pamiętam jak nauczyciele spędzili wszystkich do sal na najwyższe
piętra, w sumie bardzo słusznie.


chyba wtedy byly podawane informacje (gazeta, radio?) o tym, ze im wyzej
tym bezpieczniej
Mieszkalem wtedy na Bojarach

a nie pamiętam co robiłem w weekend


tak to czasem bywa ;)


Cala Polska sie smieje z naszego regionu i Bialegostoku. Dzis w TV co
pokaza? Oczywiscie cerkiew i te stare babuszki z popem na czele.
Bialystok kojarzy sie w Polsce z jednym, z ruskimi kacapami, ktorzy
obchodza wigilie 6 stycznia, kiedy caly swiat ma ja 24 grudnia, zas
sylwester maja tydzien poniej, a dokladnie prawie 2 tygodnie jak caly
cywilizowany kraj. Kim jestemy dla Polski? sledziami, zaciagajacymi z
bialoruskim akcentem, wiocha i ciemnogrodem.
Co mnie obchodza ruskie swieta, niech sobie beda, ale dlaczego mam je
czuc w moim miescie, ktore jest w Polsce, w Europie, a juz w krotce we
wspolnocie europejskiej a nie bialoruskiej. A tu w gazetach zyczenia
prawoslawnym, w TV przemowienie popa, i te wstawki w glownych

zyje ciemnota ruska co to ma dzis wigilie.
A teraz 'uki' w nazwisku zjedzcie mnie. Pokazcie ktory z was jest
ruskim kacapem, bo ze 'ruska' nia jest to wiadomo, ona nawet sie tym
szczyci. Ale dla mnie bycie prawoslawnym to bylby wstyd i hanba, bo ja
jestem Polakiem, mieszkam w Polsce, tu jest moj jezyk, moja kultura i
moje swieta takie jak obchodzi je caly normalny swiat.

Farciarz


Nie wiem ilu z was jest kierowcami. Ale kilku napewno.

http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1922130.html

Wiec wiadomo jak wyglada ta metoda latania dziury w jezdni. Pan Gienio z
Panem czesiem przyjezdzaja Zukiem do dziury. Jeden w Kaloszach drugi w
Beretce, obaj z petem w zebach.

Pan Gienio ( ten w beretce) laduje szufla z paki Zuka zaprawe asfaltowa w
dziure . A Pan Czesio ( ten w kaloszach) noga wyposazona w kalosz ugniata
zaprawe asfalowa. Na koniec spluna obaj na robote, postoja...zapala...i
pogapia sie na ladne dziewczyny na przejsciu dla pieszych.

" dla prezesa i dla chlopa nie w modzie dzis robota"
" czy sie stoii czy sie lezy urlop , 2000 i zasilek sie nalezy"

Nasze miasto jest wlasnie takie jak i jego ulice. Jedna wielka czarna
dziura....
A Ulice i miasto sa takie jak i jego mieszkancy..... bez urazy ale to moje
obserwacje bo i ja tu tez mieszkam...
Juz nie krytykujcie mnie, tylko myslmy co zrobic z ta cala "czarna dziura" w
Bialostockim spoleczenstwie, w ulicach i w calym miescie. Aby to nie byla
Czarna Dziura





| Ciekawe to co piszesz o Ucińskim, ponieważ przeglądając fora internetowe
| usłyszałem tak złą opinię o tej firmie (fora internetowe itp), że
| zniechęciło mnie to do korzystania z ich usług.

| Jakie były zarzuty? Może jeszcze nie doszedłem do tego etapu :-)


Ja też czytałam negatywne opinie o Ucińskim. Jestem prawie pewna, że
było to na forum BB na portalu gazety wyborczej.
Sama byłam bardzo zadowolona z ich usług, choć nie kupiłam poprzez
nich mieszkania. Niemal od początku było jasne, że nie zostanę ich
klientką bo nie mieli wtedy w ofercie niczego zgodnego z moimi
wymaganiami. Udzielili mi jednak (głównie szef) mnóstwa pożytecznych
rad a na koniec wręcz odesłali mnie do konkurencji. Poprosili tylko,
żebym wróciła do nich gdybym chciała to mieszkanie sprzedać :)
Jedno co można by zaliczyć na mały minus to to, że prosiłam aby
skontaktowali się ze mną gdy będą mieli w sprzedaży kolejną inwestycję
pod Szyndzielnią, gdyż wtedy myślałam o kupnie drugiego mieszkania w
BB. Z pełną powagą wpisali mnie na jakąś listę, ale nigdy nie
oddzwonili, choć wiem, że w międzyczasie prowadzili sprzedaż
niejednego mieszkania w tamtej okolicy.  Trochę szkoda - teraz jednak
już porzuciłam ten zamiar.
Z agencji, przez którą kupiłam w końcu mieszkanie byłam na tyle
niezadowolona, że nikomu bym nie poleciła, nie chcę jednak pisać o tym
w tym miejscu.

powodzenia
Ania


Skad ta pewnosc, ze to jest z katedry?


akurat tak się składa że mieszkam na starówce i codziennie słysze te
melodyjki..i wiem że nawet na starówce ciężko określić skąd dochodzi dźwięk.
ponadto jakiś czas temu gazety o tym pisały. Jest to kolejny inwestycja
obecnego proboszcza po iluminacji katedry oraz remontu chodnika i schodów.
notabene uważam że obecny proboszcz jest bardzo dobrym menadżerem bo jakim
jest kapłanem nie wiem.

Ucze sie kolo katedry ale nic nie

slyszalam (ale to moze przez ten huk samochodow). I skad pewnosc, ze nie
od
sw. Jozefa? Mozemy sie nawet zalozyc.


z zasady się nie zakładam. nie mam mentalności hazardzisty. A i nie mam
pewności że nie z św józefa chociaż nic mi o tym nie wiadomo jakoby tam też
zamieszkały kuranty. Ale może po prostu coś przeoczyłem.

Ponadto jesli masz zamiar wyglaszac glupie uszczypliwe uwagi to moze w

ogole mi nie odpowiadaj, bo nic do mojej wiedzy nie wnosisz, a chcesz
zrobic
ze mnie idiotke.


przepraszam najmocniej ale nigdy nie chciałem robić zk ogokolwiek
czegokolwiek. wybacz jeśli poczułaś się urażona.
r.


| Odrazu podac inne dokumenty jak wyciag z konta. Czy moze byc
wydrukowany
| screen ze strony banku online ze saldem konta ?
| Czy czekac jak poprosi o indeks, saldo konta itd ?

Mnie nie chciała słuchać dopóki na siłę nie wcisnąłem jej przez okienko
indeksu; wtedy popatrzyła mi na oceny z niechęicią i dała wizę na 10
lat.
UWAGA: miałem dobre oceny na indexie Polibudy Gdańskiej.


Przypomina mi sie dyskusja na
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=11741357&v=2&s=0
Która pozwolę sobie zacytować i pomyślałem czy tez byś zdążył, pamiętajcie
bądźcie szybsi od konsula ;)))
--------------------------------
" Re: o co pyta konsul?
   jot-23   01.04.2004 16:46

podczas rozmowy, ktora trzeba z nim odbyc w sprawie wizy???


"moja rozmowa przebieglą tak:
-dzien dobry
-dzien dobry
(rzut oka na wniosek, do paszportu wcale)
-pani rodzice mieszkają w Kielcach?
- tak
- niestety nie kwalifikuje się pani do otrzymania wizy"

-----------------------------------
Nie życzę ci tego ale różnie bywa i nie bierz tego do siebie pamiętaj
pełny luzik, chociaż po takim tekście ;)))
Pozdrowienia A.


| Mnie nie chciała słuchać dopóki na siłę nie wcisnąłem jej przez okienko
| indeksu; wtedy popatrzyła mi na oceny z niechęicią i dała wizę na 10
lat.
| UWAGA: miałem dobre oceny na indexie Polibudy Gdańskiej.

Przypomina mi sie dyskusja na
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=11741357&v=2&s=0
Która pozwolę sobie zacytować i pomyślałem czy tez byś zdążył, pamiętajcie
bądźcie szybsi od konsula ;)))
--------------------------------
" Re: o co pyta konsul?
   jot-23   01.04.2004 16:46

| podczas rozmowy, ktora trzeba z nim odbyc w sprawie wizy???

"moja rozmowa przebieglą tak:
-dzien dobry
-dzien dobry
(rzut oka na wniosek, do paszportu wcale)
-pani rodzice mieszkają w Kielcach?
- tak
- niestety nie kwalifikuje się pani do otrzymania wizy"


HeHe :) ... no nie zdążyłbym chyba wtedy, gdyby tak postawiła sprawę ostro.
Ale tę panienkę to załatwiła dość klasycznie, często tak właśnie robią. U
mnie też chciała tak załatwić sprawę, ale nie była tak zdecydowana i tu był
jej "błąd" :)) .


ciach!
Ja w zasadzie z Krakowa ale mam propozycje:
WAB - Wiosenna Akcja Bełt
Można iść zawsze na WABia. Albo zWABić kogoś.
Troszkę zazdroszczę imprezek ...
Czy w czyta tę zacną grupę ktoś z Krakowa?


Pamiętam , było to w kwietniu mieszkałem kiedyś w K rakowie w "Hotelu pod
Różą "  blisko starówki Floriańska chyba
na miejscu była winiarnia no i dalej  wiadomo...
przed zamknięciem nowo poznani kumple zaciągnęli mnie do fajnego pubu na
Szewskiej Gorączka  jakoś tak a tu odjazdowa imprezka no i .....
obudziłem się  w samej marynarce przykryty jakąś gazetą , pod różą  na
plantach  i  NIC mi nie zginęło! pieniążki i dokumenciki w komplecie   a
płaszczyk grzecznie  wisiał na krzaczku.
kac gigant że aż zabłądziłem.
Takie to było moje spotkanie z Krakowem
pzdr
dla Ludzi z Krakowa
lm

Czytając poezje Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i delektując się piwkiem
dostrzegłem iż mielony miał(a) niewątpliwie wene pisząc:

Pamiętam , było to w kwietniu mieszkałem kiedyś w K rakowie w "Hotelu pod
Różą "  blisko starówki Floriańska chyba
na miejscu była winiarnia no i dalej  wiadomo...
przed zamknięciem nowo poznani kumple zaciągnęli mnie do fajnego pubu na
Szewskiej Gorączka  jakoś tak a tu odjazdowa imprezka no i .....
obudziłem się  w samej marynarce przykryty jakąś gazetą , pod różą  na
plantach  i  NIC mi nie zginęło! pieniążki i dokumenciki w komplecie   a
płaszczyk grzecznie  wisiał na krzaczku.
kac gigant że aż zabłądziłem.
Takie to było moje spotkanie z Krakowem


Moje wspomnienia z tego zacnego miasta są równie miłe.
Kiedyś, dawno, dawno temu, w pewne piątkowe popołudnie przyjechałem na
szkolenie do Krakowa. Dostaliśmy pokoje w "Cracovi", chwila dla siebie
i "kolacja powitalna", tak do piątej rano, dwie godziny snu, śniadanie
 na którym szczególnym zainteresowaniem cieszyły się napoje, jakaś
prelekcja z przerwą na objad, a potem to już poooszło, wieczorem
dancing w hotelu "Wanda", nad ranem zjazd do bazy i dobijanie
przytomnych, na niedziele mieliśmy umówinego przewodnika i zwiedzanie
miasta jedak odwołaliśmy go z braku chętnych do łażenia. Jedyny spacer

Jednym słowem: Fajnemiasto, mili ludzie   ;-)


cze

Nie spodziewałam się, że zostanę potraktowana jak szmata, k...,panienka na
jedną noc lub co gorsze sobowtór Karoliny, choć chodziło mi tylko o pisanie
listów. Nie potrzebuję chłopaka, bo mam i jeśli Was to interesuje chodzę z
nim prawie rok.  Spytajcie Peetera co o tym myślę, bo nie mam siły wyrażać
mojej opinii.
Szczególne podziękowania kieruję do Mariusza, Quanchi, xboy-a, no i  _OMENA_

PARĘ SŁÓW DO OMENA
1. NIE POZWOLIŁAM CI ABYŚ MÓWIŁ DO MNIE KOCHANIE CZY TEŻ SŁONKO. NA TO
TRZEBA SOBIE ZASŁUŻYĆ.
2. JEŚLI MASZ TO NIKE.
3. CASTINGI REKLAMOWANIA W GAZETACH UBRAŃ DLA  DZIEWCZYN
4. BRITNEY NIE LUBIĘ! TO STRASZNIE GŁUPIA LASKA.
5. SOLARIUM? CHYBA CIE POGIEŁO CHŁOPCZE.
6. JEŚLI KOLCZYKI TO DWA, A NIE JEDEN
7. KETA NA SZYI, BMW, JEDEN KOLCZYK I MOŻESZ ZROBIĆ ZAMIANKĘ Z KROWĄ.

PARĘ SŁÓW DO XBOY-A
1. KTO POWIEDZIAŁ, ŻE SZUKAM CHŁOPAKA? NAPEWNO NIE JA, BO MAM, ALE ON
MIESZKA ZA BLISKO MNIE ABYŚMY MOGLI DO SIEBIE PISAĆ.

WSZYSTKO JASNE? CZY JESZCZE SĄ WĄTPLIWOŚCI?


Pozdrawiam serdecznie

Przepraszam ze wcinam sie w dyskusje na temat sklepow z odzieza , jestem
bardzo zainteresowany otwarciem sklepu z odzieza indyjska i chetnie
posluchalbym kilku rad ludzi przecierajacych szlaki  ;) Mieszkam w Lasku kolo
Lodzi i mam nadzieje ze moja inicjatywa nie bedzie problemem .
Pozdrawiam serdecznie
Darek



--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


mimo bujnej wyobrazni nie wyobrazam sobie biznesu wbranzy turystycznej za 80
tys zl
:(
chyba ze ma to byc sklepik z pamiatkami :)
ale zycze powodzenie i tak jak powyzszi Panowie powiedzieli
nie ma sie co obnosic zachodem
my juz jestesmy w europie
pozdrawiam
zycze powodzenie

Witam szanownych grupowiczow i prosze was o opinie na nastepujacy moj
dylemat.
Ja jestem Polakiem mieszkajacym juz 25 poza Polska i z natury rzeczy
majacym
inna, bardziej 'Zachodnia' mentalnosc. Mam wrazenie, ze nie orientuje sie
w
dzisiejszych realiach Polski na 100% choc bywam tam duzo i czesto.
Teraz mam pytanie.
Mam pomysl na interes w branzy turystycznej w pewnym regionie Polski ktory
w
tym momencie jest zupelna 'pustynia' turystyczna. Pomysl moj i gwarancja
sukcesu jest oparty na rzeczowych faktach i dosc dobrej orientacji na
rynku
tej branzy. Poza tym chodzi tu o stosunkowo male naklady inwestycyjne w
granicach 40 - 80 tys. zl. ktorych sam nie moge pokryc w 100%.
Teraz mam sam najwieksze watpliwosci czy moja osoba; czlowieka z Zachodu
ma
mozliwosc zdobycia zaufania wladz regionalnych aby moc rozwinac taki
interes i
liczyc na wspolprace, czy moze dac sobie spokoj i nie zawracac glowy?

Prosze o szczere opinie na ten temat Polakow mieszkajacych w kraju.
Pozdrowienia
Andrzej

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


Witam,

Przymierzam się do otwarcia sklepu komputerowego.
Nie rozpoczynam działalności, tylko rozszerzam zakres usług.

Mam prośbę do Czytelników grupy, dla których ten temat nie jest obcy, o
podzielenie się doświadczeniem związanym z otwarciem sklepu.

Pozdrawiam i z góry dziękuję,
Romek


Witam
Po 2 latach zamknolem w marcu taki interes, niestety jest tak duza konkurencja
ze trudno cos sprzedac, mialem sklep, serwis i kawiarnie internetowa, glowne
dochody szly z kawiarni ale tylko w okresie jesienno-zimowym w lecie mlodziez
siedzi na basenie albo gdzies na piwie.
Ceny sprzetu sa czasem smieszne, np kupilem w hurtowni jakis sprzet a na allegro
ten sam jest wystawiony nowy z gwarancja i faktura o 10 % taniej, cos tu nie gra?
Dodatkowym utrudnieniem byl fakt ze prowadzilem to w malej miejscowosci, klient
sprawdzal cene u mnie , potem jechal do durzego miasta albo na gielde bo w
gazecie zobaczyl i kupowal w sumie za to samo , potem cos sie popieprzylo i
przychodzil do mnie , a co ja moge jak tam gdzie kupil ma gwarancje, ja mu za
friko nie wymienie , wiec podroz tam gdzie kupil, w sumie klient byl w plecy ale
to jego problem, a moja strata, po tych perypetiach wprawdzie stwierdzal ze
szkoda ze nie kupil na miejscu ale to juz nic nie zmienialo , znudzilo mi sie w
koncu takie dokladanie do biznesu, moze gdzie indziej sa inni klienci ktorzy
wspieraja lokalna przedsiebiorczosc ale tu gdzie ja mieszkam niestety tak nie jest.
Zycze wszystkim udanych biznesow, ja na razie mam dosc, odpoczywam.
Marek Grebski


Mogę pomóc w grze na giełdzie
proszę na priva.
-mak-

Drodzy forumowicze,

Dzięki pracy wakacyjnej udało mi się zaoszczędzić kilka tysięcy. Jako że
jestem studentką, życie i wydatki bieżące wszelkiego rodzaju pokrywają
rodzice, nie mam potrzeby wydawania tej kwoty. Stanowczo za mało to na
samochod, czy wlasne mieszkanie, ale wystarczająco dużo, że szkoda trzymać w
domu.

Lokata bankowa, to oczywiscie rozwiązanie bezpieczne i nie głupie, ale też
bardzo zachowawcze i nic z wyjątkiem braku strat nie przynoszące.

Od czego zacząć?
Gdzie można nabyć, albo z jakiego miejsca w internecie można ściągnąć
symulacje komputerowe giełdy, chyba tzw: "gry giełdowe"?
No i wreszcie jakie są moje realne szanse na uzyskanie zysków, a nie strat?

Pozdrawiam:

             M.


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


ale to wydaje sie zbyt proste.. gdzie jest blad w tym mysleniu?


Nie ma pod kilkoma warunkami:

1. Nieruchomosc bedzie nowa (bo patrz pkt.2), najlepiej we wspolnoscie
mieszkaniowej (niski czynsz), w duzym miescie wojewodzkim
2. Kredyt bedziesz splacal -dziesci/a lat, zeby byla mala rata (wplyw na
cene wynajmu - Twoj zysk)
3. Bedzie to korzystne miejsce z punktu widzenia wynajmujacego (blisko
potrzebne mu instytucje na codzien, dla jednych to metro dla innych
przedszkole)
4. Najwazniejsze w kazdym biznesie - znalesc chetnych na ten produkt za ta
cene (wczesniej pokus sie o kupienie gazety i zorientowanie sie ile mozesz
"wyciagnac" za takie mieszkanie i przekalkulowac).
5. Wez pod uwage konieczne remonty (z reguly przy kazdej zmianie
wynajmujacego) oraz czy formalizowac cala umowe (zaplacisz wtedy jakies
podatki)
6. Moim zdaniem jest coraz mniej chetnych przy obecnym poziomie kredytow,
jesli tylko maja zdolnosc kredytowa, to sami wpadna na ten pomysl i zamiast
dac Tobie zarobic - sami beda wlascicielami :)

Niestety jest to inwestycja dlugoterminowa i nie mozna w ogole przewidziec
czy w przyszlosci bedzie to przynosilo taki zysk jak teraz a zagrozen jest
wiele (ujemny przyrost naturalny, zmiana atrakcyjnosci okolicy/miasta,
itd.).
Ostatecznie mozesz takie mieszkanie sprzedac albo samemu zamieszkac no i nie
jest to tak ryzykowne jak inwestycje na gieldzie.

MarP



To dosyć powszechna praktyka w niektórych firmach, które szukają
oszczędności. Dobrze się zastanów, czy firma, w której dostaniesz pracę
dobrze stoi na rynku i na przykład nie zwinie się, zostawiając Cię na
lodzie. Jezeli jest to firma renomowana, znana w swoim segmencie to warto.
Wbrew pozorom również w Warszawie rynek pracy się skurczył. W ubiegłym
tygodniu przyjmowałem do pracy 2 osoby do mojej firmy. Dałem  pełnowymiarowe
ogłoszenie do dodatku Praca w Gazecie Wyborczej. Dostałem ze 100 aplikacji
od ludzi mających doskonałe wykształcenie. A mnie chodziło tylko o osobę z
prawem jazdy, dobrą znajomością angielskiego, miła i sympatyczna. A
pomyslec, ze podobna procedura dwa lata temu przyniosla zaledwie 15
odpowiedzi, z ktorych nie bylo co wybrac.
Wez pod uwage takze, ze jako pracodawca zwracam przy naborze uwage, czy
czlowiek nie jest "skoczkiem" i nie odejdzie ode mnie po pol roku, gdy juz
go jakos wyszkole.


No wydaje mi sie, ze nie powinna sie zwinac. Nie wiem w jakiej branzy
dzilasz, ja jestem informatykiem a pracuje w branzy IT/Telecoms. Firma,
od ktorej dostalem propozycje to ALTKOM, ktora w mojej branzy jest dosc
znana.

A co do ogloszen, to teraz wszedzie jest ciezko i kazdy lapie sie tam
gdzie moze. Duzo u nas jest ludzi wyksztalconych, dla ktorych nie ma
pracy. Daleko nie musze szukac, bo np. moja zona po studiach nie moze
znalezdz pracy tam gdzie mieszkamy (Lubin - Dolny Slask). Dlatego takie
przenosiny mogly by tez i jej pomoc, bo miasto jest duze i mozliwosci
tez na pewno wiecej.


Dzieki, chetnie bym przeczytal ten artykul - moglbys go podeslac (o ile masz
go w wersji elektronicznej - format dowolny) - niestety nie mieszkam w
Polsce takze mialbym trudnosci z kupieniem miesiecznika.



Witam!

| Zamierzam otworzyc wkrotce wlasny serwis internetowy - platny. Platnosc
| powinna sie odbywac za pomoca karty kredytowej. Od czego zaczac? Jaka
wybrac
| firme do tego rodzaju rzeczy? Polska? Zagraniczna? Na co zwrocic uwage?

W sumie jeszcze jedna sprawa. Jezeli te platnosci maja byc tylko za serwis
internetowy to proponuje zainteresowac sie wirtualnymi portmonetkami,
czyli
inaczej mikroplatnosci (Ecard - http://www.ecard.pl oraz CitiConnect -
http://citiconnect.citibank.pl). Rozwiazanie stworzone dla wplacania
niewielkich kwot (od kilku groszy - na przyklad za pojedyncze strony, ale
rowniez dobrze moze byc nawet kilkaset zlotych za np. roczny abonament).
Wszystko zalezy od skali i wielkosci oplat.

O wirtualnych portmonetkach mozesz takze przeczytac w moim artykule w
czerwcowym miesiczniku "Internet". Chetni sluze takze pomoca (podobnie
przy
kartach platniczych). Sam kiedys wprowadzalem system mikroplatnosci do
serwisu informacyjnego - Wirtualny Komputer. Niestety z dosyc mizernym
skutkiem, ale wszystko zalezy od grupy docelowej (u nas fani gier
komputerowych byli raczej kiepska grupa, ale na przyklad z wlascicielami
biznesu mozna juz probowac).

Pozdrawiam,
Pawel Gruszecki
Dziennikarz internetowy

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/



 "starzec u boku psa"
 --------------------

 jako dziecko mieszkałem w slamsach
 moja matka była piękna miała migdałowe oczy
 i miękkie miedziane warkocze

 ojciec po jej śmierci siadał na werandzie
 i patrzył w morze
 płakałem wołałem a on się nie odzywał

 tu jestem tato krzyczałem
 a on nie odrywał oczu od błęktu morza

 nikt nie zatrzymał się przy mnie
 dłużej niż pięć minut

 nie wiem dlaczego namalowałem ten obraz

zuzanna

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


Bardzo mi sie podoba.
Jedynie

 nikt nie zatrzymał się przy mnie
 dłużej niż pięć minut


jest za duzo, i wlasciwie nieprecyzyjne, albo nieprawdziwe,
bo chocby matka. a nawet jezeli prawdziwe, to spycha temat
w kierunku uzalania sie nad soba - a to zle.
Tematem glownym powinna byc (bo wlasciwie jest) tesknota.

Wiersz wg mnie bez tych dwuch linijek jest lepszy.

Bardzo ciekawy tytul - bardzo dziwnie sie z wierszem wiaze.

Patrzenie w moze z wolaniem w tle - genialnie wyrazona tesknota.

Pozdrawiam serdecznie

bogdan.p



| Witam!

| Moja ulica.

| Kiedy idę moją ulicą,
| witam swoich sąsiadów z daleka.
| Czapka z głowy i ukłon do pasa.
| Tu na mojej ulicy ich czeka.

| Tutaj uśmiech na co dzień gości.
| Tutaj dobrze się wszyscy znamy.
| No bo jakże inaczej mieć było,
| Od pokoleń tu razem mieszkamy.

| Do nikogo nie mamy uprzedzeń.
| Aby mieszkał na mojej ulicy.
| Gdy się frajer trafi nie powiem.
| Wtedy z takim się człowiek nie liczy.

| To nie swojak i ukłon do pasa.
| Nie my jemu a on nam składa.
| No bo jak to na mojej ulicy.
| Trochę szyku jest zadać wypada.

| Później wino się leje strumieniem.
| A to przecież nie jest grzechem
| Tutaj właśnie na mojej ulicy.
| Gdzie się każdy wita uśmiechem...

| Andrzej.

Twój wiersz w zamierzony sposób został osadzony w tradycji
lumpenproletariackiej twórczości?

Pozdrawiam
Ana


Witam!
Cieszy mnie, że przeczytałaś mój wiersz. Na Twoje pytanie odpowiadam tak.
Lubię wcielać się w przeróżne postacie.
Dziękuję za pozdrowienia.
Pozdrawiam!
Andrzej.
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/


| Witam!

| Moja ulica.

| Kiedy idę moją ulicą,
| witam swoich sąsiadów z daleka.
| Czapka z głowy i ukłon do pasa.
| Tu na mojej ulicy ich czeka.

| Tutaj uśmiech na co dzień gości.
| Tutaj dobrze się wszyscy znamy.
| No bo jakże inaczej mieć było,
| Od pokoleń tu razem mieszkamy.

| Do nikogo nie mamy uprzedzeń.
| Aby mieszkał na mojej ulicy.
| Gdy się frajer trafi nie powiem.
| Wtedy z takim się człowiek nie liczy.

| To nie swojak i ukłon do pasa.
| Nie my jemu a on nam składa.
| No bo jak to na mojej ulicy.
| Trochę szyku jest zadać wypada.

| Później wino się leje strumieniem.
| A to przecież nie jest grzechem
| Tutaj właśnie na mojej ulicy.
| Gdzie się każdy wita uśmiechem...

| Andrzej.

| Twój wiersz w zamierzony sposób został osadzony w tradycji
| lumpenproletariackiej twórczości?

| Pozdrawiam
| Ana

Witam!
Cieszy mnie, że przeczytałaś mój wiersz. Na Twoje pytanie odpowiadam tak.
Lubię wcielać się w przeróżne postacie.
Dziękuję za pozdrowienia.
Pozdrawiam!
Andrzej.
| Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


Pewnie Anna pochodzi z takiej ulicy  jak Wschodnia-Kamienna w Lodzi  czy
bazary Rozyckiego ,Targowaw,Zabkowska  Warszawie i   dlatego takie  jej
bliskie sa te ulice


najpierw do atmy

o kotach naprawde nie mam pojęcia - od urodzenia otaczaja mnie jedynie psy
koty znam tylko z ulicy i z mieszkań moich znajomych, w których są
osobnikami czyniącymi najwięcej komplementów i zniewag gościom

a teraz do Jerza

Jerzu, obrońco kocich (a przez to nie tylko kocich) świętości

akurat petardy są wzięte z życia i bawią mnie jedynie jako opowieści
tak jak bawią mnie wszelkie makabryzmy czytane w gazetach i oglądane w
telewizjach
choćby oparte były na makabrycznyh faktach
dziękuje więc wszystkim rzeczom makabrycznym za te odrobinę śmiechu
dziekuję kotom, które sie poświęciły

ale rozumiem Cię Jerzu

bo to kwestia chwili kiedy człowiek chce powiedziec nie błazeńswu
we mnie bezczułym poczucie powagi i odpowiedniego honoru pojawia sie rzadko
o wiele rzadziej niz śmiech

jak powinno być?


Oddychanie
---------------

Wdech.
Wersy w wierszach zszywa czarna maszyna 'singer' babki Olki,
mieszkam w nich, jak inni w domach, jak babka Olka pod kamieniem

Przechodząc na czerwonym świetle, mówisz (od lat stosujesz
ten sam chwyt z 'parabolą europejską'): ty, kochanie myślisz, że jest
tak i tak, a ja ci powiem, że jest tak i śmak, z tym uwikłaniem w kolory.

(od lat sypiasz w moim ciele przy czerwonym świetle)

Raz w tygodniu chodzę na pogadanki dla przyszłych matek,
rano wpatruję się w pasek testu, przeglądam gazety (potocyzm
- niech sobie wpuszcza taki rejestr potocznych zachowań

jaki zniosę). Wydech.

Za oknem płacz dziecka jeden, dwa, trzy, za ścianą terkot 'singera',
cztery, pięć, sześć, echo kroków na klatce, siedem, osiem, wdech,
wydech



Oddychanie
---------------

Wdech.
Wersy w wierszach zszywa czarna maszyna 'singer' babki Olki,
mieszkam w nich, jak inni w domach, jak babka Olka pod kamieniem

Przechodząc na czerwonym świetle, mówisz (od lat stosujesz
ten sam chwyt z 'parabolą europejską'): ty, kochanie myślisz, że jest
tak i tak, a ja ci powiem, że jest tak i śmak, z tym uwikłaniem w kolory.

(od lat sypiasz w moim ciele przy czerwonym świetle)

Raz w tygodniu chodzę na pogadanki dla przyszłych matek,
rano wpatruję się w pasek testu, przeglądam gazety (potocyzm
- niech sobie wpuszcza taki rejestr potocznych zachowań

jaki zniosę). Wydech.

Za oknem płacz dziecka jeden, dwa, trzy, za ścianą terkot 'singera',
cztery, pięć, sześć, echo kroków na klatce, siedem, osiem, wdech,
wydech

--
Anna pa,pa


Jest. Jest kolejna tragedia różnicy w odbiorze codzienności, a co za
tym idzie, również z życiem we dwoje. Są rytmy, jeden wyznaczany
oddechami,  drugi - liczeniem, trzeci - terkotem, składające się w
końcu na monotonię wyczekiwania.

Jest zrezygnowanie peeli na szwach wersów, kobieca świadomość
nieuchronności płci. I niewiele znaczący bierny opór.

Podoba mi się, choć dwa nawiasy przeszkadzają. Poczytam jeszcze, to
może będę miał wnioski.

w.


"Anna pa,pa"

Oddychanie
---------------

Wdech.
Wersy w wierszach zszywa czarna maszyna 'singer' babki Olki,
mieszkam w nich, jak inni w domach, jak babka Olka pod kamieniem

Przechodząc na czerwonym świetle, mówisz (od lat stosujesz
ten sam chwyt z 'parabolą europejską'): ty, kochanie myślisz, że jest
tak i tak, a ja ci powiem, że jest tak i śmak, z tym uwikłaniem w kolory.

(od lat sypiasz w moim ciele przy czerwonym świetle)

Raz w tygodniu chodzę na pogadanki dla przyszłych matek,
rano wpatruję się w pasek testu, przeglądam gazety (potocyzm
- niech sobie wpuszcza taki rejestr potocznych zachowań

jaki zniosę). Wydech.

Za oknem płacz dziecka jeden, dwa, trzy, za ścianą terkot 'singera',
cztery, pięć, sześć, echo kroków na klatce, siedem, osiem, wdech,
wydech


 "potocyzm" nieco z boku, jakby interfejs do innego wiersza?
 jako męski czytelnik - rozpaczliwie brak mi wiedzy na temat testów
ciążowych, ( o nie chyba chodzi - peelka nie może zajść) co niepotrzebnie
ogranicza mi wiersz, a nie jestem daltonistą - co to, to nie.
Pozdrawiam,
BB
--
Anna pa,pa



A wiecie, ciekawy temat nam sie nasunal ;-)
Ostatnio dalam kilka ogloszen o korepetycjach.
Jakiez bylo moje niepomierne zdumienie, gdy ok. 95 proc. telefonow w
odpowiedzi na te ogloszenia stanowily zlecenia odrobienia za kogos pracy
domowej lub opracowania tematow egzaminacyjnych, takich gotowcow w stylu
"Opisz swoje mieszkanie" "Opisz swoja rodzine" "Jak spedzasz wolny czas"
itp.
Malo kto chcial sie tego nauczyc, wiekszosc chciala zaplacic i miec

Dla mnie szok!
Za moich czasow (hehe, a ja jestem wcale nie taka stara jeszcze...) to jak

prosilo sie kujona z klasy, zeby pomogl. Odwdzieczalo sie czekolada
ewentualnie.
Do glowy by mi nie przyszlo zadzwonic na numer z gazety i zapytac: Ile pani
wezmie za wypracowanie na jedna strone?
ech, co za czasy...
ciagle nie moge sie nadziwic
Aga

Z SF jest zabawna sprawa. Mianowicie, jak tam mieszkasz, czy w
okolicach, to
zawsze mowisz San Francisco. Gdy mieszkasz gdzies poza Kalifornia, to
ci sie
wydaje, ze tak naprawde "people in the know" mowia Frisco.
W zwiazku z tym od razu poznac turyste, i od razu poznac jego poziom
intelektualny, ktory mu narzuca uzywanie klawych slow. (Troche tak,
jakby ktos
powiedzial, "jade do Zakopca.")


Tutaj nie zgodzilbym sie Twoja teza. "Frisco" nie jest odpowiednikiem
polskiego "Zakopca". Wydaje mi sie, ze zapominasz o czynniku kulturowym.
Pamietam zabawne historie wynikajace z poslugiwania sie krotkofalowkami
w jednym z moich miejsc pracy. Jeden z kolegow byl Anglikiem, i to o
dobrych manierach. Trzy wrazowe pytanie do niego powodowalo odpowiedz
zlozona z 10-15 wyrazow. Podczas kiedy rodowity Amerykanin uzylby z
pieciu w takim przypadku. Jezeli mieszkasz w USA, to musialas zauwazyc
milosc do skrotow. Skrot "Phila" (Philadelphia) moze pojawic sie w
gazecie, i to bynajmniej nie w brukowcu. Nie mowie o
http://www.nyt.com/ http://www.wsj.com/ czy o
http://www.wgbh.org/wgbh/index.html ale o "normalnych" gazetach na
poziom stanowy. Uzywanie skrotow jest czescia jezyka w USA, i to dosc
powszechnie uzywana. Malo kto mowi "gasoline", wiekszosc uzywa "gas"
(chodzi o brytyjski i australijski "petrol").

M.Kulowski



20 lat mieszkam w niemczech (polnocny-zachod) ale nigdy nie spotkalam sie
z
wyrazeniem "ambulante Handel"
"ambulat" to daje zrobic jakis zabieg u lekarza zamiast w szpitalu


Po francusku tez jest *ambulant*
*Commerce ambulant* handel obwozny
*Marchand ambulant* handlarz obwozny
A moja sasiadka flamandka mowi, ze tak samo jest po niderlandzku.
Marysia
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/



| Potem się okaże, że REAL wynajął domo/klatko krążców do spisywania
| imienia,
| nazwiska i adresu z listy lokatorów. I tyle z wizji źródła internetowego.

Mieszkam w bloku - na klatce ani na drzwiach nie pisze moich danych -
jesli by nawet mieli dane to wlasciciela mieszkania - rodzicow, a nie
moje. jakies inne pomysly?


Może po prostu do nich napisz prosząc o komplet informacji na temat
przetwarzania Twoich danych osobowych (szczegóły w ustawie). Będziesz
teoretycznie wiedział co, kiedy, od kogo.

ps. w regulaminach portali nie ma słowa o przekazywaniu danych?

Pozdro


--
Arek, arekmx|gazeta.pl


Pewna francuska gazeta wymyśliła konkurs: Jak najbardziej elegancko
wybrnąć z takiej oto sytuacji: elegancka restauracja, wytworna dama
przy stoliku, romantyczny nastrój, świece, itp, no i Ty. Ogólnie jest
dostojnie i baaaaaardzo wytwornie. A Tobie chce się ... siku. Coraz
bardziej i bardzieeeeej. I co powiedzieć tej Damie, żeby nie poczuła
się zniesmaczona? Wygrała odpowiedź: "Przepraszam bardzo, ale muszę
iść pomóc swojemu przyjacielowi, z którym zapoznam Panią nieco później."


sytuacja inna. damie chce sie siusiu. na dodatek dama ma okres. wstaje od
stolu i mowi:
przepraszam bardzo, ale ide pomoc swojej rannej przyjaciolce. byc moze
poznam pana z nia, gdy jej rana sie zagoi"...

przyklady mozna mnozyc....
ps. moje dzisiejsze przemyslenie wynikajace z rozmowy z kolezanka-sasiadka

jezeli dwie kobiety mieszkajace razem po jakims czasie miesiaczkuja
jednoczesnie jakiz biedy music byc sultan posiadajacy harem zlozony z 40
zon?


| Jestem tu pierwszy raz i nawet mi sie tu podoba.
| Może ktos odpowie mi na pytanie jak byc dziennikarzem, przeżyć z tego
| zawodu, jeśli mieszka się w małej wsi i nie ma mozliwości wyjechać?
| aga


Jakis czas temu moj kolega po fachu powiedzial ze dziennikarzem sie czlowiek
rodzi. W pewnym sensie sie z nim zgadzam, ale tylko po czesci. Po pierwsze
kazdy kto chce sie tym zajac musi sobie znalezc wlasne poletko ktore bedzie
uprawial.
Kazdy ma swoje zainteresowania, pasje zyciowe. Ja mam to szczescie ze
pracuje w gazetach ktore zajmuja sie nowymi technologiami i nauka, czyli
zgodnie z moimi pasjami.
Na poczatek nie musisz wcale wyjezdzac. Sprobuj wykorzystac internet do

artykulu. A jesli chcesz sie powaznie zajac pisaniem to znajdziesz sposob
aby sie pokazac na rynku i wyjechac.
Zycze Ci powodzenia,


Telewizja znalazla poplatna formule -w kazdym razie tutaj, w Anglii, bo nie
wiem jak jest gdzie indziej. Niemal kazdy popularny program ukazuje sie w
formie luksusowej ksiazki. I ludzie kupuja, bo ksiazka to cos solidnego, cos
co wyglada ladnie na stoliku w salonie.


Zauwazylam ze zarowno tasmy z programami TV sprzedawanymi ludziom jak i
ksiazeczki kiepsko tu ida.

Czy nasze internetowe "programy" - jak Ryszard  okresla "5 stron na
monitorze"- nadawalyby sie do, powiedzmy, kwartalnych wydan w
luksusowej okladce? Albo nawet jako kolorowy rocznik?


Zadna gazeta, zadna publicystyka oprocz scisle edukacyjnej, zadna
telewizja nie powinna sie nadawac do luksusowych okladek.

Najwieksza przeszkoda do znalezienia popytnej formuly jest moim zdaniem
niemozliwosc przeprowadzenia sondazu potencjalnych czytelnikow. Jak nie
ma okreslonego rynku zbytu, to dla kogo piszemy? gdzie oni  mieszkaja? ilu
ich jest? Ty, ja i kto jeszcze? Elektronicznie anonimowa rzesza...Jak ja
okreslic; jak sie do niej dostac?


  Zadne sondaze tu nie pomoga. Nyslimy tradycyjne a tu trzeba wyjsc z
siebie i stanac o 3 pietna wyzej. Jak?

stefan


Daniela


Witam

    Potrzebuję pomocy . Złożyłem małą firmę , punkt przyjmowania opłat ,
działam dopiero od 3 tygodni a w ciągu tego czasu były w gazetach już dwa
nieprzychylne artykuły na temat takiej działalności oraz program w
telewizji .
    Jestem uczciwym człowiekiem , mieszkam blisko swojego interesu , zna
mnie dużo ludzi , a mimo to ludzie popadali w strach , a ja z rozpaczą
patrzę jak mój ciężko wypracowany uczciwą pracą interes tonie na dno przez
ogólne artykuły prasowe .
    Sam ciężko pracuję aby opłacić studia i przeżyć następny miesiąc ,
przez całe wakacje pracowałem jak wół żeby odłożyć parę złotych na własny
interes . Teraz mój wysiłek , praca po godzinach , brak wakacji i wiara w
ludzi - wszystko to jest niweczone wraz z kolejnymi artykułami . Dzwoniłem
do Głosu , prosiłem , rozmawiałem , tłumaczyłem , nie chcieli mnie słuchać
, następnie Kurier wydrukował podobny artykuł . Chciałem dobrze ,
znalazłem pracę siostrze , otworzyłem małą firmę , teraz cierpi na tym
cała moja rodzina . Moje początkowe zaangażowanie i systematyczność w
sposób widoczny przynosiły efekty , ale jeden artykuł zrujnował zaufanie
ludzi do mojej firmy , nie bacząc na przeciwności odrabiałem solidnością i
kolejnymi działaniami , po dwóch tygodniach udało mi się odbudować straty
, a teraz media znowu zrównały mnie z ziemią . Zdaję sobie sprawę , że są
na świecie nieuczciwi , ale ludzie kochani , dlaczego to od razu mam być
ja i to od samego początku ? Dostaję za innych . Pomocy .


Proszę o pomoc mojemu ograniczonemu mózgowi. Prawdopodobnie wkrótce moja
firma wykopie mnie do Zakopanego. Co ciekawi ceprów (czyli nie-górali)
jeżeli chodzi o góry? Już w Nowym Targu nie bardzo wiedziałem co pisać, ale
przynajmniej wiele szło do dodatku lokalnego. A teraz będzie szło na całą
Małopolskę. Wiem, że statystycznie mieszka w niej 1/16 grupowiczów (cyzli
0.5 sztuki) ale w sumie co to za różnica 100, czy 400 kilometrów. Dla mnie
na przykład żadna gazeta nic ciekawego nie napisze o górach, bo wystarczy że
popatrzę przez okno i wiem co u górali słychać.

Może to denne pytanie, ale cóż... najwyżej się pośmiejecie.
PRP
PS. kiedyś już robiłem cos podobnego (tzn pisałem dla ceprów), ale wydawało
mi się to tak banalne, że sie od tego broniłem i byłem opieprzany za małą
produktywnośc "w tak ciekawym regionie". Moze Was rzeczywiście interesuje
jak się ciupagą kroi oscypka?



Proszę o pomoc mojemu ograniczonemu mózgowi. Prawdopodobnie wkrótce moja
firma wykopie mnie do Zakopanego. Co ciekawi ceprów (czyli nie-górali)
jeżeli chodzi o góry? Już w Nowym Targu nie bardzo wiedziałem co pisać, ale
przynajmniej wiele szło do dodatku lokalnego. A teraz będzie szło na całą
Małopolskę. Wiem, że statystycznie mieszka w niej 1/16 grupowiczów (cyzli
0.5 sztuki) ale w sumie co to za różnica 100, czy 400 kilometrów. Dla mnie
na przykład żadna gazeta nic ciekawego nie napisze o górach, bo wystarczy
że
popatrzę przez okno i wiem co u górali słychać.
witam  pierwszy raz w grupie. Moze w tak milych okolicznosciach przyrody


warto sie zastanowic dlaczego wykopuja Cie do Zakopca. W czasach PRL-u
robiono to za kare. Czyz to nie interesujace co niektorych tam gna. Temat na
cykl felietonow gotowy. Z przyjemnoscia poczytam lub uslysze. Pozdrawiam
Malgorzata Gierwazik.

To nie jest az tak daleki 'kop' gory mam za oknem codziennie, bo mieszkam w
Nowym Targu. Ale w ogole dzieki wszystkim za dotychczasowe odpowiedzi (nie
ustawajcie, prosze) - nawet jesli nie ze wszystkimi sie zgadzam, to daly mi
do myslenia i dlatego jednakowo cieplo mysle o tych, ktorzy dali mi
pozyteczne rady i te mniej odkrywcze. Niech zyje Grupa!
PRP


| Proszę o pomoc mojemu ograniczonemu mózgowi. Prawdopodobnie wkrótce moja
| firma wykopie mnie do Zakopanego. Co ciekawi ceprów (czyli nie-górali)
| jeżeli chodzi o góry? Już w Nowym Targu nie bardzo wiedziałem co pisać,
ale
| przynajmniej wiele szło do dodatku lokalnego. A teraz będzie szło na całą
| Małopolskę. Wiem, że statystycznie mieszka w niej 1/16 grupowiczów (cyzli
| 0.5 sztuki) ale w sumie co to za różnica 100, czy 400 kilometrów. Dla mnie
| na przykład żadna gazeta nic ciekawego nie napisze o górach, bo wystarczy
że
| popatrzę przez okno i wiem co u górali słychać.

| Dzien dobry. Jestem pierwszy raz w grupie. Prosze sie zastanowic dlaczego
redakcja wykopuje Cie do Zakopanego.  Moze to bedzie dobry poczatek dla
cyklu felietonow o tym jak nie dac sie wykopac
a za oknem gory, gory, gory ..
moze zadecydowaly kwestie zdrowotne
pozdrawiam malgorzata gierwazik




pomysly,jezeli ktos pamieta jej poprzedni e-mail to sytuacja jest
tragiczna,moze jakas
solidarnosc zawodowa ,tez pracuje w gazecie.
Pozdrowienia.
Jurek'"Goral"
P.S.
nazwisko i imie [moje] w adresie.

Temat: czy mozecie mi pomoc ???????????????
Data: 17 wrze nia 1999 10:18

Kochani grupowicze. Jestem Polka mieszkajaca w Kazachstanie. Od kilku lat
bezskutecznie probuje znalezc sposob, aby moc przyjechac do Polski i
zamieszkac tu na stale. Wszystkie sposoby zawiodly - nikt nie chce zatrudnic
osoby nie majacej polskiego obywatelstwa - pomimo ze nie stawiam
wygorowanych wymagan jesli chodzi o wynagrodzenie i warunki socjalne. W
Kazachstanie panuje straszny kryzys, hiperinflacja grozi nam glodem w zimie
jesli chcecie znac dokladna sytuacje polskich rodzin mieszkajacych w obrebie
Almatinskim - odpisze na kazdy list (przez pewien czas bylam dziennikarka w
gazecie Karavan - obecnie pracuje w skladzie grafiki). Slowo "tragiczna" w
Waszym rozumieniu tutaj jest oceniane jako - calkiem niezla. Wierzcie mi,
szukalam
roznych sposobow na chocby czasowe znalezienie zatrudnienia i mieszkania.

przynajmniej weselej.
Pozdrawiam
Ala Lipowska



Panowie - mnie sie chce ..... gdy czytam Wasze glosy w dyskusji.. Od poltora
roku probuje sam pomoc tej dziewczynie. Nie spodziewalem sie takiej fali
brudu po jej apelu. Dlaczego korzysta z mojego konta? Dlatego ze nie moze
zalozyc outlooka, ze nie widzi polskich serwerow.


Czy rowniez dlatego przeredagowujesz jej posty?

Cyniczne stwierdzenie, ze niby tragicznie a ma dostep do internetu. Pracuje
w gazecie Karawan - ta ma zasieg ogolnokrajowy - czesc skladu robiona jest w
Almaty a reszta w Astanie i wszystko idzie przez internet. Pracuje za 80 $
miesiecznie. Mam na imie Wojtek, mieszkam w Chelmie - nie jestem incognito.


Wojtku! Napisz cos wiecej o sobie,  to pozwolilo by rozwiac watpliwosci!  
Jakos malo aktywny jestes w sieci, a moze wczoraj kupiles kompa! ;)

Ala mieszka w Almaty - mozecie wszystko sprawdzic - moj telefon 603206757.
Jesli zamierzacie dalej sie bawic - lepiej darujcie sobie. Siedzcie sobie
spokojnie - tam niech ludzie zdychaja z glodu. Dziekuje za solidarna pomoc.


Mysle ze zarty nawet jesli wyszly to nie mialy na celu urazic kogokolwiek,
kto szuka pomocy rzeczywiscie.

Pozdrawiam - Wojtek


Irek

Ps. Brudy? Fala? Czyz nie zanadto gwaltowna reakcja.
Fali na forum nie ma i z tym chyba wszyscy sie zgodza,
za to pod ta powloka az sie gotuje!!!


 Wiecej Danielo wiecej. Nie czekaj tylko rzucaj na ten "papier" na odlew.
Czyste reakcje, jeszcze na zywo. Beda one mialy wieksza wartosc niz
opracowane "przemyslenia". Mysli nieuczesane kopalnia wrazen sa.

Pozdrawiam z Michigan

Mirek.


   Rzecz w tym , ze rzeczy rzucone "na odlew" sa na ogol kiepskie
merytorycznie. Trzeba sie jednak starac przynajmniej zastanowic, jak
sformulowac rzeczy ciezkie do sformulowania. Powierzchowne sady kalecz

obszerniejszego w swojej "gazecie" , w cyklu "Polska, Polska - jaka Polska?".
Polska jest bardzo skomplikowana obecnie. Sa rzeczy wspaniale ale i
bolesne. Boli mnie np. arogancja obecnej wladzy przypominajaca PRL a
takze klasyczna dla starej wladzy dwulicowosc w wypowiedziach.
Nie kazdego to z pewnoscia w Polsce boli, wiec moje widzenie jest
subiektywne. Widze ze wielu osobom sie nowa (stara) wladza podoba z prof.
Jerzym Wiatrem jako ministrem wlacznie. Mnie jakos mniej.
Natomiast zauwazam ze kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce ludzie byli
bardziej odporni na slogany wladzy. Pamiec???

Daniela


dopełnione. Jesteś zameldowany i wszystko jest cacy.


ciach

Wszystko jest cacy, dopoki pijesz wodeczke i grillujesz z sasiadem ... ale
pewnego dnia, twoja 18-letnia corka po pijaku przejezdza ulubionego kota
sasiada i zaczyna sie chryja ... w tej chwili jeszcze sie nic nie dzieje,
ale pewnego dlugiego jesiennego wieczoru sasiad dowiaduje sie z gazety o
instytucji zwanej PINBud ... jakos w przyplywie natchnienia laczy fakty i z
nudow (pamietajmy - dlugi jesienny wieczor) tworzy notatke o z pozoru
niewinnej tresci "Wydaje mnie sie, ze u mojego somsiada, Janka Krowy,
zamieszkalego przy ul. Wrednej znajduje sie wybudowany chlewik i chaupa bez
pozwolenstwa, a juz na pewno bez odbioru". Slina lepka od nadmiaru piwska
zakleja koperte i wysyla na adres jakiegokolwiek urzedu w PL ... z urzedu
rusza machina i ...

... w tym momencie wszystko zalezy od charakteru PINBudowcow, moga pewnych
rzeczy nie zauwazyc - to tez ludzie i donosow nie lubia, ale jak w pismie
bedzie jasno stalo, ze Janek Krowa mieszka w nieodebranym domu, to juz zadne
legalne wyjscie, ktore byloby bezbolesne, Janka Krowy nie uratuje ... no
oprocz 10 tysi na koncie Urzedu Wojewodzkiego ...

Notatka: Sytuacja powyzsza miala miejsce w rzeczywistosci jednak nazwiska i
imiona zainteresowanych zostaly zmienione ...

podpisano
(Byly) Inspektor Nadzoru Budowlanego


A ja nie chcę żeby moje dzieci robiły karierę w Szwajcarii nawet jeśli ich
status majątkowy byłby wtedy wyższy...
Wolałbym je przywiązać do jakiegoś ładnego miejsca gdzieś bliżej
Jestem za budową czegoś naprawdę ładnego i wyjątkowego może to być
inwestycja na lata chociaż z dzisiejszych materiałów nie za bardzo da się
tak budować trzeba się więc dobrze zastanowić
Piotr

| Długoletnia inwestycja w mieszkanie (jako lokata kapitału) też
| nie jest dobrym pomysłem. Niż demograficzny, rozwój technologii
| będzie raczej powodował, że ceny będą maleć niż rosnąć.
| W skali dziesięcioleci tylko w Wielkiej Brytanii nieruchomości
| podrożały od czasów wojny. Wszędzie indziej inwestycja
| w nieruchości okazała się stratą! Weź to pod uwagę!

Trochę mnie zdziwiła ta wypowiedż. Oprócz rynku GB również w Irlandii ceny
domów skoczyły DRASTYCZNIE do góry. Myślę (ale nie jestem pewien) że w
innych
zachodnich krajach też. Ostatni zastój w budownictwie też na jakiś czas
podniesie ceny mieszkań.
Sam sprzedałem ostatnio mieszkanie czyli Twoja wypowiedź mi odpowiada i
jest
zgodna z planem jaki sobie obmyśliłem - inwestycje finansowe.

Dodatkow przy wynajmie trzeba uwzględnić ryzyko, że ktoś Ci nie zapłaci
lub
zrobi wręcz szkody w mieszkaniu, rachunki naciągnie itp.

Tomasz

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/


Dnia pewnego (Wednesday, February 19, 2003 9:29 AM),
osoba znana jako... artec, wzięła się za pisanie
i oto co z tego wynikło:

Nie ma takiego przepisu. Szczegolow nie pamietam, ale moi znajomi
wlasnie sprzedaja mieszkanie, znalazlem taki dodatek do gazety, gdzie
wszystko bylo opisane. Nie pamietam, jaka to byla gazeta, oddalem ja
znajomym, bo byla tam m.in. wyjasniona roznica miedzy zaliczka i
zadatkiem. Zapamietalem tylko to, ze zwrot dwukrotnej kwoty jest
zapisem zwyczajowym, ale nie prawnym.


Wyciąg z Kodeksu Cywilnego.
Art. 394. § 1. W braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju
zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie
niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez
wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek
zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej.

§ 2. W razie wykonania umowy zadatek ulega zaliczeniu na poczet
świadczenia strony, która go dała; jeżeli zaliczenie nie jest możliwe,
zadatek ulega zwrotowi.

§ 3. W razie rozwiązania umowy zadatek powinien być zwrócony, a
obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. To samo dotyczy
wypadku, gdy niewykonanie umowy nastąpiło wskutek okoliczności, za które
żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą
odpowiedzialność obie strony.

Nie czytaj więcej takich gazet.

* * * * *
A.



.... Moim zdaniem to wada tych superspecjal 5-cio komorowych az okien. ....
<ciach
Ja bym to
normalnie reklamowal i pokazal okna innej firmy, 3-komorowe tylko, w
ktorych
to zjawisko nie wystepuje....


Bzdura.
Handlowałem oknami przez 3 lata.
Było to już jakis czas temu. Wtedy profile były tylko 3-komorowe.
I okno z takiego samego profilu zamontowane w jednym mieszkaniu sprawowało
się ok. W innym skraplała się woda.

Dlaczego?
Ja stawiałbym na wentylację. Ale mogę się mylić.

Na pewno to nie wada okna i odradzam opisywanie w gazecie.

Q.


Odnoszac sie do materiałów , na pewno nie sa to najbardziej przyjazne dla
srodowiska i do mieszkania materiały ( styropian + beton..)
witam, zakonczyłem w zeszłym roku budowe fundamentów rownież w tej
technologii (oczywiście na żelbetowych ławach), i dalej zamierzam
wykorzystywac termodom.
system sie sprawdza jest idioto odporny, budowałem sam ze szfagrem, jezeli
chodzi o koszty nic tanszego nie byłem wstanie znaleść a szukałem
dłuuuuugo!
nawet bloczki betonowe na sciany fundamentowe wraz z robocizną wychodziły
niewiele taniej a trzeba jeszcze pomyślec o izolacji scian fund. a
transport
i rozładunek 2000 bloczków - cięzka praca.

Moja rada dobry kierownik budowy najlepiej biegły w technologii, chociaż

instrukcje, kasety, nawet darmowe szkolenia, ale dobry kierownik pozwoli
uniknąć błedów i zaoszczędzić trochę pieniążków.

Ławy i ściany laliśmy z gruchy, beton na ściany przyjmowaliśmy nawet 4m3
na
folię a potem wiadrami w 2h do kształtek.

Pozdrawiam Piotr

| Zastanawiam się nad wybudowaniem domu w tej technologii. Dla ułatwienia,
| chodzi o ściany wznoszone pustaków styropianowych. Jakie zalety ma
| wiem od sprzedawcy. Ale jakie ma wady? Stoję przed poważnym dylematem
| życiowym :-)

| --
| Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
http://www.gazeta.pl/usenet/



.......... tzn, zamierz budowac z drewna, bo nawet jak wybierzesz cereamike
to czyms to musisz ocieplic pomijajac oczywiscie sciany
jednowarswowe........

Odnoszac sie do materiałów , na pewno nie sa to najbardziej przyjazne dla
srodowiska i do mieszkania materiały ( styropian + beton..)
| witam, zakonczyłem w zeszłym roku budowe fundamentów rownież w tej
| technologii (oczywiście na żelbetowych ławach), i dalej zamierzam
| wykorzystywac termodom.
| system sie sprawdza jest idioto odporny, budowałem sam ze szfagrem,
jezeli
| chodzi o koszty nic tanszego nie byłem wstanie znaleść a szukałem
dłuuuuugo!
| nawet bloczki betonowe na sciany fundamentowe wraz z robocizną
wychodziły
| niewiele taniej a trzeba jeszcze pomyślec o izolacji scian fund. a
transport
| i rozładunek 2000 bloczków - cięzka praca.

| Moja rada dobry kierownik budowy najlepiej biegły w technologii, chociaż

| instrukcje, kasety, nawet darmowe szkolenia, ale dobry kierownik pozwoli
| uniknąć błedów i zaoszczędzić trochę pieniążków.

| Ławy i ściany laliśmy z gruchy, beton na ściany przyjmowaliśmy nawet 4m3
na
| folię a potem wiadrami w 2h do kształtek.

| Pozdrawiam Piotr

| | | Zastanawiam się nad wybudowaniem domu w tej technologii. Dla
ułatwienia,
| chodzi o ściany wznoszone pustaków styropianowych. Jakie zalety ma
| wiem od sprzedawcy. Ale jakie ma wady? Stoję przed poważnym dylematem
| życiowym :-)

| --
| Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
| http://www.gazeta.pl/usenet/



Stanowczo odradzam - przejedź się na ich budowy do Ząbkach i na Białołękę.
Moi znajomi nabrali się na ich niską cenę, a teraz muszą drugie tyle
dołożyć, żeby poprawić jakość. Usterka goni usterkę. Nie dość na tym. W
Ząbkach JW Construction  wybudowało całe osiedle na gruncie, do którego nie
ma prawa.
Poczytaj sobie zresztą na ich temat w Gazecie Budownictwo. Było ostatnio
tego bardzo dużo i sami niezadowoleni.
Trzymaj się od nich z daleka.

Witam grupowiczow
Szykuje sie do kupna mieszkania na osiedlu "Jerozolimskie" w JW
Construction. Czy moze ktos mial jakies potyczki z tym developerem ?
Proslibym o uwagi

Wielkie dzieki
Dav



 Witam

Oto ciekawy artykuł na temat Warty znaleziony w Internecie
Polecam szczególnie mieszkającym w małych miastach gdzie jest jeden bank
udzielający kredytu pod zakup samochodu.

"GP": Ubezpieczony na niby
08.04.2004 06:40
Jeśli kupiłeś samochód na kredyt, to módl się, aby cię ktoś nie stuknął,
bo mogą nie wypłacić ci odszkodowania. Niemożliwe? Ależ tak.

Przekonał się o tym Jarosław Żukowski ze Słupska - pisze "Głos Pomorza".
15 marca Żukowski jechał do stacji benzynowej drogą ze Słupska do Ustki.
Z prawej zajechała mu drogę kobieta kierująca Oplem Astrą. Nie miał
szans, aby uciec w bok. Kobieta wjechała więc w jego Seata Cordobę.

Żukowski swoje straty oszacował na ponad dziesięć tysięcy złotych.
Poinformował przedstawicielstwo Warty, w której sprawczyni szkody była
ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej - relacjonuje gazeta.

- Początkowo zachowanie pracowników Warty nie budziło zastrzeżeń. Jednak
po trzech tygodniach otrzymałem z Oddziału Pomorskiego Warty w Gdyni
pismo, które mnie zszokowało - opowiada Żukowski. - Poinformowano mnie,
że nie otrzymam odszkodowania, bo obydwa samochody zostały kupione na
kredyt udzielony przez Invest Bank, więc w praktyce moją tego samego
właściciela, a wtedy zgodnie z prawem odszkodowanie się nie należy -
podaje "Głos Pomorza". Jego słowa potwierdza pismo podpisane przez
Zbigniewa Guzińskiego, naczelnika wydziału szkód Towarzystwa
Ubezpieczeniowego Warta w Gdyni, który powołuje się na artykuł 38 ustawy
z 22 maja 2003 roku.

Według niego ubezpieczyciel nie odpowiada za szkodę, w której posiadacz
wyrządzającego ją pojazdu mechanicznego jest również posiadaczem lub
współposiadaczem pojazdu uszkodzonego. Naczelnik Guziński poinformował
także, że jeśli Żukowski nie zgadza się decyzją Warty, to może dochodzić
roszczenia na drodze sądowej - pisze dziennik.

komentarz:
sprawa z pewności trafi do sądu najwyższego (jakieś 4 lata to potrwa),
nie pamiętam w jakiej sprawie ale także ktoś tak dosłownie
zinterpretował ustawę, sąd najwyższy  wydał sprawiedliwy wyrok a
najważniejsze zdanie uzasadnienia brzmiało mniejwięcej tak: ustawodawca
co innego miał na myśli - wierzę że w tej sprawie będzie tak samo.


Bylem w RPA przez miesiąc służbowo. 2 tygodnie w Jo-burgu i dwa w Durbanie. To
piękny kraj, choć rzeczywiście dużo mówi się o przestępczości. Chętnie
pojechałbym tam na jakiś czas (pracuję w południowoafrykańskiej firmie) ale
nigdy nie pojechałbym tam na stałe. A co do klimatu: bylem w styczniu i było
gorąco, owszem. Ale w lipcu, w Johanesburgu bywaja nawet przymrozki.
Na koniec pozwole sobie zacytować fragment e-maila od mojego kolegi, Polaka z
pochodzenia, który tam mieszka:

The other thing that is becoming a bigger concern on the minds on many white
male South Africans, of my age and younger, is this government&#8217;s policy of
Black Economic Empowerment, Affirmative Action and Employment Equity etc.

Basically, government has said that in order to balance out the wrongs of the
past, where black people of this country were oppressed by the &#8220;Apartheid
Regime&#8221;, they will now be the preferred employees. Subsidies for education
were made available to black students and every opportunity was given to those
willing to work and better themselves.

legislation which specifies what % of each businesses should be owned by
&#8220;previously disadvantaged people of colour&#8221;. What % of management of each
company should be black, colored, Indian, females and eventually when they
really can&#8217;t find anyone else to dress their windows with, white males&#8230;

At the same time they have national pride advertisements on television about
how much opportunity there is in this country. (For whom I wonder?) They
discourage immigration due to the brain drain (and off course people taking
their money with them) but they don&#8217;t offer any kind of truly equal economic
existence for the white minority.

Pozdrawiam,
Marek

W rpa zarabiaja tyle co w polsce sie zarabia.Do WB przykladowo kto emigruje
w poszukiwaniu pracy?Polacy i ludzie z RPA wiec chyba tam az tak bananowo
nie jest:/ poza tym gorąco;)


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


Monia nie daj sie wrobic Twoj facet jest "bezjajowcem" kazda wasza decyzje
bedzie musial ustalac z mamusia !!! to jego mama bedzie decydowala o waszym
zyciu co macie robic jak sie ubierac gdzie chodzic i z kim sie spotykac !!!
ja sie przeprowadzilem 180 km od domu gdzie i tu mnie tescie scigaja
(mieszkam z znona w ich poseji) Tesciu co tydzien mi mowi co jest jeszcze do
zrobienia a to brama niepomalowana a to trawka za duza juz urosla itp. caly
czas jest nadzor teraz dopiero widze ze nie tylko sie ozenilem z moja zona
ale tez jej rodzicami tak naprawde oni ingeruja w nasze zycie nie chce
mieszkac z toba OK niech mieszka z mam znajdziesz sobie drugiego ktory
pojdzie z toba na koniec swiata i nie bedzie patrzec na nic. Bol po
rozstaniu jest duzy ale uwierz mi ze nadzor rodzicow po slubie jest o wiele
gorszy tak jak juz ludzie pisali klutnie o byle co itp. Przemysl to bo to
jest decyzja na "cale zycie" wychodzac za niego zamaz  wychodzisz rowniez za
jego matke !!!

Pozdrawiam

Dawno dawno temu, czytałam artykuł w gazecie o dwojgu kochających sie
ludziach , każdy z nich po ślubie chciał mieszkać w innym miejscu - nie
wierzyłam,że cos tak błachego może stanowic problem....a jednak

jesteśmy razem od kilku lat, planujemy małżeństwo, ale on chce abyśmy
zamieszkali u niego z jego mamą- nie chce jej zostawiac samej ,natomiast
ja
chcę u siebie. Nie wiem już co mam robic i jak do niego przemawiać,
mieszka
sam z mamą - jesteśmy nawet z tej samej miejscowości, moi rodzice
wybudowli
mi dom, w którym miałam mieszkać z moim przyszłym mężem.
Na początku zgodził się nawet chętnie, dom mu sie podobał, miesjce również
potem zmienił zdanie, a następnie znów sie  zgodził i teraz znowu mu sie
odmieniło- za co mnie przeprasza i oczekuje z rozumienia ale co ja mam
zrobić? Nie chce mieszkać w tamtym miejscu, tym bardziej,że mamy już dom,
w
którym mieliśmy zamieszkać we dwoje.
Ma jeszcze przecież 4 rodzeństwa, które co prawda wyszło już z domu, i dom
pierwotnie miał byc dla niego.
I tu cały problem , jak ne ma gdzie mieszkać to źle a jak za duży wybór to
jeszcze gorzej.
Kochamy się, jednak ta sprawa nas rozdziela, na każdy mój argument on może
odpowiedziec tak samo, co mogę poradzić?
dziękuję z góry
Pozdrawiam
Monika



a tu sa bardzo ciekawe informacje - za ktore jestem opluwany w kolko
macieju jako ze smiem je wyrazic, a tu jak z bata szczelil Gubernator
Generalny na NZ je publicznie potwierdza :) - polecam poczytac

http://www.timesonline.co.uk/article/0,,1072-2301807.html

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060808/publicystyka/publicystyka...

pozdrowka - kaszub

PS. Po poczytaniu powyzszego materialu polecam sie zastanowic nad
"bylym" Piterem co ma Monice za zone i mieszka w Auckland i bzdor
nawypisywal tu i tam od groma, i polecam sie zastanowic nad Aleksandrem
Galickim czy jak mu tam bylo bo on mi wyglada dokladnie tak samo jak
Imc Piter a w sumie to smiem powiedziec ze to jedna i ta sama osoba. Po
zastanowieniu sie nad powyzszym polecam wyciagnac wnioski.



| Kochani,
| 1 pyt. - mam prosbe ogromna, moze napiszecie mi jak wyglada sprawa z
| otrzymaniem obywatelstwa NZ a jak w Australii, jakie trzeba spelnic kryteria
| aby sie o nie ubiegac
| 2 pyt. - po ilu latach nabywa sie prawa do emerytury NZ lub AU

| Pytam bo chcialbym sie zorietowac i porownac sobie te dwa kraje. Z tego co
| sie dowiedzialem to przy prawie takich samych cenach pomiedzy tymi dwoma
| krajami zarobki w NZ sa o 20-30% nizsze niz w AU. Dlatego moje pytania mysle
| zainteresuja reszte forumowiczow.

Moja rodzina wyjechala z Wellington do Brisbane, motywujac to glownie tym
ze tam nie trzeba ogrzewac domu a za to sa nizsze koszty utrzymania i mieli
racje... Wellington pamietam jako miasto ciagle wietrzne i deszczowe,
Brisbane jako ciagle sloneczne miejsce, cieple i znacznie tansze (mam na
mysli ceny zywnosci, koszty czynszow)

Co do emerytury to oplaca sie fundusz emerytalny w jakiejs firmie
ubezpieczeniowej (jakiejs wybranej), w zaleznosci od wysokosci skladki
rocznej, pozniej taka emerytura



Mam wrażenie, że jednak coś Ci nie pasi w tym liście ;-)


nie nooooooo..wszystko wporzadeczku. Tyle tylko ze jest
maly problem ;) To nie ateisci :
..............................................
( tutaj mialem caly wypis tego co robia katolicy i ich b0ss0wie,
ale jako ze wszyscy niekatolicy wiedza o co chodzi, chociazby z FiM,
 Nie i innych gazet,nie chcialem sie powtarzac )

no wiec moim skromniutkim zdaniem jesli czujesz potrzebe
normalizacji stosunkow po ktorejs ze stron, to prosilbym zebys
zaczal swoja prace od najblizej parafii ;) Bo tam jest potrzebna
Twoja ciezka praca.....

Tylko chodzi mi o to, że ja już nawet na tym kanale nie widzę normalnej
relacji zdań, mało który wali prawdę w oczy, ale po ludzku i spokojnie...


dlatego lepszym wyjsciem bylo by alt.pl.jestem.katolikiem

Jeżeli masz jednak jakieś pretensje do tego listu...


o co mialbym miec  ? ;) Jak tutaj niedlugo jestem, mielismy
A.H., mielismy RMK, teraz zapewne bedziemy mieli Grzesia,
wiec spoko, norma :)

Czy ja tu mówię: "walcie się ateiści, pójdziecie do piekła za ten wasz


szkaradny żywot, módlcie się

do Pana, bo będziecie się smażyć w ogniu piekielnym" ??


a bys tutaj sprobowal, he he he ;P

jebać katolickich skurwysynów...


kochac katolickich sk*** :)

To nie ma sensu (na tym kanale przynajmniej ;P)


oo ;)

Widoczie musisz mieszkać w bardzo pokojowo nastawionej dzielnicy...


no w sumie..choc dziala u nas Kolo Mlodych Radia Maryja
czy jak to sie to zwie, ale ostatnimi czasy nie przypominam
sobie zeby kogos tlukli :)

pozdro
A


http://www1.gazeta.pl/katowice/1,35019,1773092.html
Mieszkam miasto obok, kilku moich znajomych juz kontrolowali. Co wy na to ?


| http://www1.gazeta.pl/katowice/1,35019,1773092.html
| Mieszkam miasto obok, kilku moich znajomych juz kontrolowali. Co wy na to ?

Przyszla pora na ... Domatora

;-)

Kol


Dawno dawno temu, czytałam artykuł w gazecie o dwojgu kochających sie
ludziach , każdy z nich po ślubie chciał mieszkać w innym miejscu - nie
wierzyłam,że cos tak błachego może stanowic problem....a jednak

jesteśmy razem od kilku lat, planujemy małżeństwo, ale on chce abyśmy
zamieszkali u niego z jego mamą- nie chce jej zostawiac samej ,natomiast
ja
chcę u siebie. Nie wiem już co mam robic i jak do niego przemawiać,
mieszka
sam z mamą - jesteśmy nawet z tej samej miejscowości, moi rodzice
wybudowli
mi dom, w którym miałam mieszkać z moim przyszłym mężem.
Na początku zgodził się nawet chętnie, dom mu sie podobał, miesjce również
potem zmienił zdanie, a następnie znów sie  zgodził i teraz znowu mu sie
odmieniło- za co mnie przeprasza i oczekuje z rozumienia ale co ja mam
zrobić? Nie chce mieszkać w tamtym miejscu, tym bardziej,że mamy już dom,
w
którym mieliśmy zamieszkać we dwoje.
Ma jeszcze przecież 4 rodzeństwa, które co prawda wyszło już z domu, i dom
pierwotnie miał byc dla niego.
I tu cały problem , jak ne ma gdzie mieszkać to źle a jak za duży wybór to
jeszcze gorzej.
Kochamy się, jednak ta sprawa nas rozdziela, na każdy mój argument on może
odpowiedziec tak samo, co mogę poradzić?


Przeciez jego mama moze mieszkac z wami, moze nawet jakies osobne wejscie
byscie zrobili (jakby trzeba bylo).

Jesli sie nie zgodzi, to moze jest jeszcze doroslym dzieckiem.

A co sie stanie, jak w przyszlosci zacznie tak zmieniac zdanie?

Porosze bardzo
Pozdrawiam
Klus

dziękuję z góry
Pozdrawiam
Monika



Gdyby nie to, że sie podpisalas to bym glowe dala, ze pisal to FACET (
przepraszam wszystkich facetow , ktorych ta uwaga nie dotyczy).
Dziewczyno!Zastanow sie czego Ty chcesz!!Zawsze biore strone dziewczyn w
sytuacjach konfliktowych ,ale tym razem jest mi wstyd.....wiem , ze wiele
dziewczyn zdradza swoich facetow, ale zeby sie zastanawiac dlaczego "tym
razem nie moge???"to jest po prostu zenujace!!Tak jakbys byla rozczarowana
tym ze nie mozesz, a wczesniej moglas!!W sumie to mi sie smiac
chce:))))Zostaw faceta z ktorym jestes oficjalnie, moze znowu bedziesz
"mogla":))......................

Magda

..czy warto zaczynac?
Dodam ze ja jestem od 3 lat w stalym zwiazku, jego niedawno zostawila
dziewczyna. Ale wszystko zaczelo sie jakies pol roku temu, kiedy jeszcze
byli
razem. Ostatnio jakos przybralo na intensywnosci.
On mieszka i pracuje w innym miescie, widujemy sie gdy jestem w delegacji.
Nie ukrywam ze bardzo lubie moje delegacje, a pomyslec ze pracowalam tam
gdzie on przez ponad rok, tyle straconego czasu. Chyba teraz zaluje.
Gdybysmy
znalezli sie w takeij sytuacji rok temu moze wiele rzeczy potoczyloby sie
inaczej. Wtdy moj zwiazek byl w powaznym kryzysie, teraz nie jest
najgorzej.
Moze bym tam zostala, teraz juz nie chce wrocic.
W kazdym razie widujemy sie rzadko, dlatego nasz flirt byl raczej mocno
wirtualny (smsy, maile). Pare razy wyladowalismy razem w lozku, ale nie
robilismy nic, oprocz spania obok siebie, glownie ze wzgledu na upojenie
alkoholowe.
Ostatnim razem bylo inaczej. To ja chcialam zeby przyjechal do mieszkania,
w
ktorym tam mieszkam, on pewnie taz chcial i przyjechal. I znowu lozko, tym
razem jednak nie tak niewinnie. Ale przerwalam, nie kochalismy sie.
Stchorzylam. Kto mi powie dlaczego, bo sama siebie nie rozumiem?
Przytulalismy sie, zasnelismy, potem znow sie tulilismy i spotkalismy sie
w
pracy. Wspolne sniadanie, zero rozmow na ten temat. Tego samego dnia
wrocilam
do swojego miasta ale nie moge przestac o tym myslec.
Kiedys bylam inna, kiedys zdradzalam swoich facetow bez zmruzenia oka.
Dlaczego teraz nie? Bo tym razem to moze cos wiecej niz sam sex? Bo z
wiekiem
nabieram sztywniejsych zasad moralnych? Bo razem pracujemy i bedziemy
musieli
sie widywac nawet jak cos zle pojdzie miedzy nami?
Macie podobne doswiadczenia? Brnac w to dalej czy odpuscic i nie dac
szansy
uczuciu, ktore byc moze sie rodzi? Zreszta, co to za uczucie na
odleglosc...

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/


Bez cytowania, bo i tak dlugie wyszlo...

Rosjan jest pelno wszedzie. Nie tylko w Bialymstoku.
Wroclaw, Warszawa, Trojmiasto, Slask, Lublin...
Przyjezdzaja do nas tak, jak my jezdzilismy (i jezdzimy) na saxy
na zachod. Belgia, Niemcy, Francja - tam pelno Polakow.
Czy myslisz, ze Belgowie czy Niemcy ciesza sie slyszac
polski jezyk na ulicy? Na nieszczescie jezdzi tam
tzw. klasa robotnicza, nie reprezentujaca wysokiego
poziomu ani kulturalnego, ani tez moralnego.

Pewnie wielu slyszalo haslo reklamowe niemieckich
biur podrozy: Jedz do Polski - Twoj samochod juz tam jest!

Na Slasku jest wielu Niemcow na stale mieszkajacych
w Polsce. Na poludniu - Lemkowie. Wroclaw i okolice
to przesiedlency ze Lwowa (zza Buga generalnie).
Lodz, Bialystok - to przedwojenne najwieksze skupiska
Zydow. Jeszcze w 1913r. 69% mieszkancow Bialegostoku
to byli Zydzi. (http://www.zchor.org/bialystok/bialystok.htm)
Oprocz tego - dawne Prusy, czyli obecnie Mazury,
zamieszkiwane przez ludnosc identyfikujaca sie z Niemcami.
Nie mozemy tez pominac Litwinow mieszkajacych w Polsce.
Sejny, Punsk - to centra mniejszosci litewskiej.

I co to oznacza? Tam, gdzie lokalne mniejszosci narodowe
stanowia znaczacy odsetek ludnosci i potrafia sie zorganizowac,
tam dzialaja szkoly w jezykach narodowych, sprzedawane
sa ksiazki i gazety w odpowiednich jezykach, dzialaja
kluby i stowarzyszenia, o mniejszosciowych partiach
czy stronnictwach nie wspomne. Tworzona jest literatura
w narodowych jezykach, kultywowane tradycje.

Nam akurat przyszlo wspolzyc z Bialorusinami.
I nie mialbym nic przeciwko temu,
gdyby nie faworyzowanie "wschodu" za czasow
ZSRR  i PZPR. Kiedy o tym mysle, powraca
stary jak moja broda dowcip z czasow Gomulki:

Dzwoni Gomulka do I Sekretarza w Bialymstoku:
- Towarzyszu! Moglibyscie kogos na -ski w koncu tam znalezc.
  Zrobcie cos, bo powiedza, ze to jakas dyskryminacja.
  Jak czytam listy z posiedzen, to same -uki, -icze, -iuki, -ewy.

Na to I Sekretarz, po tygodniu:
- Towarzyszu. Juz mamy jednego na -ski!
- No i jak on sie nazywa?
- Skironiuk!

Czego to dowodzi? Ze albo Polacy sa mniejszoscia
narodowa w Bialymstoku i na dodatek slabo zorganizowana,
albo ze Polacy to dupy, i ze lubia sobie pogadac,
podczas gdy Bialorusini potrafia sie zorganizowac
i przec do przodu, nawet bez blogoslawienstwa
KC PZPR.

W kazdym razie z faktu przemieszania narodowosci
nic jeszcze nie wynika. Natomiast jak sie przezentujemy,
to juz inna sprawa. O tym powinni pamietac wszyscy.
Zarowno Polacy, jak i Bialorusini, Zydzi, Niemcy, Rosjanie, itd.

No i pamietajmy o prawie.
(http://www.kgp.gov.pl/policja/004-mniejszosci.htm)

Pozdrawiam


Witam,

żenujące są te małomiasteczkowe zaczepki klakierów kci. Nie podoba wam się
eKutno, to po co na nie zaglądacie? Nikomu tam nie jesteście potrzebni.
Skoro ktoś zrobił coś z siebie dla Kutna, nie dla kasy i realizacji układów,
jak to ma miejsce w przypadku waszego ulubionego portaliku, to już się
czepiacie? - bo co, bo ktoś odważył się zrobić coś po swojemu, nie liżąc
tyłka lokalnej pseudośmietance? Uważam, że dobrze, że na eKutno pod Fryzem
wstrzymano komentarze, bo dobrze wiecie, że forum zrobiłoby się tak samo
prostackie jak na kci. Nie wiem ile macie lat, ale są ludzie, którzy wyrośli
już z takich zagrywek i  nie bawią ich już chamskie wyzwiska i obrzucanie
się błotem.
NIe mieszkam już w Kutnie, ale czytam sobie rodzime portale, moim zdaniem o
wiele więcej subiektywnych ocen jest właśnie na kci. NIe jestem wielkim
fanem eKutno, ale cenię go wyżej od waszego pupila, który jest mniej
przejrzysty, no i pachnie jak dla mnie trochę za bardzo lokalnymi układami.
Szkoda, że nie potraficie uszanować konkurencji, tylko tracicie czas na
wylewanie żółci - może czas dorosnąć chłopcy? Tak trudno zrozumieć, że im
więcej mówi się o Kutnie w mieście i poza nim, tym dla nas lepiej? Ja
odwiedzając od czasu do czasu rodziców w Kutnie, cieszę się, że mieszkając
poza nim mogę się znajomym pochwalić, że nie pochodzę z dziury w centrum
Polski, tylko z miasta, w którym dzieje się na tyle dużo, że można o tym
pisać i czytać nie tylko tak jak życzy sobie tego jeden portal! Reasumując:
każdy czyta co mu się podoba. Krytyka jest dobra, ale konstruktywna, a nie
nielogiczne wytykanie komuś źdźbła nie widząc w swoim oku belki.

Ukłony dla Grupowiczów
KS

kci nie jest doskonalym portalem ale i tak bije ek na glowe.
a teraz... przestales istniec bracie.

przykro. a mogla byc z Ciebie niezla konkurecna. Teraz to juz tylko nedzny
portalik.

Pozdrawiam, tm

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
http://www.gazeta.pl/usenet/




Witam,

żenujące są te małomiasteczkowe zaczepki klakierów kci. Nie podoba wam się
eKutno, to po co na nie zaglądacie? Nikomu tam nie jesteście potrzebni.
Skoro ktoś zrobił coś z siebie dla Kutna, nie dla kasy i realizacji układów,
jak to ma miejsce w przypadku waszego ulubionego portaliku, to już się
czepiacie? - bo co, bo ktoś odważył się zrobić coś po swojemu, nie liżąc
tyłka lokalnej pseudośmietance? Uważam, że dobrze, że na eKutno pod Fryzem
wstrzymano komentarze, bo dobrze wiecie, że forum zrobiłoby się tak samo
prostackie jak na kci. Nie wiem ile macie lat, ale są ludzie, którzy wyrośli
już z takich zagrywek i  nie bawią ich już chamskie wyzwiska i obrzucanie
się błotem.
NIe mieszkam już w Kutnie, ale czytam sobie rodzime portale, moim zdaniem o
wiele więcej subiektywnych ocen jest właśnie na kci. NIe jestem wielkim
fanem eKutno, ale cenię go wyżej od waszego pupila, który jest mniej
przejrzysty, no i pachnie jak dla mnie trochę za bardzo lokalnymi układami.
Szkoda, że nie potraficie uszanować konkurencji, tylko tracicie czas na
wylewanie żółci - może czas dorosnąć chłopcy? Tak trudno zrozumieć, że im
więcej mówi się o Kutnie w mieście i poza nim, tym dla nas lepiej? Ja
odwiedzając od czasu do czasu rodziców w Kutnie, cieszę się, że mieszkając
poza nim mogę się znajomym pochwalić, że nie pochodzę z dziury w centrum
Polski, tylko z miasta, w którym dzieje się na tyle dużo, że można o tym
pisać i czytać nie tylko tak jak życzy sobie tego jeden portal! Reasumując:
każdy czyta co mu się podoba. Krytyka jest dobra, ale konstruktywna, a nie
nielogiczne wytykanie komuś źdźbła nie widząc w swoim oku belki.

Ukłony dla Grupowiczów
KS

| kci nie jest doskonalym portalem ale i tak bije ek na glowe.
| a teraz... przestales istniec bracie.

| przykro. a mogla byc z Ciebie niezla konkurecna. Teraz to juz tylko nedzny
| portalik.

| Pozdrawiam, tm

| --
| Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
| http://www.gazeta.pl/usenet/


I jeszcze naucz się pisać. W usenecie obowiązują pewne standardy.


Ja jestem w takiej sytuacji, wiec juz Ci pisze jak to jest. Slub odbyl sie w
czerwcu 2003. Dokumenty zlozylismy we wrzesniu 2003. Potwierdzenie
dostarczenia dostalam na poczatku pazdzernika i informacje o zlozeniu
odciskow palcow. Mieszkam w NYC, wiec terminy na to spotkanie byly odlegle,
ok. 3-4 tygodni i nie na Manhattanie w biurze, ale Brooklyn i Queens.
Poprosilam wiec o wizyte w biurze w innym stanie, np. w NJ i termin byl w tym
samym tygodniu, za 3 dni. Odciski palcow mozna zalatwic w innym stanie, bo
oni i tak przesylaja dane elektronicznie. Od zlozenia odcisko minelo 1,5
miesiaca i dostalam pozwolenie na prace. Skladasz wtedy aplikacji o social
security number i w ciagu 2 tygodni dostajesz karte. Teraz ciagle czekam na
spotkanie w sprawie zielonej karty, bo service center przerabia dopiero
aplikacje marcowe 2003, a my zlozylismy we wrzesniu. Powinno to zajac kilka
miesiecy. Nie moge opuszczac Stanow, ale ciagle moge wyjechac na wycieczke na
Wyspy Dziewicze (poza kontynentalne Stany Zjedn.), tam zreszta wyszlam za
maz. Co do obywatelstwa, mowi sie o terminie 3 lat od momentu otrzymania
zielonej karty, ale wiesz ze kazda sprawa jest inna i nie mozna dokladnie
powiedziec, ze napewno w tym terminie dostaniesz.
Powodzenia,
Agnieszka

Powiedzmy że jest taka sytuacja: wyjeżdżam do stanów (Nowy Jork) na wizie
turystycznej i przebywam sobie tam legalnie. Po pewnym czasie zakochuje sie
w jakiejś amerykance i powiedzmy że jest to prawdziwa miłość, obie strony
chcą (tzn nie za kase) i sie pobieramy w okresie ważności mojej wizy to
jakie są procedury tudzież sprawy czysto biurokracyjne żeby zalegalizować
mój pobyt a później starać się o jakiś papie uprawniający do stałego pobytu
itp, a później może nawet do obywatelstwa.
Ile trwają takie załatwienia i czy nie ma przy tym jakichś problemów???


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


Taki z Ciebie cwaniak - krytykowac tylko potrafisz-jak chcesz zablysnac to
podaj jakies konkretne informacje.
Kreujesz sie na wszechwiedzacego ale jakos Ci to nie wychodzi- gorzej
osmieszasz sie.
Zadalem takie pytania po to, zeby ludzie szukajacy informacji (tak jak ja)
mogli sie zorientowac jak jest w poszczegolnych stanch (chociazby z
ciekawosci dla porownania).
Nie kazdy wyjezdzajacy ma kogos bliskiego (dobrze ustawionego), ktory sluzy
pomoca i wsparciem.
Wiadomo jak to jest z nagrywaniem pracy- czesto cos nie wypala albo nie
spelnia naszych przedwyjazdowych oczekiwan. No a wtedy powodzenia radz sobie
sam....Dla studentow, ktorzy z reguly nie maja kasy, taka wycieczka na darmo
moze byc bolesnym doswiadczeniem- jakby nie bylo troche szmalu trzeba
wylozyc.I co , powrot z dlugami.
O co mi chodzilo to np.
Chicago - dorabiam na budowie (nosze cegly)- praca z polskiej gazety, albo z
szyby w miesnym na Milwaukee
stawka 8$/h, pracuje 10h dziennie, mieszkanie za 500$ itp.
New York - punkt zbiorczy na Greenpoint, o prace latwo, stawki np.(niech
beda te cegly) 10$  itd
Co do mojej osoby to wiem jak szukac pracy ale nie chce jezdzic w to samo
miejsce i pracowac w tej samej firmie.
Rewelacja to 2 miechy np w Teksasie(odradzam -stawki niskie ze wzgledu
nadmiar meksykanow, poza tym zwykla kontrola na drodze wiaze sie ze
sprawdzeniem prawa pobytu - co jest nie do pomyslenia np.w Chicago albo NY)
potem nastepne (lub za rok) np.Las Vegas (slyszlem, ze latwo tam o prace w
kasynach-moze ktos cos stuknie).Fajnie jest troche zarobic i pozwiedzac- po
pobycie na Milwaukee albo Greenpoint mozna zniechecic sie do Stanow i
nabawic sie uczulenia na Polakow (a moze tylko  zlych  ludzi spotykalem..)..
Co do mojej wizy to nie dostalem jej tak jak myslisz przez pomylke -po
prostu jechalem tam na kursy  -gdybys kolezko nie wiedzial to do Stanow nie
wyjezdza sie tylko do pracy...
Mam nadzieje, ze Twoja riposta bedzie nie wulgarnym tekstem a szeregim
konkretnych informacji i w ten sposob pokazesz mi swoja blyskotliwosc.....no
i wniesiesz wreszcie cos pozytywnego do grupy.

Witam!

| bede sukcesywnie sciagal cala rodzine do siebie, bo nie chce ich
| zostawic w tym bagnie. Przed wyjazdem powstrzymuje mnie tylko
| niezdecydowanie zony. Ale nad tym jeszcze pracuje

| Calosc

| http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,75055,3608616.html
Po dokladniejszej lekturze artykulu uniewazniam powyzszy post. Ten
facio ("Informatyk z Warszawy") jest .... jakby to okreslic....


...pierdolniety.

Nie tak dawno temu pewien znajomy opowiadal mi o swoich wrazeniach z
lat, kiedy studiowal - nie az tak bardzo odleglych, bo to (zdaje sie)
lata 70-te byly. Codziennie dojezdzal 2.5 godziny pociagiem na uczelnie,
przy czym na stacje kolejowa zabieral sie razem ciezarowka
zaopatrzeniowa lokalnego sklepu, bowiem transport publiczny nie byl w
tamtej okolicy oferowany. Po pierwszym roku studiow otrzymal stypendium
i pierwsze co zrobil, to kupil sobie rower, aby wygodniej moc dojezdzac
na owa stacje kolejowa.

Inny znajomy po skonczonych studiach mieszkal przez x lat z tesciami, co
bynajmniej nie przeszkodzilo mu w wychowaniu trojki dzieci i przezyciu
udanego, szczesliwego zycia. No, pewne niedogodnosci oczywiscie byly,
np. jedynym miejscem w domu, w ktorym mogl spokojnie pracowac, byla
lazienka...

Jeszcze inny znajomy wyjezdzal na stypendium do Wielkiej Brytanii (tez
juz pare lat temu, ale nie jakos strasznie dawno) - gdy dowiedzial sie,
ile 'kieszonkowego' zostanie mu na reke, udal sie po porade do
wtajemniczonego kolegi, ktory z podobnego stypendium zdazyl juz wrocic.
Gdy padla kwota 'wtajemniczony' powiedzial: 'O, stary, to duzo, to
duzo... to spokojnie zjesz cieply obiad co drugi dzien...'

Sposrod moich krewnych moglbym podac przyklady ludzi, ktorzy stracili w
latach wojny nie tylko caly majatek, ale tez i najblizsza rodzine...
ciekaw jestem niezmiernie, jak wygladalaby dzisiejsza rzeczywistosc,
gdyby ogol spoleczenstwa prezentowal stanowisko takie, jak pan
'informatyk z Warszawy'.



Moja rada jechac w wieksze miasta, nie podniecac sie ze na jakims zadupiu
jest fajna oferta, jak z niej nic nie wyjdzie to w wiekszym miescie szybciej
znajdziesz inna prace, no i oczywiscie nie wspominam nawet o znajomosci
jezyka :o)


Moja rada to unikac duzych miast jak sie nine ma zapewnionej pracy.
"Wolny strzelec" nie ma tu szans w konkurencji z Mexykami, Czinczykami,
czy sowieckimi Zydami, ktorzy bedac na zasilkach beda pracowac i po
$4.00/h. Duzo pracy jest w w malych miejscowosciac, w takich stanach jak
Marylen, Deleware, czy Wirginia /tylko w okolicah Waszyngtonu/.
Powiem wiecej nie miastach ale na bezludziach tj na autostradach w
hotelach, motelach donaldach czy innych burdelkrolach. Sa to prace
platne +/-$7.00. Ktos kto zalapie sie na 10 i wecej moze mowic o szczesciu.
Problemem jest tu zwykle dojazd do pracy-samochod to koniecznosc.

pieniadze na poczatek, hmmmm
wynajecie mieszkania, jezeli jest kilka osób to mozna wynajac cały dom
przynajmniej w NY 1000-1500$/mies cos mozna znalesc przez jakis posredników
no to oni biora opłaty z regóły za 1 mies,   lepiej z ogłoszeń w gazetach
mozna mieszkac juz za 200$ w jakiejs norze ale tak zeby bylo przyzwoicie to
okolo 350-400$


Za czterysta to pokoj przy rodzinie i zwykle nie godza sie w tej cenie na
wiecej niz jedna osobe.

1500 dom w NY? OK podrzuc mi kilka adresow. 1500 to obecnie cena za
1 bdr co na polskie oznacza dwa pokoje i niekoniecznie pelna kuchnia, a
i tak bedzie limit dla ilosci osob tam zamieszkujacych.

( przynajmniej ja sie z takimi warunkami spotkałem)

  chociaz widziałem ludzi co przyjechali i mieli
200$ w kieszeni i tez jakos poszło


I tak tez bywa.

miłych wakacji no i udanej pracy



Witam!
Mniej więcej od roku przebywam w Chicago i chciałbym podzielić się
moimi "wrażeniami".
Gdy zobaczyłem "Jackowo" doznałem lekkiego szoku. Tutaj czas zatrzymał
się w epoce późnego Gierka.Przy jednym z biur Polameru wisi tablica -
bilety na batorego, nie mówiąc o sklepach, a poza tym wszędzie
cholernie brudno. Jak zauważyłem polonię można podzielić na dwie
grupy. Pierwsza to ci, którzy coś osiągnęli, odnieśli jakiś sukces,
dobrze się odnaleźli. Mieszkają na przedmieściach i z resztą Polaków
nie chcą mieć nic wspólnego.Druga grupa to różni nieudacznicy,
kombinatorzy, cwaniaczki, jak i też prości ludzie, którzy przybyli "za
chlebem". To oni zasilają szeregi kontraktorów i serwisów
sprzątających. Zajmują się "peciowaniem, sandowaniem, łeksowaniem,
stripowaniem".Po pewnym czasie nowo przybyli stają się tacy sami jak
reszta.Stają się rasistami, antysemitami, mają przeczucie, że każdy
kto się czegoś dorobił to Żyd, że są wykorzystywani( co jest w
większości przypadków prawdą, bo nie znając języka pracują dla
polaków). I w sumie nie ma czemu się dziwić, ponieważ takie są tu
polonijne media, dla których bohaterami są Lepper, Rydzyk, Moskal.
Gazety pełne są błędów ortograficznych, nie wspominając o innych. W
rozgłośniach radiowych pracują amatorzy kaleczący język polski.Już
teraz nie dziwią mnie  napisy w stylu "renczne łeksowanie" - w myjni
samochodowej czy "saładka", "szustka" w sklepie.
I jest jeszcze jedno, trochę mnie śmieszą powszechnie znane osoby
dorabiające w polskich rozgłośniach w Chicago. I tak np. p. Marek
Niedźwiecki reklamujący usługi jakiegoś DJ grającego na weselach czy Piotr
Kaczkowski (też III PR) prowadzący zabawę sylwestrową. Nie wspominając już
o takich osobach jak Tadeusz Drozda.

na razie tyle...
 Croko


Właściwie dlaczego kiliencji jezdza do wiekszych miast?
Przeciesz tam powinno byc drozej. Chocby z powodu wyzszych oplat za lokale.
Co to oni maja lepsze warunki u hurtownikow czy co? Nie rozumie tego, moze
mi to ktos wyjasnic?
Mariusz R.

| Witam,

| Przymierzam się do otwarcia sklepu komputerowego.
| Nie rozpoczynam działalności, tylko rozszerzam zakres usług.

| Mam prośbę do Czytelników grupy, dla których ten temat nie jest obcy, o
| podzielenie się doświadczeniem związanym z otwarciem sklepu.

| Pozdrawiam i z góry dziękuję,
| Romek

Witam
Po 2 latach zamknolem w marcu taki interes, niestety jest tak duza
konkurencja
ze trudno cos sprzedac, mialem sklep, serwis i kawiarnie internetowa,
glowne
dochody szly z kawiarni ale tylko w okresie jesienno-zimowym w lecie
mlodziez
siedzi na basenie albo gdzies na piwie.
Ceny sprzetu sa czasem smieszne, np kupilem w hurtowni jakis sprzet a na
allegro
ten sam jest wystawiony nowy z gwarancja i faktura o 10 % taniej, cos tu
nie gra?
Dodatkowym utrudnieniem byl fakt ze prowadzilem to w malej miejscowosci,
klient
sprawdzal cene u mnie , potem jechal do durzego miasta albo na gielde bo w
gazecie zobaczyl i kupowal w sumie za to samo , potem cos sie popieprzylo
i
przychodzil do mnie , a co ja moge jak tam gdzie kupil ma gwarancje, ja mu
za
friko nie wymienie , wiec podroz tam gdzie kupil, w sumie klient byl w
plecy ale
to jego problem, a moja strata, po tych perypetiach wprawdzie stwierdzal
ze
szkoda ze nie kupil na miejscu ale to juz nic nie zmienialo , znudzilo mi
sie w
koncu takie dokladanie do biznesu, moze gdzie indziej sa inni klienci
ktorzy
wspieraja lokalna przedsiebiorczosc ale tu gdzie ja mieszkam niestety tak
nie jest.
Zycze wszystkim udanych biznesow, ja na razie mam dosc, odpoczywam.
Marek Grebski

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl